Data wydania: 06.10.2016
Tytuł oryginału: Fat planet. The Obesity Trap and How We Can Escape It
Tłumacz: Joanna Żywina
ISBN: 978-83-65170-48-4
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 368
Cena: 39,90 zł
„Jak uciec z pułapki otyłości?” – to zdanie mogłoby promować
większość książek dietetycznych dostępnych na dzisiejszym rynku. Problem polega
na tym, że praktycznie każda z nich traktuje o tym samym. Tutaj dieta cud, tam
jakaś nowinka dotycząca odżywiania… Każda z tych publikacji skupia się na
zasadach prawidłowego żywienia, na konkretnych produktach, promuje ściśle
określony plan żywieniowy. A co z podejściem indywidualnym do pacjenta? Czy na
pewno wszystko sprawdzi się tak samo u każdej osoby? Oczywiście, że nie. Są
jednak takie pułapki, które gubią nas wszystkich.
Planeta grubasów
to również książka, czy też w pewnym stopniu poradnik, dotycząca zdrowego trybu
życia i diety, jednak prezentująca zupełnie inne podejście do tematu. Tutaj nie
mamy do czynienia z określonym planem odżywiania, nie ma żadnych przepisów i
porad, które stale się gdzieś powtarzają. Czytając różne książki
dietetyczne nie raz spotykałam się ze
sprzecznymi informacjami, a prawda jest taka, że do każdego, kto chce zmienić
swój sposób odżywiania należy podejść inaczej. W końcu wszyscy jesteśmy różni,
prawda? Jednak mamy też takie cechy, które nas łączą – i to właśnie na nich
skupili się autorzy tej pozycji.
Z czego tak naprawdę wynika otyłość? Wiadomo… złe jedzenie,
brak aktywności fizycznej, brak snu. Ale to już wiemy! A czy ktokolwiek
zastanowił się nad tym, co robią producenci żywności, jak działają wielkie
koncerny przemysłowe, jak działają reklamy i telewizja? To są właśnie te
aspekty, o których się nie myśli od razu. To drugie dno epidemii nadwagi, z
jaką dzisiejsze społeczeństwo się mierzy. No bo czy nie jest tak, że ta
przyjazna reklama coca-coli, gdzie wszyscy są radośni, pełni energii i
uśmiechnięci nie zachęca nas do zakupienia tego towaru? A to tylko jeden z
wielu przykładów. Autorzy dogłębnie analizują strukturę tego świata i szukają
przyczyn, które powodują otyłość i sprzyjają niepowodzeniu w odchudzaniu.
Jednak marketing to nie wszystko – sami też jesteśmy sobie
winni, a właściwie winny jest nasz mózg. Z jednej strony sam nas oszukuje, a
potem wcale nie wychodzi mu to na dobre. Oczywiście nie mogło tutaj zabraknąć
rozdziału poświęconego zajadaniu emocji, bo to właśnie na to jest najłatwiej
zwalić winę. Zaburzenia odżywiania połączone z psychiką to naprawdę trudny
temat. Doktor David Lewis i doktor Margaret Leitch opisują również biologię
otyłości, nie stronią od przytaczania naukowych badań i różnego rodzaju
eksperymentów, które wiążą się z naszymi nawykami żywieniowymi. Właściwie muszę
przyznać, że pojawia się tutaj sporo informacji z dziedziny fizjologii człowieka,
trochę o układzie hormonalnym, trochę o układzie nerwowym… W końcu to wszystko
jest ze sobą ściśle połączone, jedno nie może istnieć bez drugiego. Ciekawą
sprawą jest również zaprezentowanie historii otyłości oraz dnia z życia otyłej
osoby, bowiem to też pewna odmienność od tych wszystkich schematów dostępnych
na rynku.
Czy autorzy podają jakiś skuteczny sposób na zrzucenie
zbędnych kilogramów? Cóż, nie spodziewajcie się tutaj diety cud, a konkretnych
wskazówek. Wszyscy wiemy, że powinniśmy jeść zdrowo, różnorodnie i regularnie.
Aktywność fizyczna? Bez niej nie ma co marzyć o sukcesie. Pozostaje jednak
kwestia pułapek producentów i marketingu – i to właśnie rady w tej dziedzinie
tutaj otrzymamy, choć nie zabraknie również takich typowo prozdrowotnych. Myślę,
że ta pozycja otworzy oczy wielu ludziom, o ile oczywiście zdecydują się po nią
sięgnąć. Nie da się ukryć, że przerażający jest fakt, jak wiele osób zmaga się
obecnie z otyłością czy nadwagą, a także z ich konsekwencjami. Ciężko uwierzyć,
że dwulatkom wyrywa się zęby, bowiem są już tak zdegradowane przez cukier.
Ciężko uwierzyć w to, że ludzie sami sobie zgotowali ten los… Książkę szczerze
polecam, bowiem prezentuje nowe podejście do tematu, o którym często
zapominamy, a nie powinniśmy.
W wolnej chwili polecam obejrzeć powyższy dokument - chwilami być może podkoloryzowany, ale ogółem jest to przerażające, co się dzieje ze społeczeństwem.