poniedziałek, 24 sierpnia 2015

"Skarb heretyków" - Tom Knox

 
 
 
 
 Data wydania: 2.06.2015
Tytuł oryginału: The Deceit
Tłumacz: Maciej Szymański
ISBN: 978-83-7818-689-2  
Wymiary: 135 x 215
Strony: 376
Cena: 37,90 zł
 
 
 
 
 
 
Twórczość Toma Knoxa poznałam stosunkowo niedawno, ale już zdołałam ją pokochać. Dzięki wydawnictwu Rebis w naszym kraju ukazało się już kilka jego powieści i bardzo się z tego cieszę. Gdy tylko pojawia się zapowiedź kolejnej, jestem naprawdę podekscytowana i zastanawiam się, co też tym razem pan Knox wymyślił. Poza tym świetnie się prezentują, jeżeli chodzi o okładkę – wszystkie razem i każda z osobna. A zawartość jest równie dobra. 

Akcja powieści biegnie dwutorowo. Z jednej strony poznajemy Ryana Harpera, wykładowcę i archeologa, który postanawia dokończyć misję swojego dawnego profesora. Pech chciał, że został on znaleziony martwy w jaskini na Saharze, ale plotki o tym, że odnalazł bezcenny tekst religijny zdołały już dotrzeć do niejednej osoby. Informacje, które skrywa w sobie ten tekst są niezwykle cenne i mogą całkowicie zaburzyć wiarę, jaką ludzie znają od lat. Z drugiej strony pojawia się postać pani detektyw Karen Trevithick, która zostaje przydzielona do dziwnego śledztwa. Palone koty, martwe ptaki, ofiary z odgryzionymi palcami w buzi… Z czasem Karen uświadamia sobie, że nie tylko ona znajduje się w niebezpieczeństwie, ale również najbliższa jej osoba. 

Uwielbiam Toma Knoxa za to, że w swoich książkach łączy to, co lubię najbardziej. Mitologię, religioznawstwo, naukę… Potrafi w tak umiejętny sposób operować fabułą, że wszystko zgrywa się w jedną, spójną całość. Krok po kroku otrzymujemy nowe informacje, które po części łączą działalność Harpera i Trevithick, a końcowe wyjaśnienie tajemnicy okazuje się być zaskakujące – jakkolwiek fikcyjne by było, brzmi bardzo prawdopodobnie i realistycznie. Pan Knox doskonale potrafi mieszać fikcję w faktami w taki sposób, że czytelnik sam po chwili nie wie, co jest prawdą, a co wymysłem autora. Tym razem potrafił idealnie połączyć religię, magię i neurobiologię.

Bohaterowie są dobrze wykreowani, chociaż wydaje mi się, że to nie oni są tutaj najważniejsi. Oczywiście bez nich nie byłoby powieści, ale Tom Knox bardziej skupia się na rozbudowaniu fabuły, logice, tajemnicy i akcji. Tempo jest umiarkowane i przyspiesza w punkcie kulminacyjnym, gdy już jesteśmy o krok od odkrycia prawdy – chociaż i tak jest ona raczej nieprzewidywalna, mimo że w książce jest sporo wskazówek, które mogą nas nakierować. Tematyka religijna to jedno i tak na dobrą sprawę historia zawarta w tej książce wydaje się być naprawdę realistyczna. Autor przyznaje, że jest to czysta fikcja, ale jednak czerpał informacje z wielu źródeł historycznych. 

Obok religii pojawiają się tutaj również elementy magiczne. Czarny charakter pała się czarną magią, a sceny z jego udziałem są czymś naprawdę mocnym i dla ludzi o mocnych nerwach. Rytuały, którymi się zajmuje nie są niczym przyjemnym dla oka i umysłu, chociaż przyznaję, że postać ta jest wyjątkowo interesująca – ale tak to zazwyczaj bywa z psychopatycznymi przestępcami. Niby od nich stronimy, a jednak nas fascynują. Pan Knox przytoczył tutaj również historię Aleistera Crowleya, co było dla mnie miłym zaskoczeniem, ponieważ jest to postać historyczna, którą interesuję się od dawna. Miło było go spotkać w powieści, a nie tylko literaturze faktu. Bardzo dobrze jest też przeprowadzone i skonstruowane śledztwo prowadzone przez Karen. 

„Skarb heretyków” jest znakomitą powieścią, która pochłania czytelnika już od pierwszej strony. Jak tak dalej pójdzie, to Tom Knox z łatwością trafi na listę moich ulubionych autorów. Zawsze potrafi mnie zaskoczyć, a i doskonale buduje i utrzymuje napięcie. Potrafi rozbudzić ciekawość i wyobraźnię, a jego styl jest bardzo przyjemny w odbiorze. W swoich powieściach dba o szczegóły i zachowanie logiki, więc nie spotkamy się tutaj z elementami, które wzięły się znikąd. W jego głowie powstają świetne pomysły i doceniam to, że autor sięga do źródeł historycznych, dzięki czemu jego książki zyskują na realizmie. Wiem, że z ogromną przyjemnością będę sięgać po każdą jego powieść i prawdopodobnie z równym zaangażowaniem będę się rozkoszować lekturą. Polecam!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

rebis.com.pl

czwartek, 20 sierpnia 2015

"Borgiowie. Historia nieznana" - G.J. Meyer

 
 
 
 
 Data wydania: 29.11.2013
Tytuł oryginału: The Borgias, The Hidden History
Tłumacz: Stępkowska Edyta
ISBN: 978-83-89981-62-9
Wymiary: 160 x 245
Strony: 468
Cena: 59,99 zł
 
 
 
 
 
 
Borgiowie to jeden z najbardziej znanych rodów renesansu. Do dziś autorzy i twórcy filmów bądź seriali telewizyjnych czerpią inspirację z ich historii, przedstawiają najsłynniejszych przedstawicieli rodziny w świetle dawnych czasów i nie da się ukryć, że spotyka się to z całkiem sporym odbiorem ze strony widzów bądź czytelników. Nawet sam Mario Puzo napisał swoją powieść „Rodzina Borgiów” inspirując się tym rodem i uznając go za pierwszą rodzinę mafijną. Ale jaka jest prawda kryjąca się za tym hiszpańskim rodem?

Książka pana Meyera jest bardzo obfitą publikacją na temat rodziny Borgiów. Co ciekawe, nie rozpoczynamy zapoznawania się z ich historią od czasów Rodriga Borgii (którego to znakomicie w serialu odegrał Jeremy Irons), a od czasów jeszcze wcześniejszych. Oczywiście nie da się ukryć, że to on i jego dzieci są najbardziej znane z całego rodu, ale tak naprawdę nie można ograniczać się tylko do tych postaci. Faktycznie, stanowią główną część tej książki – ich życie, sposób bycia, poglądy, działania, poczynania, małżeństwa i afery – ale autor nie pominął również innych członków rodziny. 

Co ciekawe, wprowadzone zostały tutaj również rozdziały o tle historycznym. Dostajemy więc informację nie tylko o tym, co się działo w danych latach z Borgiami, ale także ogólne spojrzenie na sytuację polityczną i gospodarczą. Książka jest rzeczywiście naszpikowana faktami historycznymi, bowiem autor dotarł do wielu materiałów źródłowych, być może nawet do tych, do których innym autorom piszącym o tym rodzie się nie udało.  Pojawia się całe mnóstwo informacji – jedne są bardziej znane i powszechne, drugie nieco mniej, i to właśnie one tutaj przeważają. Pan Meyer ujawnia tajemnice, spiski i intrygi, które stały za osiągnięciem władzy i tak ogromnych wpływów. A może to czysty spryt i inteligencja?

Nie mogę napisać, że książkę czyta się lekko i przyjemnie. Książki dokumentalne nie należą do tego typu literatury, który ma nam zapewnić rozrywkę. Język autora jest w porządku, ale każdy doskonale wie, czego można się spodziewać po dokumentach. Oczywiście jedne są łatwiejsze w odbiorze, drugie mniej, część wymaga od nas ogromnego skupienia, część niekoniecznie. „Borgiowie. Historia nieznana” to ten drugi typ, głównie ze względu na ogrom informacji, których na pierwszy raz nie idzie sobie przyswoić w żaden sposób. Jednak z pewnością jest to pozycja, która nada się dla osób zajmujących się rodziną Borgiów w pracach naukowych – świetny materiał, z którego można naprawdę wiele wynieść.

Sam tekst to nie wszystko. Całości dopełniają zdjęcia, a właściwie obrazy, bo o zdjęciach w tamtych czasach ciężko mówić, przedstawiające ród Borgiów (tych najważniejszych członków rodziny) oraz inne osoby, które były z nim niejako powiązane. Właściwie w tej publikacji pojawia się również sporo informacji o postaciach takich jak Giuliano Della Rovere czy Girolamo Savonarola, ale również co nieco o rodzinie Sforzów czy Medyceuszy. Świetnym rozdziałem jest ten znajdujący się już na samym końcu, o badaniu stereotypów. Bibliografia, na której opierał się autor jest spora, a poszukiwanie danych informacji umożliwia indeks. 

Muszę szczerze przyznać, że jest to najobszerniejsza książka dokumentalna o rodzinie Borgiów, jaką miałam okazję do tej pory przeczytać. Autor musiał włożyć w to naprawdę sporo pracy, aby powstała tak dobra publikacja. Książka z pewnością warta uwagi i swojej ceny. 

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

matras.pl
 

wtorek, 18 sierpnia 2015

"Niebezpieczny dar" - Marcus Sakey

 
 
 
Data wydania: 21.04.2015
Tytuł oryginału: Brilliance
Tłumacz: Krochmal Anna, Kędzierski Robert
ISBN: 978-83-7818-608-3
Wymiary: 135 x 215
Strony: 488
 Cena: 34,90 zł
Seria:Brilliance Saga






Myślicie, że w książkach to tylko nastolatki mogą mieć niesamowite zdolności i ratować świat? Mylicie się! Faktycznie najwięcej elementów nadprzyrodzonych i uzdolnionych „inaczej” bohaterów pojawia się w książkach dla młodzieży, ale może pora z tym skończyć? A może nie tyle skończyć, co wprowadzić również do książek dla starszych czytelników… Cóż, Marcus Sakey chyba myślał tak samo, jak ja.

Rok 1980 stał się wyjątkowy. To wtedy na świat zaczęły przychodzić niezwykle uzdolnione dzieci, które nazwano „obdarzonymi”, chociaż potocznie i tak uznaje się ich za „nienormalnych”. Jedni potrafią zgarniać na giełdzie grube miliony przez odczytywanie mowy ciała, inni świetnie sobie radzą z najbardziej skomplikowanymi obliczeniami, a Nick Cooper posiada umiejętności, które sprawiają, że jest niezwykle skuteczny w zwalczaniu terrorystów. Jednak sprawy przybierają coraz gorszy obrót – wojna domowa wisi w powietrzu, a Cooper musi dotrzeć do obdarzonego, który stoi za wszystkimi zamachami. Jedynym wyjściem z sytuacji jest szybkie zlikwidowanie go, to jedyne rozwiązanie, które może zapobiec wojnie i śmierci tysięcy ludzi. 

„Niebezpieczny dar” to książka, która wciąga już od pierwszej strony. Jest znakomicie napisana i świetnie skonstruowana. Cieszę się, że w końcu miałam okazję przeczytać książkę, która nieco przypomina dystopię, a jednak nie skupia się na młodzieży. Główny bohater jest już dorosły, ma dom, rodzinę i pracę, która jednak związana jest z jego zdolnościami. Jest postacią złożoną i intrygującą, z łatwością zyskuje sympatię czytelnika. Podczas czytania pojawia się nieodparta chęć trzymania za niego kciuków, tym bardziej, że zadania, które ma do wykonania wcale nie są takie proste, a autor niczego mu nie ułatwia. Nawet to, czy przeżyje, nie jest pewne…

Świat powieści do złudzenia przypomina ten, w którym żyjemy. Jest niemal identyczny, jednak dodatkowym elementem jest oczywiście istnienie obdarzonych. Chociaż należy pamiętać, że również w naszym świecie istnieją ludzie wybitnie uzdolnieni i tak naprawdę nie wiemy, co kryje się za tymi 90 procentami mózgu, których podobno nie używamy. Historia obdarzonych i to, skąd się wzięli, są wyjaśnione wystarczająco dobrze. Z łatwością można zanurzyć się w świecie stworzonym przez pana Sakeya, ale ostrzegam – ta powieść niesamowicie wciąga! Również bohaterowie są znakomicie przedstawieni – nie tylko ze względu na to, że każdy obdarzony ma swoje indywidualne zdolności, co już zasługuje na uwagę, że Sakey miał tyle pomysłów, ale również pod wieloma innymi względami.

Jedną z cech charakteryzujących tę powieść jest dynamika. Wraz z umiejętnościami i lekkim piórem autora sprawia, że płynnie przechodzimy z jednej sytuacji do drugiej, nie ma tutaj elementów, które nie pasowałyby do reszty, a całość jest wyjątkowo logiczna. Przyznaję, że autor potrafi chwilami zawrócić w głowie, ale to tylko pobudza do dalszej  lektury i kojarzenia faktów. Nie doświadczycie tutaj ani grama nudy! Dynamika i odpowiednie tempo akcji sprawiają, że na każdej stronie się coś dzieje, coś, co ma wpływ na dalsze wydarzenia i kroki podjęte przez Coopera. A zaufajcie mi, że nie raz staje on przed trudnymi decyzjami i nie ma zbyt wiele czasu, aby podjąć tę odpowiednią…

„Niebezpieczny dar” to znakomita, świetnie skonstruowana i napisana powieść. Niezwykle wciągająca i porywająca, stanowiąca idealny materiał na film! I zdradzę Wam prawie w sekrecie, że trwają prace nad zekranizowaniem tej powieści – mam tylko nadzieję, że filmowcy będą w stanie odpowiednio dobrać aktorów i wykorzystać potencjał tej historii. To zdecydowanie jeden z lepszych thrillerów, jakie miałam okazję czytać i jestem przekonana, że sięgnę po inne książki tego autora. „Niebezpieczny dar” czytało mi się znakomicie, a dopracowanie, odpowiednie budowanie i stopniowanie napięcia oraz wprowadzenie zaskakujących zwrotów akcji sprawiło, że dałam się porwać całkowicie. Polecam.

Za egzemplarz serdecznie dziękuję:

rebis.com.pl
 

niedziela, 16 sierpnia 2015

Bo bez herbaty ani rusz... #2

Należę do osób, które podczas czytania zawsze coś piją i zazwyczaj jest to właśnie herbata albo kawa - nieodłączny element lektury. A co ostatnio mi towarzyszyło?

 1. Herbata czarna - Królewska malina

Skład: herbata czarna Cejlon Nuwara Eliya, kawałki jabłka, maliny, pączki róży, aromat malinowy
Opis:  czarna herbata o zdecydowanym malinowym smaku z nutą delikatnej róży
Czas parzenia:  2-3minuty , 96°C
Cena: 8,50 zł za 50 g

Fanką czarnych herbat nie jestem, ale czasami mam na zwykłą herbatę po prostu ochotę. Jednak czarna herbata z dodatkiem owoców to już inna sprawa - bardzo lubię, czy to na ciepło czy na zimno.
Jak widać na zdjęciu skład nie jest oszukany - całe maliny obecne! Herbata jest naprawdę bardzo dobra, malina wyczuwalna, ale pozostałe owoce również. Razem tworzą znakomite połączenie!

2. Herbata - Arancia

Skład: mieszanka owocowa o magicznym smaku owoców tropikalnych z kuszącą nutą wanilii
Opis: mieszanka owocowa o smaku soczystych pomarańczy. Nazwa pochodzi od odmiany pomarańczy: arancia.
Czas parzenia:  5-10 minut, 100°C

Czyste owoce do zaparzenia, marzenie po prostu! Herbata jest w sumie dosyć kwaśna, ale nie wybitnie mocno. Ja obywam się zawsze bez cukru, a kwaskowatość lubię, toteż mieszanka całkowicie przypadła mi do gustu! A na zimno jest chyba jeszcze lepsza :) Zwłaszcza w takie upały - świetnie orzeźwia. Nie jest to typowy smak pomarańczy, zapewne ze względu na to iż jest tam dużo więcej składników, ale herbatka wychodzi po prostu przepyszna!

3. Kawa - Irish Whisky

Skład: 100% Arabica, aromat.
Opis: Wyjątkowej jakości kawa, świeżo palona o wyjątkowym smaku irlandzkiej whisky.
Czas parzenia:  5 minut, 95°C

Przyznaję bez bicia, że whisky nie lubię i trochę obawiałam się tego smaku... Ale jakie wielkie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że kawa jest naprawdę smaczna! Posmak irlandzkiej whisky jest moim zdaniem bardzo delikatny i tylko dopełnia naturalny aromat kawy. Wypiłam z wielką przyjemnością...
Natomiast sam zapach ziarenek - jeszcze przed zmieleniem - był po prostu cudowny.
Spokojnie można pić bez cukru i mleka - czyli najzdrowsza wersja kawy! :)

4. Kawa - Skarby lasu

 Niestety, póki co brak informacji od producenta.

Skarby lasu? Dziwna nazwa jak dla kawy... bardziej widziałabym ją przy herbacie. No bo z czym nam się kojarzą skarby lasu? Z poziomkami, jagodami, borówkami... Owocowa kawa? No, różne bywają gusta...

Okazuje się, że kawa faktycznie pachnie leśnymi owocami i ich smak jest w niej wyczuwalny - w sumie pojawia się taki lekki kwasek. Wypiłam bez mleka i cukru, chociaż jestem ciekawa, czy nie lepiej byłoby chociaż łyżeczkę posłodzić - smak na pewno by się trochę zmienił i mógłby być ciekawy.
To raczej dla wybitnych smakoszy, nie była zła, ale wciąż uważam, że to dosyć dziwne połączenie.

Za próbki kawy i herbaty serdecznie dziękuję:

http://www.dmg-herbaty.pl/sklep/

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

"Trawa" - Sheri S. Tepper

http://www.taniaksiazka.pl/trawa-sheri-tepper-p-540195.html
Data wydania: 22.04.2015
Tytuł oryginału: Grass
Tłumacz: Robert Waliś
ISBN: 978-83-7480-541-4
Wymiary: 140 x 210
Strony: 432
Cena: 39,00 zł
Seria:Artefakty

„Trawę” po raz pierwszy zobaczyłam przypadkiem na półce w księgarni. Od razu przyciągnęła mój wzrok, nie tylko ze względu na tajemniczy, praktycznie nic nie mówiący tytuł, ale również ze względu na magiczną okładkę. Jest po prostu niesamowita i siedziała mi w głowie przez długi czas, aż w końcu książka ta zagościła na dobre na mojej półce. Prezentuje się pięknie, to już wiadomo, ale czy zawartość również urzekła mnie tak bardzo?

Dawno temu ludzie opuścili rodzimą planetę i uciekli na Trawę – kosmiczna anomalia, której nazwa wzięła się z tego, co spotyka się na niej najczęściej. Trawa wszelkiego rodzaju i o każdym kolorze tęczy to coś, co charakteryzuję ową planetę. A w takiej trawie może się ukrywać nie jedno zagrożenie… Okazuje się, że człowiek nie był pierwszym mieszkańcem Trawy, inny gatunek już dawno zaanektował ją jako swój dom. Jednak Trawa wydaje się być ostatnią deską ratunku, bowiem śmiertelna zaraza nie pozostaje obojętna wobec żadnej planety – poza Trawą. Co jest na niej tak wyjątkowego, że ludzie nie chorują?

„Potrzebuję jedzenia, mnóstwa jedzenia, a potem jakiejś znajomej książki oraz snu. Tutaj jest zbyt wiele dziwacznych rzeczy. Nawet kolory są niewłaściwe.”

Sheri S. Tepper to autorka, której do tej pory nie znałam. Jednak jakie to szczęście, że takowy stan rzeczy uległ zmianie! „Trawa” jest bowiem książką znakomitą, dopracowaną w każdym calu, zdecydowanie dla koneserów powieści fantastycznych. Przyznaję, że początkowo było mi nieco ciężko wczuć się w jej klimat, ale z czasem stawało się to coraz łatwiejsze. Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu i gdy już zdołałam zagłębić się w opowiadaną przez nią historię, to ciężko było się wyrwać z jej szponów. Pomysł bardzo ciekawy, a co najważniejsze – całkiem realistyczny. Kto wie, czy jakieś nasze kolejne pokolenie nie będzie musiało uciekać w przestrzeń kosmiczną, aby uciec od zagłady. 

Pojawia się tutaj spora liczba bohaterów i dosyć dokładnie poznajemy każdego z nich, nie tylko samą osobowość czy charakter, ale również historie i powód przybycia na Trawę. Początkowo można mieć pewne trudności w zapamiętaniu, kto jest kim, ale to szybko przemija. Losy wszystkich bohaterów splatają się na pewnym etapie powieści i wtedy widzimy, że każdy ma do odegrania swoją rolę w tej historii. Pani Tepper znakomicie wykreowała każdego z nich, tym samym tworząc gamę różnobarwnych indywidualności. W moich oczach najwięcej zyskała Marjorie, jest niezwykle złożoną i intrygującą postacią. Równie interesujący byli Zieloni Bracia oraz ich kultura, chociaż czuję lekki niedosyt w tym temacie.

„Śmierć nie wydawała się zła, chociaż samo umieranie nie było tak proste, jak by tego pragnął.”

Bardzo spodobał mi się motyw Hippae. To istoty, które żyją na Trawie już od jakiegoś czasu, a ludzie starają się je udomowić, a wręcz wykorzystać dla własnej rozrywki. Wciąż pozostają jednak stworzeniami dzikimi, nieposkromionymi i co ciekawe – inteligentnymi. Chwilami miałam wrażenie, że wręcz kpią sobie z rasy ludzkie, niby się dają ‘wykorzystać’, ale tak naprawdę robią to tylko wtedy, kiedy im to pasuje. Ich zachowania są niesamowite, sam gatunek również – im bardziej poznawałam fakty dotyczące Hippae, tym bardziej mnie intrygowały. Autorka naprawdę miała znakomity pomysł. Podobnie jak sprawa z całą zarazą, której pokonanie i znalezienie lekarstwa jest wręcz misją nowo przybyłych. Wyjaśnienie tego, skąd się wzięła i jak z nią walczyć otrzymujemy dopiero na samym końcu, ale urzekł mnie fakt, że brzmiało bardzo naukowo i profesjonalnie.

Sheri S. Tepper stworzyła niesamowity i intrygujący świat, pełen tajemnic i niebezpieczeństw, ale wciąż pełen niewypowiedzianego piękna. Z łatwością można sobie wykreować w głowie obraz całej planety, jak i jej mieszkańców. Szczegółowe i dokładne opisy tylko to ułatwiają, a klimat powieści nas w tym utrzymuje. Akcja toczy się tempem umiarkowanym, ale znużenie nikomu nie grozi. Sporo się dzieje, sporo się dowiadujemy… a ciekawość trzyma nas w napięciu aż do ostatniej strony. Pojawiają się zaskakujące zwroty akcji i elementy nieprzewidywalne. Zdecydowanie bardzo polecam sięgnięcie po tę powieść, zwłaszcza tym, którzy potrafią docenić głębię, dopracowanie oraz dobre pióro i polot pisarski!

Za egzemplarz serdecznie dziękuję księgarni:

taniaksiazka.pl