Data wydania: 01.07.2015
ISBN: 978-83-7995-025-6
Wymiary: 125 x 195
Wymiary: 125 x 195
Strony: 375
Cena: 39,99
Cena: 39,99
„Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina” to debiut młodego,
polskiego autora, nie oznacza to jednak, że pan Jacek Wróbel nie miał żadnego
doświadczenia w pisaniu. Swoje opowiadania publikował w Nowej Fantastyce,
Qfancie czy Esensji. Co więcej, został nagrodzony statuetką Kryształowego Smoka
na Dniach Fantastyki 2014. A poza tym… jeżeli ma się dobry pomysł, chęci i
polot, to jest się już tylko o krok od napisania powieści.
Mistrz Haxerlin jest człowiekiem sprytnym i przebiegłym, ale
również strachliwym i kłamliwym. Kantuje ludzi na każdym możliwym kroku, a pech
chciał, że co chwilę wplątuje się w nowe problemy, z których musi się jakimś
cudem wydostać. Teoretycznie spryt i inteligencja w tym pomagają, ale Haxerlin
jest typem człowieka, który najchętniej poszedłby po najprostszej linii oporu –
unikając zagrożenia, żądając spokoju i dużej sumy pieniędzy. Na pierwszy rzut
oka wydawałoby się, że jest postacią niezwykle irytującą, jednak jest wprost
przeciwnie – to ten typ człowieka, którego przy każdej możliwej okazji ma się
ochotę zabić, a jednak nie jest się w stanie tego zrobić, bo bije od niego
ogromna dawka empatii, a sam wzbudza ogromną sympatię w czytelniku.
„Cuda i Dziwy” to tak naprawdę nazwa jego „firmy”. Czym
zajmuje się Mistrz Haxerlin? W jego wozie można znaleźć praktycznie wszystko –
sprawa lepsza niż Allegro – poczynając od rogów jednorożca, przez magiczne
łopaty umożliwiające odkopanie skarbu, po bezdenne dzbany na wino. I mimo tego,
że Haxerlin chciałby sobie spokojnie jeździć swoim wozem od wioski do wioski,
sprzedając i reklamując swoje towary (oczywiście niekoniecznie mówiąc przy tym
prawdę), to los za każdym razem płata mu figle. Demony, seksafery, reklamacje,
bandyci… a to zaledwie początek góry lodowej! A to wszystko dzieje się w
fantastycznym, świetnie wykreowanym świecie, który być może nieco przypomina
czasy średniowiecza – zwłaszcza kreacja społeczeństwa w każdej wiosce sprawia
wrażenie tamtych czasów.
„Westchnął i wzniósł oczy ku niebu. Znowu to samo. Żeby
zyskać drobną szansę na wyjście z tarapatów, musi wpakować się w jeszcze
większe.”
Muszę przyznać, że Jacek Wróbel naprawdę świetnie sobie
poradził z przelaniem swojej wizji na papier. Ten człowiek posiada tak lekkie
pióro, że od jego twórczości ciężko się oderwać. Nie stworzył bohatera idealnego,
nad którym padają tylko „ohy i ahy”, ale normalnego kupca, żadnych specjalnych
zdolności, który często wpada w tarapaty. Haxerlin jest bardzo złożoną postacią
i bardzo łatwo jest go polubić. Chciał zostać magiem i alchemikiem? Kto mu
zabroni! Okazuje się, że jest znakomitym aktorem, skoro przez tyle lat żyje
będąc kimś, kim w ogóle nie jest. Mimo że każdy rozdział to inna historia, to
jest to ułożone w logiczną i chronologiczną całość. Nie spotkacie się tutaj z
sytuacją, że coś bierze się znikąd – wszystko jest ze sobą powiązane i dobrze
przemyślane.
Akcja toczy się swoim rytmem, nie za szybkim, nie za wolnym.
Powiedziałabym, że wręcz idealnym, aby mieć chwilę na przeanalizowanie sytuacji
i skojarzenie pewnych faktów. Fabuła zdecydowanie wciąga, bo przerzuca się
stronę za stroną, nie patrząc nawet na zegarek. Zapomnijcie o tym, że mogłaby
to być powieść schematyczna. Jest oryginalna i jedyna w swoim rodzaju, a pan
Jacek Wróbel stworzył ciekawy świat i intrygującą postać, z którą przeżywamy
całe mnóstwo przygód! Autor bardzo umiejętnie i płynnie potrafi przechodzić z
jednej sceny do drugiej i doskonale kreuje wszystkich swoich bohaterów –
osobiście zostałam fanką demona, uwięzionego w ciele małego chłopca. Po prostu
mistrzostwo! Dopracowanie to jedna z ważniejszych zalet tej książki.
„Cuda i Dziwy Mistrza Haxerlina” to bardzo udany debiut, z
ogromną dawką humoru i przygody! Zapewni Wam znakomitą rozrywkę, nie tylko na
jeden wieczór. Styl autora jest naprawdę bardzo przyjemny w odbiorze, a książka
posiada swój charakterystyczny klimat i atmosferę, która udziela się nam
podczas czytania. Świetny pomysł i naprawdę bardzo, ale to bardzo dobre
wykonanie – a przecież dobrze wiemy, że z debiutami różnie bywa… Dzięki takim
pozycjom coraz bardziej przekonuję się do polskich autorów, a z Mistrzem
Haxerlinem spędziłam bardzo udany czas!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: