Data wydania: 03.08.2016
Tytuł oryginału: My Heart and Other Black Holes
Tłumacz: Ewa Kleszcz
ISBN: 978-83-8053-135-2
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 312
Cena: 34,90 zł
Od jakiegoś czasu zauważam, że coraz gorzej przychodzi mi
odnaleźć się w powieściach młodzieżowych. Jednak zapowiedź książki Moje serce i
inne czarne dziury wydała mi się mieć w sobie coś, co może do mnie przemówić. I
to właśnie dlatego się na nią skusiłam. Owszem, obawiałam się tego, że otrzymam
kolejny ckliwy romans. Kto by się nie obawiał? Mnóstwo tego na półkach
księgarń. Takich przesłodzonych historii miłosnych, które bywają po prostu
infantylne, żałosne i puste. Jednak tym razem jest inaczej.
Szesnastoletnia Aysel pragnie umrzeć. Wydaje jej się jednak,
że łatwiej będzie to zrobić z kimś. Dlatego na jednej ze stron poświęconych
samobójcom przegląda forum w dziale Partnerzy do Samobójstwa. Tam natrafia na
ogłoszenie, które idealnie jej pasuje. Dziewczyna boi się, że zabraknie jej
odwagi, aby odebrać sobie życie. Dlatego potrzebuje drugiej, równie
zdesperowanej osoby, która jej „pomoże”. Podobnie jak tajemniczy chłopak o
nicku FrozenRobot, na którego ogłoszenie dziewczyna odpowiada. Okazuje się, że
są w podobnym wieku, mieszkają w sąsiadujących miasteczkach, ale każde z nich
ma inne motywy. Ustalają, że 7 kwietnia odbiorą sobie życie. Mają niecały
miesiąc, aby wszystko zaplanować.
„Problem z samobójstwem, z czego większość osób nie zdaje
sobie sprawy, polega na tym, że naprawdę trudno jest je popełnić.”
Wydawałoby się, że tak młodzi ludzie nie mają powodów do
tego, aby odebrać sobie życie. Przecież każdy problem można rozwiązać, prawda?
Tak, mogłoby się tak wydawać. I rzeczywiście uważam, że zawsze jest inne
wyjście z sytuacji niż odebranie sobie życia, choć doskonale wiem, że gdy
człowiek jest pogrążony w głębokim smutku, różne chore myśli przychodzą mu do
głowy. Zarówno u Aysel jak i Romana (FrozenRobot) widać brak jakiejkolwiek
radości, chęci do życia, motywacji do czegokolwiek. Są tak mocno obojętni na
to, co dzieje się wokół nich, że nie dostrzegają drobnych radości, które
mogłyby wszystko zmienić. Są zapatrzeni w jeden punkt, pogrążeni w swojej
rozpaczy, w swojej ciemności i nie mają zamiaru z niej wychodzić.
„Każdy, kto kiedykolwiek był aż tak smutny, może wam
powiedzieć, że w depresji nie ma niczego pięknego ani literackiego, ani
tajemniczo głębokiego. Depresja jest jak ciężar, spod którego nie można się
wydostać.”
Książkę tę czyta się szybko, ale nie wiem czy można
powiedzieć, że lekko. Język autorki nie należy do skomplikowanych, a jej styl
jest raczej młodzieżowy, jednak trzeba przyznać, że poruszona przez nią
tematyka do łatwych i przyjemnych nie należy. Inspiracją do napisania tej
książki była śmierć jednego z przyjaciół autorki. Po tym wydarzeniu sama
Jasmine Warga popadła w głęboki smutek i nie można jej za to winić. Dlatego
uważam, że była ona w stanie w odpowiedni sposób oddać klimat takiej historii.
Jest przepełniony smutkiem, lękiem, niepewnością – takie uczucia kotłują się w
dwójce głównych bohaterów. Pojawia się też jednak nadzieja, taka jej mała
iskierka, która gdyby tylko mocniej zaświeciła, mogłaby przegnać te depresyjne
myśli. Jednak do tego jeszcze sporo brakuje. Z czasem poznajemy dokładnie
motywy, jakie kierują Aysel i Romanem – i co ciekawe, naprawdę można ich
zrozumieć. Każde z nich obwinia się za coś, za co może nie do końca powinna,
ale ciężko im sobie poradzić z trudami przeszłości. Ciężko jest ją porzucić i
ruszyć naprzód. Ciężko zapomnieć i pogodzić się z tym, co się stało.
„Moje ciało to wydajna maszyna do zabijania szczęśliwych
myśli.”
W przeciągu tych nieco ponad trzech tygodni Aysel i Roman
zbliżają się do siebie. Jednak od początku stawiają sprawy jasno – spotykają
się tylko po to, aby zostać partnerami do samobójstwa. Ustalają w jaki sposób
odbiorą sobie życie, gdzie i kiedy. Planują napisać listy pożegnalne. Oboje na
każdym spotkaniu powtarzają, że to zrobią. Żadne z nich nie chce zrezygnować,
choć nie da się ukryć, że można w nich wyczuć pewne zwątpienie i obawy. Mimo
wszystko wywiązuje się pomiędzy nimi pewne uczucie – stopniowo i subtelnie,
które jednak nie zmienia całkowicie ich nastawienia. Zakończenie tej książki
nie jest może wybuchowe, ale na swój sposób piękne i pocieszające, choć w
pewnym stopniu również przewidywalne.
„Nie wolno ci umrzeć beze mnie.”
Moje serce i inne czarne dziury to książka, z którą warto
się zapoznać. Uczy tego, że przeszłość nie powinna wywierać wpływu na
teraźniejszość, że trudne wydarzenia powinny nas kształtować, hartować i
wzmacniać, a nie rozbijać na drobne kawałeczki – a przynajmniej nie na stałe.
Uczy tego, że trzeba być silnym, że smutek da się pokonać, daje nadzieję i
motywację. Choć miałam pewne obawy, co do przestawienia motywu samobójstwa i
problematyki, którą prezentują tak młodzi bohaterowie, to zostały one
skutecznie rozwiane przez autorkę. Naprawdę byłam w stanie zrozumieć
obezwładniający ich smutek. Na pewno nie jest to kolejny, ckliwy nastoletni
romans. Prędzej jest to nastoletnia szkoła życia, która pokazuje, że nie zawsze
wszystko musi być proste, ale zawsze można znaleźć w sobie siłę i odnaleźć
wsparcie w drugim człowieku.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję:
Ogólna ocena: 7/10