czwartek, 16 lutego 2017

"Dziesiąta Aleja" - Mario Puzo

 
 
 
Data wydania: 10.02.2016 (IV wydanie)
Tytuł oryginału: The Fortunate Pilgrim
Tłumacz: Jacek Manicki
ISBN: 978-83-7985-942-9
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 320
 Cena: 31,90 zł
 
 
 
 
 
 
Twórczość Maria Puzo pokochałam dzięki dwóm książkom. Pierwszą z nich był oczywiście Ojciec chrzestny, co zapewne nikogo nie dziwi, natomiast drugą była Rodzina Borgiów. Myślę, że obydwie te pozycje mogłyby się znaleźć na liście najbardziej cenionych przeze mnie lektur. Sięgnęłam też po inne książki tego autora, prezentujące przede wszystkim realia włoskiej mafii, można tutaj wyróżnić Omertę czy Sycylijczka, ale teraz przyszła pora na coś innego. Na życie włoskiej emigrantki w Nowym Jorku. Zapraszam na Dziesiątą Aleję, do małego mieszkanka Lucii Santy i szóstki jej dzieci.

Akcja rozgrywa się w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Lucia Santa poszukując lepszego życia porzuciła Italię i wraz ze sporą ilością innych imigrantów wybrała Nowy Jork. Wyszła dwukrotnie za mąż, urodziła łącznie szóstkę dzieci i stara się je odpowiednio wychować. Być dobrą matką, żoną, panią domu. Jednak życie w Nowym Jorku to nie sielanka, choć mogłoby się tak wydawać. Rodzina ledwo łączy koniec z końcem, co rusz pojawiają się nowe problemy, ale mimo wszystko wszyscy razem starają się przeżyć w tej miejskiej dżungli. To właśnie Lucia jest taką siłą spawającą, która utrzymuje ich wszystkich w ryzach.

Ogromną zaletą tej pozycji jest główna bohaterka. Lucia Santa to bardzo temperamentna kobieta, rodem z Włoch, co widać już na pierwszy rzut oka. Chociaż w tym przypadku Mario Puzo przenosi nas do Nowego Jorku, a nie do Italii, to wykreowana przez niego bohaterka jest typową Włoszką. Tego się nie da wyrzec, tego się nie da ukryć. Silna i odważna kobieta, która nie pozwoli sobą pomiatać, trzyma się wyznawanych wartości i potrafi osiągnąć postawione sobie cele. Wie, kiedy trzeba pozwolić dziecku się wyszaleć, ale wie też, kiedy trzeba sprowadzić je na ziemię. Jest dobrą matką, ale pragnie też, aby jej dzieci same uczyły się życia, chociażby na swoich błędach. Jej matczyna miłość jest widoczna w małych gestach.

Nie jest to historia zbyt wesoła czy wyidealizowana, ale bardzo życiowa i realistyczna. W doskonały sposób zostały odwzorowane realia tamtejszych czasów, co jest doskonale widoczne już w samym życiu rodzinnym Lucii, jej męża i dzieci. To właśnie to stanowi motyw przewodni tej powieści, ale zapewne zdajecie sobie sprawę z tego, że tak naprawdę życie każdej rodziny bywa bardzo wielowątkowe i zmienne. Dzieci Lucii są w różnym wieku, więc borykamy się tutaj z okresem buntu, z niespełnionymi marzeniami, z bójkami, pierwszymi miłościami… A kto inny ma być przy dzieciach w tak trudnych chwilach, jak nie matka? Oczywiście we włoskiej tradycji to mężczyzna jest głową rodziny, ale kobieta jest karkiem, który tę głowę utrzymuje i nią kręci. To kobiety dbają o tradycję, dom i wychowanie dzieci. Lucia Santa jest idealnym tego przykładem.

Ta historia to wzloty i upadki, chwile dobre i złe. Podobnie jak ludzkie życie, pełne niedopowiedzeń i zaskoczeń. Choć wydawałoby się, że fabuła tej książki jest bardzo zwyczajna, to wierzcie mi, że Mario Puzo jest mistrzem w swoim fachu i w bardzo umiejętny, plastyczny, wręcz niesamowicie dosadny sposób nakreśla nam historię tej rodziny i realia lat dwudziestych Nowego Jorku. Dodatkowo zawarł w tej książce elementy autobiograficzne, więc jest to opowieść bliska jemu sercu. Widać w niej ogromne zaangażowanie, w pewien sposób pasję i oddanie, ale to samo mogłabym napisać o każdej jego innej powieści. Ten facet po prostu doskonale wiedział, co robi! Być może nie jest to pełna intryg historia, tak jak to miało miejsce w Ojcu chrzestnym, ale zdecydowanie godna uwagi i poświęconego jej czasu. 

Dziesiąta aleja to czysty realizm, rodzinne dramaty i chwile radości. To opowieść o przeciwnościach losu, dorastaniu, odwadze, problemach wychowawczych… Samo życie, nie zawsze usłane różami, wręcz przeciwnie. Trzeba być twardą sztuką, żeby przetrwać w tym świecie. A Lucia Santa może być wzorem do naśladowania – zaradna i stanowcza, zawsze wie, jak sobie poradzić nawet z najgorszych sytuacjach. Z czystym sumieniem polecam Wam tę pozycję, podobnie jak i inne, które wyszły spod pióra Maria Puzo!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

http://www.wydawnictwoalbatros.com
 

wtorek, 14 lutego 2017

"Kod gorączki" - James Dashner





Data wydania: 09.11.2016
Tytuł oryginału: The Fever Code
Tłumacz: Agnieszka Hałas
ISBN: 978-83-65568-20-5
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 450
 Cena: 39,90 zł
Seria: Więzień labiryntu #0.6 








„W jakim przerażającym świecie żył Thomas. Choroba, śmierć, zdrada. Przyjaciele poddawani okrutnym próbom, z których być może nic nie wyniknie. Spalony świat leżący w ruinie. Miesiąc wcześniej chłopak pomógł wymordować więcej niż tuzin ludzi w ciągu paru godzin. Od tamtej pory codziennie egzystował w otchłani wyrzutów sumienia oraz nienawiści do samego siebie (…)”

Wiecie, naprawdę lubię Jamesa Dashnera i jego książki. Mam mu tylko jedną rzecz do zarzucenia… Czemu Kod gorączki powstał dopiero po całej serii? O ile Rozkaz zagłady nie był tak mocno powiązany z trzema głównymi tomami serii, tak Kod gorączki stanowi jego całkowite uzupełnienie. Wyjaśnia, jak powstał Labirynt, jak poszczególni Streferzy do niego trafiali, jaką rolę do odegrania miał Thomas i Teresa. Choć książka ta została wydana teoretycznie jako piąty tom serii, to opowiada on wydarzenia sprzed oryginalnej trylogii. To taki prequel, który stanowi naprawdę dobre i mocne wprowadzenie.

Jeżeli skupimy się chwilowo na Kodzie i na Więźniu labiryntu to pojawi się pewna sporna kwestia. Z jednej strony czytając Kod doskonale wiemy, jak to się zakończy, bo wiemy, co działo się w Więźniu. Choć zyskujemy odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań, które wyjaśniają wszelkie niedopowiedzenia z trzech tomów cyklu, to jednak brakuje tutaj chwilami takiego elementu zaskoczenia. Wiemy, co będzie dalej. Nie ma tego uczucia niepewności i wewnętrznej rozterki. Z kolei czytając najpierw Więźnia czujemy się lekko zdezorientowani, bowiem nie wiemy dokładnie skąd Labirynt się wziął i jaki był cel jego powstania. Ma to taki plus, że czytelnik wierzy w to, że pojawi się pewien element zaskoczenia. Jednakże nie da się ukryć, że najbardziej chronologiczna kolejność to Rozkaz zagłady, Kod gorączki, Więzień labiryntu, Próby Ognia i Lek na śmierć. I każdemu, kto jeszcze nie zna tej serii, polecałabym czytać ją właśnie w ten sposób. Może i lektura Więźnia po wcześniejszym przeczytaniu Kodu byłaby zbyt oczywista, ale towarzyszy mi takie dziwne wrażenie, że chyba w takiej kolejności wolałabym się z nimi zapoznawać. A może i nie? Może lepiej, że Kod pojawił się dopiero w 2016 roku i to w nim znaleźliśmy odpowiedzi na nurtujące nas pytania?

Wiem, że wiele osób liczyło na to, że to Rozkaz zagłady wyjaśni tajemnicę Labiryntu i z tego powodu książka im się nie podobała, bowiem to historia Pożogi, a nie Thomasa. Właściwie opis jasno wskazywał na to, czego się można spodziewać, więc nie do końca rozumiem czarę goryczy. Jednakże jeżeli faktycznie chcecie zrozumieć, po co DRESZCZ stworzył Labirynt i jaką rolę w jego tworzeniu odegrali Streferzy to koniecznie powinniście się zapoznać z tą pozycją! Najlepsze jest to, że mimo tego, że wiedziałam, w jakim kierunku zmierza ta historia, to i tak czytałam ją z zapartym tchem. Bardzo mi się podobało, choć uważam, że James Dashner nie miał łatwego zadania. Trochę nie do końca udało mu się zaprezentować umysł Thomasa i Streferów jako małych dzieci, ale taki stan rzeczy miał miejsce tylko w początkowych rozdziałach. W końcu cały plan DRESZCZu to proces długotrwały.

W pewnym sensie ta książka jest dosyć brutalna i dająca do myślenia. W końcu prezentuje historię dzieci wyrwanych z rąk rodziców, bądź tych, którzy rodzinę stracili przez Pożogę. Dzieci, które są traktowane jako obiekty doświadczalne, niezależnie od tego, jak ważną rolę mają odegrać we wdrażanym programie. To wciąż tylko króliki doświadczalne, którym robi się pranie mózgu i na siłę stara się udowodnić, że wszystkie testy i próby są koniecznie. To wizja zniszczonego świata, w którym szanse na ratunek są nikłe – cała seria utrzymana jest w takim klimacie i wypada naprawdę dobrze. Kod gorączki to idealne uzupełnienie serii, które rozwiało wszelkie moje wątpliwości. Całą serię będę wspominać jako konkretną i dobrze skonstruowaną historię, z odpowiednio wykreowanymi bohaterami, z wciągającą fabułą i zaskakującą na każdym kroku. Serdecznie polecam twórczość Jamesa Dashnera!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:







niedziela, 12 lutego 2017

"Najdłuższa noc" - Marek Bukowski & Maciej Dancewicz

 
 
 
 
 
Data wydania: 01.02.2017
ISBN: 978-83-287-0530-2
Wymiary: 130 x 205 mm
Strony: 384
 Cena: 39,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Już w przyszłym tygodniu stacja TVN rozpoczyna emisję nowego serialu o nazwie  Belle Epoque. Najdłuższa noc to z kolei książka, która powstała dzięki współtwórcom scenariusza, Marka Bukowskiego i Macieja Dancewicza. Inspirowali się oni wydarzeniami, jakie będziemy mogli oglądać w serialu, a jak sami stwierdzili, powieść ta powstała z czystej pasji, podobnie jak i samo Belle Epoque. Ponieważ jak najbardziej mam zamiar zapoznać się z serialem, nie mogłam tego zrobić nie czytając wcześniej książki! Nie wiem, czy będzie to dokładne odwzorowanie całej historii, czy może pojawią się pewne rozbieżności, ale jedno jest pewne – bardzo chętnie cofnę się w czasie i odwiedzę Kraków z roku 1904!

Jan Edigey-Korycki, wchodzący powoli w dorosłe życie młodzieniec, płynąc na statku „Legion” do portu w Madagaskarze dowiaduje się o śmierci swojej matki. Bardzo szybko rzuca swoje plany i wraca do rodzinnego Krakowa, w którym dochodzi do serii makabrycznych zabójstw. Ktoś brutalnie zabija kobiety – odcina im głowy, podpala, wydłubuje oczy. Policja jest bezradna, ale Jan chcąc nie chcąc trafia w sam środek tych okropnych wydarzeń i wraz z dawnymi przyjaciółmi podąża śladem zbrodniarza. Analiza modus operandi mordercy ukazuje pewną tajemniczą symbolikę religijną, jednak mimo całego sprytu, jakim Jan dysponuje, coś mu stale umyka. Czy będzie w stanie  schwytać zabójcę zanim policja znajdzie kolejne okaleczone ciało?

Najważniejszą rzeczą w przypadku powieści, których akcja rozgrywa się w dawnych czasach, jest odpowiednie odwzorowanie tamtejszych realiów. W przypadku Najdłuższej nocy wyszło to całkiem nieźle! Autorzy dobrze zaprezentowali Kraków z roku 1904 i zadbali o odpowiedni, lekko ponury, deszczowy i mroczny klimat, który idealnie pasuje do rozgrywających się tutaj wydarzeń. Kraków w moim odczuciu jest jednym z najpiękniejszych, najbardziej magicznych i tajemniczych miast Polski, dlatego cieszy mnie fakt, że akcja dzieje się właśnie tam. Dzięki tej pozycji mamy okazję przenieść się do Krakowa, jakiego nie znamy. 

Belle epoque to okres rozkwitu i spokoju, ale jak widzimy, w tym przypadku niezwykle krwawego. Choć morderstwa stanowią siłę napędową fabuły, to mamy również okazję zagłębić się w realia tamtych czasów. Dorożki, powozy, widoczny podział społeczeństwa, stopniowy rozwój kultury i nauki. Sporym wyzwaniem było przedstawienie samej pracy policji i analiz laboratoryjnych, które w tamtych czasach nie obiecywały zbyt wiele, przynajmniej w odniesieniu do tego, co nauka oferuje nam dzisiaj. Myślę, że zostało to odpowiednio zaprezentowane w tej powieści, choć przyznaję, że początkowo nieco trudno było mi się przestawić i przenieść do roku 1904. Jednak biorąc pod uwagę język i styl autorów, z czasem stało się to bardzo łatwe. Akcja toczy się z niesamowitą płynnością, a my coraz bardziej zagłębiamy się w świat przestępczego Krakowa.

Istotnym elementem jest również nieprzewidywalność fabuły. Do samego końca jesteśmy trzymani w napięciu, a powieść napisana jest naprawdę z rozmachem i potrafi nas całkowicie zaangażować. Choć Jan jest młodym i sprytnym mężczyzną, który koniecznie chce odnaleźć sprawcę morderstw, to nie jest to takie łatwe zadanie. Całkowite zrozumienie tego, co kierowało mordercą i kto okazał się nim być jest poważną i trudną zagwozdką. Dodatkowo dochodzi do tego fakt, iż Jan wcale nie miał łatwego życia. Stracił matkę, jest w konflikcie z ojcem, ma za sobą nieszczęśliwą miłość. Może to śledztwo miało mu choć na chwilę pomóc w oderwaniu się od osobistych problemów? Sam chyba jednak nie zdawał sobie sprawy z tego, że i tak będzie musiał stawić czoła demonom przeszłości. 

Najdłuższa noc to dobrze skonstruowany kryminał, z doskonałą atmosferą i barwnymi bohaterami, choć nie ukrywam, że ich kreacja mogłaby być nieco bardziej wyrazista. Mimo wszystko trzeba przyznać, że faktycznie książka ta została napisana z pasją. To logiczny ciąg wydarzeń, brutalna intryga, dobre realia tamtych czasów. Każdy fan kryminałów powinien być zadowolony z sięgnięcia po tę powieść, choć nie jestem pewna, czy historia ta na długo pozostanie w mojej pamięci. Miło spędziłam czas z tą pozycją, ale zdecydowanie nie zżyłam się z nią w jakiś wyjątkowy sposób. Jest dobrze napisana, odpowiednio przemyślana i potrafi zaciekawić, ale nie wzbudziła we mnie większych emocji. Jednak serial na pewno będę oglądać i mam nadzieję, że okaże się być równie dobry.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
muza.com.pl
oraz firmie Business & Culture