środa, 30 listopada 2016

Podsumowanie listopada + stosisko!


Na początku listopada działałam jak burza - mimo że miałam mnóstwo obowiązków niezwiązanych z książkami, a z uczelnią i szkołą to czytałam jak opętana. W sumie nic nowego :) Ogółem listopad nie był złym miesiącem, choć miało miejsce jedno nieprzyjemne wydarzenie, nawet bardzo. Jednak nie będziemy się na nim skupiać, bo nie o to tutaj chodzi.
Zima idzie wielkimi krokami, śnieg zaczął sypać, a ja kocham jego magię! Może nie przepadam za zimowymi kurtkami, ale z kolei kocham moją kocią czapkę i kocie rękawiczki. I jak na książkoholika przystało muszę stwierdzić, że nie ma nic lepszego niż śnieg za oknem, okrycie się kocem, picie gorącej herbaty, głaskanie kota i czytanie!

W listopadzie udało mi się przeczytać łącznie 18 książek.

1. Ostatni końcowy - Jerzy Prokopiuk - 288 stron - recenzja
2. Pokój numer 10 - Ȧke Edwardson - 464 stron - recenzja
3. Nie chcesz wiedzieć - Lisa Jackson - 432 strony - recenzja
4. Wdowa - Fiona Barton - 456 stron - recenzja
5. Wędrówka Twojej duszy poprzez wcielenia - Linda Howe - 272 stron - recenzja
6. Gestapo - Frank McDonough - 240 stron - recenzja
7. Kobiety w mafii - Milka Kahn & Anne Veron - 256 stron - recenzja
8. Planeta grubasów - David Lewis & Margaret Leitch - 368 stron - recenzja
9. Yin Joga - Bernie Clark - 420 stron - recenzja
10. Atrament i krew - Rachel Caine - 367 stron - recenzja
11. Rubinowy krąg - Richelle Mead - 336 stron - recenzja
12. Ofiara - Karin Slaughter - 528 stron - recenzja
13. Zaginiony świat Agharti - Alex Maclellan - 272 stron - recenzja
14. Furia ludzi północy - Philip Parker - 488 stron - recenzja wkrótce
15. Uzdrawiająca moc lasu - Clemens G. Arvay - 288 storn - recenzja wkrótce
16. Mafia na wybrzeżu - Krzysztof Wójcik - 352 strony - recenzja wkrótce
17. Nieuniknione - Amy A. Bartol - 480 stron - recenzja
18. Atlantydzka zaraza - A.G. Riddle -  512 stron - recenzja

Łącznie 6819 stron, co daje jakieś 227 stron dziennie.

Najlepsze książki: Atlantydzka zaraza, Yin Joga, Atrament i krew
Najgorsze książki: Nieuniknione
Miłe zaskoczenie: Atlantydzka zaraza, Nie chcesz wiedzieć
Rozczarowanie:  Nieuniknione

Przybyło też do mnie mnóstwo książek... 44!

Te cuda, które tutaj widzicie, zamówiłam sobie sama, w ramach takiego pseudoprezentu z okazji zakończenia stażu i rozpoczęcia studiów doktoranckich. Kocham Ilonę Andrews, więc namiętnie kolekcjonuję serię o Kate Daniels - jakże mogłabym inaczej. Podobnie z serią o Gin Blanco Jennifer Estep! No i zachciało mi się więcej urban fantasy i wybór padł na serię autorstwa Karen Chance, w naszym kraju pojawił się jedynie Dotyk Ciemności, pierwszy tom o Cassandrze Palmer... Niestety nie zapowiada się na to, aby pojawiły się kolejne tomy, a szkoda!








Tutaj króluje Papierowy Księżyc! Uwielbiam oprawę graficzną i sposób wydawania książek tego wydawnictwa - nie dlatego, że w taki czy inny sposób jestem z nim związana, mówię to całkowicie obiektywnie. Dwa egzemplarze Wiedźmy i dwa egzemplarze Sztyletu rodowego są dla Was - to moje patronaty. Jeden konkurs dzisiaj kończy się na FB, drugi niebawem się zacznie, a obiecuję też zrobić konkurs na blogu, gdzie do wygrania będzie pakiet. Syn Cienia to zakup własny, podobnie jak Awaken od Meg Cabot - Amber raczej nie do kończy serii.









Sukkub w wersji kolekcjonerskiej otrzymałam w ramach baaaaardzo zaległego prezentu od przyjaciela, ale po prostu dawno się nie widzieliśmy, więc książka trafiła w moje łapki po pewnym czasie. Ale łał! Wydanie kolekcjonerskie - jaram się :D A cała saga HP - w końcu na własność - to prezent od chłopaka :)












No i najbardziej różnorodny dział... Szepty zmarłych to egzemplarz recenzencki od Czarnej Owcy, podobnie jak Piąta pora roku od SQN. Kolejne trzy pozycje, Ofiara, Kukiełki i dusze oraz Kamfora to egzemplarze do recenzji od księgarni selkar.pl. Potomkowie i Poradnik dla smoków to intrygujące pozycje od wydawnictwa IUVI. Idąc dalej tym tropem mamy egzemplarz recenzencki U4 Jules od Polarnego Lisa (genialna nazwa wydawnictwa :D ) i kilka fajnych książek od wydawnictwa MUZA. Pojawia się jeszcze Sekta od wydawnictwa Literackiego oraz dwie pozycje od Burda Książki. Aaaaa... jest jeszcze ta cienka książeczka na górze - to kolorowanka LOTR od MUZY :)










Zdecydowanie mam co czytać w najbliższym czasie! Całość prezentuje się tak:


No i pochwalę się Wam jeszcze jedną rzeczą - zostałam jednym z najlepszych absolwentów roku akademickiego 2015/2016 na Uniwersytecie Śląskim. W sumie tytuł "najlepszego" czy to ucznia, czy studenta, to ciągnie się za mną od dziecka :) Rektor wręcz mi dyplom :)


A jak Wam minął listopad?

wtorek, 29 listopada 2016

"Nieuniknione" - Amy A. Bartol


 


 

Data wydania: 09.10.2016 
Tytuł oryginału: Inescapable
Tłumacz: Wiesław Łożyniak
ISBN: 978-83-287-0464-0
Wymiary: 130 x 205 mm
Strony: 480
 Cena: 39,90 zł
Seria: Przeczucia #1
 
 
 
 
 
Choć Nieuniknione, pierwszy tom cyklu Przeczucia autorstwa Amy A. Bartol, miał swoją premierę niedawno, to zdążyłam już się sporo dobrego o nim naczytać. Wiele osób ją polecało, nie spotkałam się z niepochlebną recenzją na jej temat, większość brzmiała naprawdę zachęcająco. A wierzcie mi, mnie nie trzeba specjalnie zachęcać do sięgnięcia po romans paranormalny – to jest ta rzecz, w której zawsze się odnajdę. Ale są pewne rzeczy, których ogółem nie znoszę w literaturze. I pech chciał, że znalazły się właśnie w tej powieści…

Czytając tę powieść zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno czytam to samo, co pozostali czytelnicy, z których opiniami się zapoznałam. Ja wiem, że różne są gusta, ale żeby moje aż tak odbiegały od ogółu? Dobra, nie napiszę, że ta książka była zła, badziewna i tragiczna, bo tak nie jest, ale wypada naprawdę bardzo, ale to bardzo przeciętnie.  Narracja prowadzona jest z punktu widzenia siedemnastoletniej Evie, która jest świeżakiem w college’u. Tam poznaje nieziemskiego, aroganckiego, mega przystojnego, cudownego, idealnego, jedynego w swoim rodzaju Reeda, do którego czuje niesamowite przyciąganie, mimo że chłopak wydaje się ją nienawidzić. Na horyzoncie pojawia się kolejne ciacho, a fajtłapowata Evie nie może zrozumieć, jaka tajemnica kryje się w Reedzie oraz w niej samej. Brzmi znajomo? Nawet bardzo.

Tak. Nie znoszę schematyczności i powielania schematów. Wiem, że pewnych rzeczy w przypadku konkretnego gatunku literackiego się nie uniknie, ale nikt mi nie wmówi, że nie można urozmaicić fabuły, że nie można jej dodać oryginalności, że wszystko zawsze musi wyglądać i przebiegać tak samo. Nieuniknione to bez mała kopia Upadłych od Lauren Kate, a przynajmniej ja ją tak odbieram.  Sama fabuła oczywiście brzmi bardzo znajomo, bowiem takich historii było już mnóstwo. Tajemnicą nie jest nawet sama tożsamość Reeda, bowiem znajdujemy odpowiedź na to pytanie już w samym opisie książki, tutaj pojawia się kwestia pochodzenia Evie, bo uwaga, dziewczyna nigdy nie poznała swojego ojca (też mi nowość…). Jednak wierzcie mi, tutaj i tak z łatwością można się wszystkiego domyślić, bowiem nie ma tutaj żadnego elementu zaskoczenia. Chociaż nie, jest jeden – pojawia się na sam koniec, taki typowo schematyczny, a więc przestaje być nawet zaskoczeniem.

O ile czasami schematyczność mi nie przeszkadza i jestem w stanie przymknąć na nią oko, aby po prostu cieszyć się lekturą, bo tak było chociażby w przypadku serii Lux Jennifer Armentrout, to gdy jednak dodamy do niej kilka innych elementów, które działają mi na nerwy, całość zaczyna wyglądać i brzmieć nieco zniechęcająco. Spory problem miałam z samą Evie, bowiem ta dziewucha jest nie do wytrzymania! Infantylna, dziecinna, żałosna, bezmyślna. Tu kocha jednego, ale jednak nie może przestać kochać drugiego… W ogóle wszyscy po kolei przyjmują tutaj wiadomość o istnieniu rzeczy paranormalnych nad wyraz zwyczajnie. Jakby to było jedno wielkie nic, a nie bitwa dobra ze złem. Evie rozpowiada wszędzie o swoich koszmarach i dziwnych sytuacjach, a mało kto potrafi się tym przejąć. W tej książce brak jakichkolwiek emocji, nawet takich zwyczajnych, jak niepewność bohaterów, ich zagubienie czy zaskoczenie. Dialogi przez nich prowadzone nie raz są sztuczne, ale w miarę czytania taka tendencja zanika. Chwilami jest nawet zabawnie i konkretnie.

Dodatkowym elementem, za którym nie przepadam, jest zbyt szybki rozwój pewnych wydarzeń. Na 360 stronie orientujemy się, że minął zaledwie jakiś miesiąc, a Evie zachowuje się tak, jakby była w college’u od lat. Hasła w stylu „jak on mógł mi to zrobić, po tym wszystkim, co razem przeszliśmy?” są w tym przypadku co najmniej nie na miejscu. No i choćbym chciała, to jakoś nie mogłam się zżyć z żadnym bohaterem, są jacyś zbyt prości, zbyt płascy. Nawet Reed, główny przystojniak tej powieści, nie wywarł na mnie żadnego wrażenia… Sam pomysł autorki jest dosyć oklepany, ale jestem przekonana, że dało się go poprowadzić nieco inaczej, urozmaicić, a nie uparcie trzymać się utartego schematu. Może autorka liczyła na to, że skoro szał na romanse paranormalne minął jakiś czas temu, to teraz będzie idealna pora, aby niektórzy na nowo je pokochali? Że ktoś za tym zatęsknił? Jasne, ja zatęskniłam, ale chciałabym czegoś świeżego, a nie nużącego i przewidywalnego.

Właściwie wynika z tego, że ta książka jest zła, chociaż naprawdę wolałabym, żeby z treści mojej opinii wychodziło na to, że jest po prostu bardzo przeciętna. Wydaje mi się, że zanalizowałam wszystko, co wydało mi się tutaj konieczne i zapadło mi w pamięć. Książka ma pewne plusy, jest napisana przyjemnym językiem, szybko się ją czyta i chwilami jest naprawdę zabawnie, ale niestety to nie wystarczy. Szkoda, bowiem liczyłam na naprawdę nieziemską historię, a przyznaję, że czuję się niemile rozczarowana. Wiem jednak, że istnieją czytelnicy, którzy po prostu w każdym calu uwielbiają jakiś gatunek literacki, a fani typowych romansów paranormalnych, którym nie przeszkadzają schematy, powinni być usatysfakcjonowani tą powieścią. 

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu:

muza.com.pl

oraz firmie Business & Culture

niedziela, 27 listopada 2016

"Atlantydzka zaraza" - A. G. Riddle

 
 
 
 
Data wydania: 28.09.2016 
Tytuł oryginału: The Atlantis Plague
Tłumacz: Stanisław Kroszczyński
ISBN: 978-83-7686-494-5
Wymiary: 140 x 200 mm
Strony: 512
 Cena: 43,090 zł
Seria: Zagadka pochodzenia #2 








Jakiś czas temu bardzo się ucieszyłam widząc w książkowych zapowiedziach Gen Atlantydzki. Z ogromną przyjemnością i sporymi oczekiwaniami sięgnęłam po tę powieść, ale nie spełniła ona moich wszystkich oczekiwań. Oczywiście miała swoje mocne strony, ale pojawiło się również kilka niedociągnięć, które w dosyć istotny sposób wpłynęły na mój odbiór całości. Jednak ze względu na intrygujący pomysł postanowiłam sięgnąć po drugi tom, jedną z nowości na naszym rynku, i dać szansę autorowi – liczyłam na to, że rozwinie się jako pisarz i dopracuje Atlantydzką zarazę w odpowiedni sposób. I wiecie co? Tym razem się nie zawiodłam!

Na świecie wybuchła zaraza, z którą naukowcy i lekarze z całego świata nie są w stanie sobie poradzić. Ludzi zaczynają umierać, ostatnia nadzieja gaśnie i wszystko wskazuje na to, że rasa ludzka wyginie. Pojawia się jednak światełko w tunelu, jednak bardzo nikłe. Ta pandemia ma całkowicie odmienić ludzkość… Już na zawsze. Powoduje nieodwracalne zmiany genetyczne, a najwybitniejsi przedstawiciele nauki rozkładają ręce. Jednym słowem gatunek ludzki stoi na krawędzi zagłady

O ile po przeczytaniu pierwszego tomu stwierdziłam, że nie czuję się jakoś specjalnie zżyta z twórczością tego debiutującego autora, tak teraz całkowicie zmieniam zdanie! Czytając Atlantydzką zarazę mój odbiór jego twórczości zmienił się o 180 stopni. Poczułam się mocno zaangażowana w zaprezentowaną tutaj historię, stałam się częścią niej, a ona częścią mnie. Już w recenzji Genu stwierdziłam, że fabuła tej serii to istna mieszanka wybuchowa i tak rzeczywiście jest, dlatego ogromnie cieszy mnie fakt, że autor włożył naprawdę sporo pracy w to, aby doszlifować drugi tom. Tym razem nie widziałam już niedoskonałości, które przewijały się przez pierwszą część. Teraz było naprawdę dobrze! 

Z ogromną pasją i niesamowitym zaangażowaniem śledziłam losy bohaterów. A.G. Riddle przedstawia jeden z moich ulubionych motywów literackich, a właściwie kilka z nich: Atlantydę, wiedzę tajemną i naukę. Dla mnie jest to połączenie idealne, o ile towarzyszy mu dobre wykonanie, a widać, że autor wziął sobie do serca wszystkie uwagi czytelników i wyszło mu to na dobre, bowiem Atlantydzka zaraza jest doskonała kontynuacją, która mnie porwała. W bardzo obszerny i rozległy sposób poznajemy przeszłość niektórych bohaterów, ich wspomnienia, powiązanie z Atlantami. W ogóle należy zwrócić uwagę na sam fakt zaprezentowana legendy Atlantydy, który wydaje się być nad wyraz rzeczywisty. Dla mnie zawsze jest to coś, co wywołuje we mnie ciekawe odczucia, niezależnie od tego, czy czytam powieść czy książkę popularno-naukową, czuję się mocno związana z tym zaginionym lądem. A tutaj po prostu weszłam w historię opisaną przez autora, żyłam nią i żal mi było ją opuszczać, choć raczej losy bohaterów nie są zbyt kolorowe i przyjazne.

W przypadku pierwszego tomu narzekałam nieco na brak dobrej akcji i dynamiki. Teraz już nie narzekam, bo czuję się naprawdę usatysfakcjonowana tym, co otrzymałam. Sporo się tutaj dzieje, chociaż nie do końca przekonuje mnie samo zakończenie – poszło zbyt prosto, chociaż nie było pewności, że wszystko wyjaśni się w taki sposób. Jednak epilog zaostrza chęci na kolejną część, i to jak! Bardzo podoba mi się kierunek, którym podążył autor. Podoba mi się również jego barwny, plastyczny i poruszający wyobraźnię język. Czytałam tę powieść z ogromnym zaangażowaniem, jak już napisałam, stałam się jej częścią i wciąż czuję się tak, jakbym w niej była. To cudowne, że autor poprawił swoje błędy, nie powielił ich i stworzył coś naprawdę niepowtarzalnego, co całkowicie mnie urzekło – nawet się nie spodziewałam, że spotka mnie to aż w takim stopniu! Ta seria ma spore szanse trafić do grona moich ulubionych! Czekam z niecierpliwością na finał!

taniaksiazka.pl

piątek, 25 listopada 2016

"Planeta grubasów" - David Lewis & Margaret Leitch

 
 
 
 
 
Data wydania: 06.10.2016 
Tytuł oryginału:  Fat planet. The Obesity Trap and How We Can Escape It
Tłumacz: Joanna Żywina
ISBN: 978-83-65170-48-4
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 368
 Cena: 39,90 zł
 
 
 
 
 
 
 
 
„Jak uciec z pułapki otyłości?” – to zdanie mogłoby promować większość książek dietetycznych dostępnych na dzisiejszym rynku. Problem polega na tym, że praktycznie każda z nich traktuje o tym samym. Tutaj dieta cud, tam jakaś nowinka dotycząca odżywiania… Każda z tych publikacji skupia się na zasadach prawidłowego żywienia, na konkretnych produktach, promuje ściśle określony plan żywieniowy. A co z podejściem indywidualnym do pacjenta? Czy na pewno wszystko sprawdzi się tak samo u każdej osoby? Oczywiście, że nie. Są jednak takie pułapki, które gubią nas wszystkich.

Planeta grubasów to również książka, czy też w pewnym stopniu poradnik, dotycząca zdrowego trybu życia i diety, jednak prezentująca zupełnie inne podejście do tematu. Tutaj nie mamy do czynienia z określonym planem odżywiania, nie ma żadnych przepisów i porad, które stale się gdzieś powtarzają. Czytając różne książki dietetyczne  nie raz spotykałam się ze sprzecznymi informacjami, a prawda jest taka, że do każdego, kto chce zmienić swój sposób odżywiania należy podejść inaczej. W końcu wszyscy jesteśmy różni, prawda? Jednak mamy też takie cechy, które nas łączą – i to właśnie na nich skupili się autorzy tej pozycji. 

Z czego tak naprawdę wynika otyłość? Wiadomo… złe jedzenie, brak aktywności fizycznej, brak snu. Ale to już wiemy! A czy ktokolwiek zastanowił się nad tym, co robią producenci żywności, jak działają wielkie koncerny przemysłowe, jak działają reklamy i telewizja? To są właśnie te aspekty, o których się nie myśli od razu. To drugie dno epidemii nadwagi, z jaką dzisiejsze społeczeństwo się mierzy. No bo czy nie jest tak, że ta przyjazna reklama coca-coli, gdzie wszyscy są radośni, pełni energii i uśmiechnięci nie zachęca nas do zakupienia tego towaru? A to tylko jeden z wielu przykładów. Autorzy dogłębnie analizują strukturę tego świata i szukają przyczyn, które powodują otyłość i sprzyjają niepowodzeniu w odchudzaniu.

Jednak marketing to nie wszystko – sami też jesteśmy sobie winni, a właściwie winny jest nasz mózg. Z jednej strony sam nas oszukuje, a potem wcale nie wychodzi mu to na dobre. Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć rozdziału poświęconego zajadaniu emocji, bo to właśnie na to jest najłatwiej zwalić winę. Zaburzenia odżywiania połączone z psychiką to naprawdę trudny temat. Doktor David Lewis i doktor Margaret Leitch opisują również biologię otyłości, nie stronią od przytaczania naukowych badań i różnego rodzaju eksperymentów, które wiążą się z naszymi nawykami żywieniowymi. Właściwie muszę przyznać, że pojawia się tutaj sporo informacji z dziedziny fizjologii człowieka, trochę o układzie hormonalnym, trochę o układzie nerwowym… W końcu to wszystko jest ze sobą ściśle połączone, jedno nie może istnieć bez drugiego. Ciekawą sprawą jest również zaprezentowanie historii otyłości oraz dnia z życia otyłej osoby, bowiem to też pewna odmienność od tych wszystkich schematów dostępnych na rynku.

Czy autorzy podają jakiś skuteczny sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów? Cóż, nie spodziewajcie się tutaj diety cud, a konkretnych wskazówek. Wszyscy wiemy, że powinniśmy jeść zdrowo, różnorodnie i regularnie. Aktywność fizyczna? Bez niej nie ma co marzyć o sukcesie. Pozostaje jednak kwestia pułapek producentów i marketingu – i to właśnie rady w tej dziedzinie tutaj otrzymamy, choć nie zabraknie również takich typowo prozdrowotnych. Myślę, że ta pozycja otworzy oczy wielu ludziom, o ile oczywiście zdecydują się po nią sięgnąć. Nie da się ukryć, że przerażający jest fakt, jak wiele osób zmaga się obecnie z otyłością czy nadwagą, a także z ich konsekwencjami. Ciężko uwierzyć, że dwulatkom wyrywa się zęby, bowiem są już tak zdegradowane przez cukier. Ciężko uwierzyć w to, że ludzie sami sobie zgotowali ten los… Książkę szczerze polecam, bowiem prezentuje nowe podejście do tematu, o którym często zapominamy, a nie powinniśmy.

taniaksiazka.pl



W wolnej chwili polecam obejrzeć powyższy dokument - chwilami być może podkoloryzowany, ale ogółem jest to przerażające, co się dzieje ze społeczeństwem.