wtorek, 27 września 2016

"Mroczniejszy odcień magii" - V.E. Schwabb




Data wydania: 11.07.2016
Tytuł oryginału:  A Darker Shade of Magic
Tłumacz: Ewa Wojtczak
ISBN: 978-83-65442-22-2 
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 408
 Cena: 36,90 zł
Seria: Odcienie magii #1 








„Kłopot z magią polega na tym, że nie jest ona kwestią mocy, lecz równowagi. W przypadku zbyt małej mocy stajemy się słabi. Zbyt dużo mocy – i stajemy się kimś zupełnie innym.”

Nie będzie nieporozumieniem, jeżeli stwierdzę, że powyższy cytat stanowi idealne podsumowanie książki autorstwa V.E. Schwab. Mroczniejszy odcień magii to powieść, która została jedną z najlepszych powieści fantastycznych ubiegłego roku według Barnes & Noble, a także znalazła się w finale plebiscytu w podobnej kategorii organizowanego przez portal czytelnicy Goodreads. Jakże by można przejść obojętnie obok takiego bestsellera? Zaciekawiło mnie to, że poleca ją między innymi Deborah Harkness, której sagę Księga Wszystkich Dusz naprawdę bardzo lubię. Ogółem sięgam praktycznie po każdą powieść, która nawiązuje w taki czy inny sposób do magii, dlatego nie mogłam się z nią nie zapoznać!

Istnieją trzy różne miasta o nazwie Londyn. Szary Londyn jest brudny, mało ciekawy, brakuje w nim magii, a jego władca jest szalony. Czerwony Londyn to miejsce, gdzie bardzo szanuje się magię. Biały Londyn to miasto, które jest wycieńczone ciągłymi walkami o magię. Kiedyś istniał też Czarny Londyn, ale obecnie się o nim nawet nie mówi. Tylko niektórzy ludzie są obdarzeni umiejętnością przechodzenia między nimi – zwie się ich atari, są magami krwi. Jednak niewielu ich już pozostało. Jednym z nich jest Kell, oficjalny ambasador czerwonego królestwa, wysłannik rodziny Mareshów. Król i królowa wychowali go jak własnego syna, chociaż Kell wie, że tak naprawdę jest ich własnością. Urozmaicając sobie codzienne życie uprawia przemyt, przez co wkrótce musi uciekać. Wybiera Szary Londyn, a tam spotyka na swojej drodze Lilę Bard, złodziejkę. Ich losy zostają połączone, a przed nimi ciężka wyprawa, której ceną jest uratowanie wszystkich światów…

Wiecie… Choć na dobrą sprawę zarys fabuły wygląda podobnie do wielu innych opisów książek, to jest to bardzo mylące, bowiem powieść V.E. Schwab jest naprawdę oryginalna. Na swój własny sposób przedstawiła kreatywną wizję magii i równoległych światów, a dopełniła to barwnymi postaciami, intrygą, złowieszczymi tajemnicami, lekką brutalnością i rozlewem krwi. Doskonale poradziła sobie z zaprezentowaniem swojej wizji, bowiem żaden czytelnik nie będzie miał problemu z połapaniem się we wszystkich czterech Londynach, zrozumie zasady panujące w tym świecie, pozna jego historię i być może zaprzyjaźni się z bohaterami w takim stopniu, że stanie się ich wiernym towarzyszem niebezpiecznej podróży. Z pewnością nie będzie to trudne zadanie, bowiem z łatwością można wejść do świata wykreowanego przez autorkę, praktycznie stać się jego częścią. Wiąże się to oczywiście z całkowitą dbałością o szczegóły, a także bardzo przystępnym, ale nie banalnym stylem autorki. 

Motyw magii jest w tym przypadku naprawdę oryginalny. Oczywiście intrygujący są sami magowie krwi i ich starcia pomiędzy sobą, chociaż to „gatunek na wymarciu”. Walka rozgrywa się pomiędzy Kellem a Hollandem, ale tylko częściowo. Czarnymi charakterami okazują się być władcy Białego Londynu – żądne władzy i krwi rodzeństwo, które również pała się magią – i to w ogromnym stopniu, zwłaszcza magią zniewolenia, panowania nad umysłem czy przejmowania ciała każdego, kto może im się przysłużyć do spełnienia konkretnego celu. Uwielbiam, kiedy złoczyńcy są odpowiednio wykreowani i można w nich dostrzec nutkę szaleństwa – tutaj tak właśnie było. Są naprawdę okrutni, szaleni i nie cofną się przed niczym, aby osiągnąć to, czego pragną. Dodatkowo autorka zadbała również o to, aby w odpowiedni sposób zaprezentować ból i wewnętrzne rozdarcie ich ofiar. Nie cofnęła  się też przed tym, aby stawiać przed Kellem i Lilą naprawdę trudne wyzwania, często wymagające od nich przełamania pewnych barier i granic. 

Mroczniejszy odcień magii to książka, która naprawdę potrafi porwać czytelnika, całkowicie go omamić, jeżeli tylko sobie na to pozwoli – a w sumie uważam, że jest tego warta. Być może nie jest to najlepsza powieść fantastyczna jaką czytałam, ale z pewnością można ją umieścić w gronie tych lepszych, bardziej dojrzałych pozycji. Na uwagę zasługuje zarówno pomysł, jak i wykonanie, a także oryginalność wielu motywów wprowadzonych przez V.E. Schwab. Ta powieść posiada bardzo przyjemny klimat, świetnie się ją czyta, a też ciężko znaleźć w niej taki element, który można by uznać za ogromny minus – nawet nie próbowałam się skupiać na tym, czy są tu jakieś niezgodności czy niedociągnięcia, bo na tak mocno skupiłam się na przygodach Kella i Lili. Choć nie są to bohaterowie, którzy staliby się bliscy mojemu sercu w wyjątkowy sposób, to da się ich lubić. Autorka stworzyła ciekawą historię, pięknie połączyła wiele wątków i zaprezentowała motywy takie jak żądza władzy, zniewolenie, przyjaźń, oddanie, honor czy chęć zmiany swojego życia. Zdecydowanie jest to książka godna uwagi.


http://www.taniaksiazka.pl/mroczniejszy-odcien-magii-v-e-schwab-p-764233.html

Ogólna ocena: 7/10

niedziela, 25 września 2016

Wyznania typowego książkoholika...

http://nikkistafford.blogspot.com/2014/02/addicted-to-books-january-edition.html

"Uzależniona od książek? Ja?! W ogóle nie!"

No dobra... może odrobinkę. A jak wygląda życie typowego książkoholika? Jakie są jego stałe elementy?

1. "Muszę jeszcze zajrzeć na pocztę..." - no tak, chyba że masz dobre układy z sąsiadami, którzy odbierają te wszystkie paczki, za które listonosz i kurier ma ochotę Cię zabić. I dźwiga się potem te ciężary, ale to nawet dobrze, nie? W końcu można sobie mięśnie wyrobić!

2. Znasz wszystkich kurierów - no bo jakżeby inaczej? Mają twój numer wpisany w swój telefon, co by zawsze zadzwonić, że mają paczkę i czy jesteś w domu. Jeden z kurierów, który zawsze mi dostarcza paczki opowiedział mi w przeciągu tych kilku dostaw połowę swojego życia. Pytał jak obrona magisterki, że on studiował to i to, zastanawiał się, co dobrego czytam... I tak sobie ucina pogaduszki przez telefon w trakcie pracy.

3. Masz wolny dzień, siedzisz w domu, popijasz herbatę... i wyczekujesz swoich przesyłek. Słyszysz, że jedzie jakieś auto - co robisz? Podbiegasz do okna, wychodzisz na balkon, sprawdzasz - czy to już moje książki?!

4. Przyszła upragniona paczka - skaczesz, biegasz, znowu skaczesz, cieszysz się, wąchasz, miziasz, dotykasz, otwierasz z radością małego dziecka.

5. Robisz dziwne i ryzykowne pozy, aby odpowiednio zrobić dobre zdjęcie nowych książek i pochwalić się zdobyczami na Instagramie, blogu, na Facebooku... Spadł ktoś kiedyś z krzesła? Z łóżka? Z drabiny? Z parapetu?

6. Codziennie przeglądasz księgarnie internetowe - a nuż się trafi jakaś okazja!

7. "Wcale nie kupiłam kolejnej książki!" - no dobra, tylko jedną, ale była promocja. A właściwie to też szkoda było zamawiać tylko 2 skoro była promocja 3 za 2. A właściwie to w końcu wyszło ich sześć, bo się opłacało.

8.  Ile razy twoi znajomi albo rodzina wyciągali Cię na siłę z księgarni? Mnie często. Praktycznie zawsze. To samo się dzieje, jak tylko przechodzę obok witryn z książkami... No ale co zrobić? Uzależnienie...

9. "Może gdzieś pójdziemy?" "Nie, nie.. nie mogę" - no jasne, że nie możesz, skoro czytasz książkę. Jejku, ten brak życia towarzyskiego - wolisz książki od ludzi? No bywa. Przeszkadza Ci ten brak wychodzenia ze znajomymi? Gdzie tam! Przecież masz  bohaterów książki!

10. Układasz książki wszędzie - bo masz ich już tyle, że na półkach się nie mieszczą. Kombinujesz,
przekładasz, przestawiasz... Po czym dochodzisz do wniosku, że koniec z jakimkolwiek zamawianiem książek! Nie ma mowy, nigdy więcej. Po godzinie zamawiasz książkę...

11. Zawsze, gdy wychodzisz z domu, masz w torbie/plecaku co najmniej dwie książki - no bo co zrobisz, jak ta pierwsza się skończy? Będziesz słuchać ludzi w autobusie i ich genialnych rozmów?

12. Zawsze usilnie starasz się zobaczyć, co czyta osoba jadąca obok Ciebie w autobusie. Co zrobić? Przecież to taki odruch bezwarunkowy!


Co byście jeszcze dodali do tej listy? :)

piątek, 23 września 2016

"Chia" - Wayne Coates

http://www.illuminatio.pl/ksiazki/chia/
 
 
 
 
 
 
Data wydania: 30.06.2016
Tytuł oryginału:  Chia: The Complete Guide to the Ultimate Superfood (Superfoods for Life)
Tłumacz: Katarzyna Kmieć-Krzewniak
ISBN:  978-83-65442-22-2
Wymiary: 170 x 200 mm
Strony: 256
 Cena: 36,90 zł
 
 
 
 
 
 
Gdy w moje ręce wpadła książka Chia to zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy o nasionach szałwii hiszpańskiej można napisać tak obszerną (stosunkowo) publikację? Czy naprawdę można przytoczyć aż tyle przepisów z użyciem tej niepozornej roślinki? Wiem, że praktycznie do wszystkiego można te nasionka dosypać – bez mała jak sól czy pieprz, a jedynym przepisem który znam jest ten, w jaki sposób przygotować pudding chia na mleku kokosowym (czy jakimkolwiek innym). Okazuje się jednak, że Wayne Coates stworzył nie tylko kompendium wiedzy o chia i zbiór przepisów z ich zastosowaniem, ale po prostu motywującą książkę, zachęcającą do częstszego sięgania po superfoods!

Przede wszystkim ta książka jest wydana w naprawdę świetny sposób! Ma bardzo przyjemny format, a w środku znajduje się mnóstwo tabelek, ramek, punktorów i wiele innych elementów, które są przyjemne dla oka, a co najważniejsze – ułatwiają zapamiętywanie wiedzy zaprezentowanej przez autora. Wspaniała konstrukcja to tylko jeden z plusów tej pozycji. Urzekające jest całe mnóstwo ciekawostek z różnego rodzaju dziedzin – choć elementem je łączącym są oczywiście tytułowe nasiona chia. To niesamowite, ale autor poza przepisami zawierającymi opisy dań przeznaczonych dla nas na śniadanie czy na obiad, zaprezentował również zastosowanie tego składnika w żywieniu zwierząt i to nie tylko domowych! To było naprawdę coś! Gdy mój kot wkładał mordkę do puddingu chia trochę się obawiałam, czy mogę mu dać spróbować, a teraz moje wątpliwości zostały rozwiane – z czystym sumieniem mogę jeść go razem z kotem i obie będziemy czerpać z tego korzyści!

Tak na dobrą sprawę okazuje się, że nasiona chia są lekiem na całe zło. Pod względem stosowania go celem uzupełnienia kwasów omega-3 czy nawet jako zastępnika jajka są lepsze nawet od siemienia lnianego! Autor oczywiście dogłębnie wyjaśnia dlaczego. Systematycznie spożywanie nasion szałwii hiszpańskiej może w znaczący sposób podnieść komfort naszego życia – dzięki niesamowitej ilości składników odżywczych, w tym witamin, pełnowartościowego białka, niezbędnych kwasów tłuszczowych oraz błonnika są one naprawdę jedzeniem na wagę złota. Korzyści płynące z ich spożywania znano już w Starożytności, a teraz my mamy okazję doświadczyć ich na własnym ciele. Na uwagę zasługuje również fakt, że autor tej książki posiada tytuł naukowy doktora i nie boi się przyznać, że działanie tego produktu spożywczego sprawdził na  samym sobie. 

Chia to książka, w której znajdziecie informacje nie tylko o nasionach szałwii hiszpańskiej, ale także o kilku innych wartościowych produktach, takich jak chociażby avocado czy orzechy włoskie. Głównym celem tej książki jest promowanie zdrowego trybu życia i dbania o siebie, a przede wszystkim o swoje zdrowie, bo to jedna z najcenniejszych rzeczy, jakie mamy. To nie tylko pełny zbiór wiedzy na temat tytułowej rośliny, to także książka pełna doskonałych przepisów, ciekawostek i motywujących wypowiedzi. Na końcu książki można dodatkowo znaleźć wiele ciekawych źródeł i stron, jeżeli tylko będziecie chcieli zgłębić ten temat jeszcze bardziej. Oczywiście można by uznać, że takie promowanie jednego produktu jest lekką przesadą – w końcu jest też wiele innych, które przynoszą ogromne korzyści naszemu organizmowi, ale prawda taka, że nasiona chia nie są jeszcze aż tak rozpowszechnione, a przynajmniej nie w Polsce. Wiele osób boi się innowacyjnych rozwiązań, a osobiście mogę szczerze polecić stosowanie tej superżywności – nie tylko ze względów zdrowotnych, ale również smakowych. Przepisy zawarte w tej książce są banalnie proste w przygotowaniu, a najpowszechniejszy pudding chia to przysłowiowe niebo w gębie!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

www.illuminatio.pl

Ogólna ocena: 7/10

poniedziałek, 19 września 2016

"Rok szczura. Widząca" - Olga Gromyko

 
 
 
Data wydania: 10.12.2014
Tytuł oryginału: Год крысы. Видунья
Tłumacz: Marina Makarevskaya
ISBN: 978-83-613-8657-5
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 486
 Cena: 42,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
 
Uwielbiam Olgę Gromyko! Serią o Wolsze Rednej  zapisała się do grona moich ulubionych autorów i jest to jedna z tych serii, do której będę powracać zawsze. W końcu przyszła kolej na zapoznanie się z jej kolejnymi dziełami, wybór padł na pierwszy tom Roku Szczura, czyli na Widzącą. Z góry zaznaczam, że historia głównej bohaterki nie urzekła mnie aż tak jak przygody Wolhy – ale kto wie, co będzie dalej? W końcu przede mną jeszcze dwa kolejne tomy! Jednak wróćmy do pierwszego…

Widząca to historia trzech różnych osobowości. Ryska jest typową, wiejską dziewczyną, która pragnie rodzinnego szczęścia, ciszy  i własnego domu z mężem oraz dziećmi. Alk to Wędrowiec zaklęty w szczura, który pragnie władzy, sławy i bogactwa. Żar, przyjaciel Ryski z  dzieciństwa ciągle wpada w tarapaty, a to dlatego, że  podąża tylko pieniędzy i wygody. Razem tworzą mieszanką wybuchową, a ich losy zostają splecione we wspólnej wędrówce. Świat poza wioską jest dla Ryski i Żara zupełnie obcy. Opuszczają rodzinne strony za poleceniem gadającego szczura, podróżują na krowie i spotykają na swojej drodze mnóstwo niebezpieczeństw oraz sytuacji, w których przyjdzie im zmagać się z ciężkimi wyborami. Czy zaufają sobie nawzajem a ich interesy nie będą wchodzić sobie w paradę?

Chociaż nadal uważam, że to seria o W.Redej jest czystym mistrzostwem, to trzeba przyznać, że Widząca depcze jej po piętach. To pewna humoru, zabawy i przygód opowieść o trójce skrajnych bohaterów, z których każdy potrafi skraść nasze serce! Początek książki może być  dosyć mylący, bowiem Ryskę i  Żara poznajemy, gdy są zaledwie dziećmi. Ryska ma tylko 9 lat i ojciec oddaje ją w ręce swojego brata, teoretycznie po to, aby pomogła mu w gospodarstwie. Prawdziwy powód takiego poczynania wychodzi na jaw dopiero po jakimś czasie. Tak młode dziewczę jest zagubione i niepewne siebie, choć od małego Ryska bywa zadziorna, choć niekiedy w dosyć nieporadny sposób. Jako dorosła kobieta – taką widzimy ją  po kilku rozdziałach, jednak nie ma  tutaj konkretnych opisów czasu akcji – jest nieco głupiutka, nadal dziecinna, chwilami infantylna i nieporadna, a mimo to nie irytowała mnie. Osobiście wolę bohaterki trochę innego typu, ale Olga Gromyko potrafi w doskonały sposób zaprezentować każdą osobowość. Moje serce zdecydowanie zdobył Alk i już od początku podejrzewałam, że nie jest on typowym szczurem. Jego ironiczny  humor, docinki  i przekomarzanie się z Ryską  i Żarem są  bezbłędne!

Przygody tej trójki są takie typowo w stylu Olgi Gromyko. Trochę tutaj fantasy, trochę spisku, trochę tajemnicy, a wszystko napisane wspaniałym i bardzo przystępnym językiem. Olga Gromyko ma charakterystyczny dla siebie styl i sposób pisania, co osobiście uwielbiam. Nawet swoim płynnym piórem potrafi dodać powieści charakteru, stworzyć niesamowity i niepowtarzalny klimat, w barwny i plastyczny sposób opisać prezentowany przez siebie świat i bohaterów. Fabuła jest wciągająca, a czytelnik nie może być pewien tego, co przydarzy się bohaterom następnym razem. Nieprzewidywalny obrót spraw i subtelne zwroty akcji są kolejnym elementem tej powieści, który  sprawia,  że czyta się ją bardzo  dobrze. Pomysłowość autorki nie zna granic, a jej wizje zawsze są  ciekawe i doskonale przedstawione. 

Rok Szczura.  Widząca to lekka, zabawna i porywająca do swojego świata powieść, którą z ciężkim sercem byłoby odłożyć na półkę w trakcie lektury. Tym bardziej, że czyta się ją bardzo  szybko i przyjemnie, a losy bohaterów to świetna przygoda, którą można przeżyć razem z  nimi. Wybór macie dowolny – albo staniecie się jednym z bohaterów albo ich niewidzialnym towarzyszem. Jedno jest pewne – to taki typ powieści, który z łatwością trafia do serca czytelnika, wzbudza w nim sympatię i swego rodzaju poruszenie. To takie lekkie fantasy, idealne na każdą porę roku, na każdą porę dnia. Z ogromną przyjemnością zapoznam się z dalszymi przygodami tej wspaniałej trójki, a Wam serdecznie polecam twórczość tej autorki!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:


Ogólna ocena: 7/10

sobota, 17 września 2016

"NERVE" - Jeanne Ryan

 
 
 
 
Data wydania: 31.08.2016
Tytuł oryginału: Nerve
Tłumacz: Donata Olejnik
ISBN: 978-83-271-5555-9
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 296
 Cena: 34,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wiecie jaki miałam problem z książką NERVE? Najpierw zobaczyłam zapowiedź filmu – nie ukrywam, nawet ciekawą i pełną akcji, a dopiero potem coś mi zaświtało w głowie, że pojawiła się w niej informacja o tym, że powstał on na podstawie książki. Pozostając wierna moim przekonaniom, że najpierw czytamy, potem oglądamy, sięgnęłam po powieść Jeanne Ryan. Z jakim nastawieniem? Ogólnie pozytywnym, choć bez żadnych konkretnych oczekiwań. 

Jeżeli czytaliście Panikę autorstwa Lauren Oliver i dobrze ją wspominacie, to jestem przekonana, że NERVE również przypadnie Wam do gustu. Te dwie książki łączy to, że jej bohaterowie, a przede wszystkim główna bohaterka, postanawia wziąć udział w grze, która jest obietnicą lepszego życia. Vee postanawia spróbować swoich sił w wirtualno-realnej grze, skuszona wizją pięknych nagród i pieniędzy, które mogą jej zapewnić wyjazd na dobre studia. Nie wie, skąd twórcy gry wiedzą, czego skrycie pragnie, ale nie zastanawia się nad tym – postanawia podjąć ryzyko, tym bardziej, że początkowe zadania nie są niczym specjalnym. No dobrze, dla nieśmiałej dziewczyny są, ale wkrótce okazuje się, że Vee potrafi wszystkich zaskoczyć. Wkrótce zdobywa coraz więcej fanów, ale zadania, które ma do wykonania stają się coraz bardziej niebezpieczne. Czy dziewczyna zrezygnuje czy postanowi grać do samego końca?

Powieść Jeanne Ryan potrafi wciągnąć. Naprawdę. Być może początek jest delikatny i subtelny, poznajemy dziewczynę, która wiecznie żyje w cieniu swojej przyjaciółki, która nie jest nikim wyjątkowym i postanawia to zmienić. Podejmując jedno z wstępnych wyzwań gry zaskakuje wszystkich, nawet samą siebie. Co ciekawe, wykonanie zadania przychodzi jej z łatwością, a jakby tego było mało, chce więcej. Podobnie jak wszyscy uczestnicy gry. I tutaj pojawiają się bardzo istotne, życiowe pytania. Jak daleko jesteśmy w stanie się posunąć dla pieniędzy i sławy? Czy adrenalina to coś, co nas naprawdę napędza w dobrym kierunku? Czy ryzyko i niebezpieczeństwo są faktycznie na tyle uzależniające, że stajemy się żywymi marionetkami? A może obietnica lepszego życia, sławy i prestiżowych nagród potrafi zakłócić nasz zdrowy rozsądek? W tej książce z pewnością można znaleźć odpowiedzi, w sumie nie są one jednoznaczne, bowiem dopiero analiza całej historii nam na to pozwoli, ale osobiście uważam, że z tej opowieści płynie piękny morał.

Vee jest dziewczyną, która da się lubić. Chociaż chętnie podejmuje ryzyko i przez chwilę daje się ponieść emocjom, a także adrenalinie, to w krytycznym momencie potrafi zachować zimną krew i kierować się zdrowym rozsądkiem. Być może to taka prosta i pospolita dziewczyna, która chce pewnej odmiany w życiu, ale na tym polega jej urok. Jej partnerem w grze zostaje nowo poznany Ian – na jego temat trochę ciężko mi się wypowiedzieć, to też taki typowy przystojniak, jakich wiele. Chwilami chyba zbyt mocno skupiał się na sobie, a nie na Vee, ale chyba oboje do siebie pasują pod wieloma względami. Pozostali bohaterowie nie są wykreowani najgorzej, jednak pierwsze skrzypce gra zdecydowanie Vee – zwłaszcza, że mamy tutaj do czynienia z pierwszoosobową narracją. Bardzo dobrze jest przedstawiona sama zasada gry, choć początkowo można się w niej nie do końca połapać – ale z czasem wszystko staje się w pełni jasne i klarowne. Co więcej, im dalej w las, tym więcej drzew. Im trudniejsze zadania, tym więcej akcji, napięcia i niepewności! Z pewnością nie można odmówić autorce pomysłowości, a fabule nieprzewidywalności. 

NERVE to bardzo przyjemna, pełna akcji książka, gdzie na każdej stronie coś się dzieje. Jest to historia bardzo spójna i skłaniająca do refleksji. Czasami naprawdę nie warto ulegać pięknym obietnicom, bo konsekwencje takiego działania mogą się okazać gorsze niż nam się wydaje. Nie warto być czyjąś marionetką – choćby niewiadomo jakie korzyści miały z tego płynąć. Wolna wola to najpiękniejsze co mamy, podobnie jak prawo do podejmowania decyzji. Gra, w której bierze udział Vee być może jest ekscytująca, ale do czasu – wkrótce robi się bardzo niebezpieczna i nieprzewidywalna. Czy dziewczyna może wierzyć, że producenci nie zrobią jej krzywdy? Nie. W końcu nie jest to coś zgodnego z prawem. Liczy się show – i to jak najlepsze. To powieść pełna akcji, która naprawdę potrafi wciągnąć, zwłaszcza w drugiej połowie! Z czystym sumieniem mogę polecić. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
 
www.publicat.pl


Ogólna ocena: 7/10