sobota, 20 października 2012

"Lewa Ręka Boga" - Paul Hoffman


Czasami każdemu z nas zdarzy się popełnić jakiś błąd. Każdy człowiek ma prawo zbłądzić, a nawet zgrzeszyć, o ile oczywiście zna pojęcie grzechu i posiada swoją własną definicję tego słowa. Wiele rzeczy jest nie na miejscu, ale są też takie, które są po prostu niewybaczalne. Gdy czasami zdarzy nam się powiedzieć drobne kłamstewko albo zjeść jednego cukierka za dużo, to nikomu nie dzieje się krzywda. Ale kiedy popełnimy znacznie większy błąd, może to już mieć skutki katastrofalne.

Thomas Cale odkąd był małym chłopcem mieszkał w Sankturaium Zakonu Odkupicieli. Nie było tam jednak miejsca na miłość, przyjaźń czy litość. Młodzi chłopcy byli tam szkoleni do walki, od małego są im wpajane pewne wartości, a gdy ktoś się okazuje nieodpowiedni do wyznaczonej roli, słuch o nim ginie. Thomas jest wyjątkowo utalentowany, ale jego dzieciństwo miało znaczny wpływ na to, kim się stał i jaki jest teraz. W chwili słabości popełnia okrutny czyn – zabija jednego z odkupicieli. Nie mając innego wyjścia, Cale ucieka wraz z dwójką przyjaciół z Sanktuarium. Przed nim wiele przygód, ale nie wszystkie okażą się dobre i przyjemne.

Sięgnęłam po tę książkę głównie ze względu na tytuł. Muszę przyznać, że ciekawi mnie motyw Anioła Śmierci, więc jak tylko przeczytałam „Lewa ręka Boga”, pomyślałam, że ten tytuł musi trafić w moje ręce. Poza tym okładka przyciąga wzrok i jak się okazało idealnie pasuje do klimatu i tematyki książki. Posiada w sobie pewien mrok i jest owiana tajemnicą, podobnie jak ta powieść.

Książka ta teoretycznie posiada jeden wątek główny – mianowicie życie Cale i to, jak staje się Aniołem Śmierci. Jednakże jest to pierwsza część trylogii, więc wprowadza nas ona w nowy świat, poznajemy nie tylko samego Thomasa, ale także wielu innych bohaterów, którzy mu towarzyszą, a także przygotowujemy się na to, co wydarzy się dalej. Tak więc wątek główny jest wymieszany z wieloma innymi, pobocznymi, jednakże łącznie stanowią znakomitą całość. Niektóre odwracają naszą uwagę od okrutnego świata powieści i dają nam nadzieję, że jednak wartości takie jak miłość czy przyjaźń są jeszcze coś warte. Poza tym każdy dzięki temu może znaleźć tu coś dla siebie nie popadając w znużenie.

Akcja w sumie biegnie raz szybciej, raz wolniej, dając nam po prostu chwile wytchnienia. Napięcie rośnie w kilku miejscach, pojawia się wtedy także wiele emocji. Wszelkie opisy są doskonałe, świetnie przedstawiają to, co autor chciał nam pokazać i przekazać. Momentami bywają brutalne, czasem przerażające, ale ta książka taka po prostu już jest. W tym tkwi jej urok. Nie jest to ckliwa opowiastka o ucieczce, przeznaczeniu czy miłości, chociaż każdy z tych elementów tu występuje. Jest to głęboka i dojrzała powieść, która potrafi nas niezmiernie poruszyć. Nawet język powieści jest poważniejszy i lepiej dopracowany.

Ogromnym plusem są zdecydowanie bohaterowie. Autor stworzył bardzo szeroką i różnobarwną gamę bohaterów, każdy z nich jest na swój sposób inny, ciekawy i interesujący. Thomas jest zdolny do niesamowitego okrucieństwa, nie okazuje litości, ale potrafi być też troskliwy. Można się od niego nauczyć sprytu, rozsądku i dedukcji. Jest to postać owiana tajemnicą, co zostało naprawdę bardzo dobrze przedstawione. Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na jednego bohatera, a mianowicie IdrysPukke’go. Od niego także możemy przyswoić wiele przydatnych nauk, jego wypowiedzi dają sporo do myślenia. Niby proste, znane i zwyczajne, a jednak niosą ze sobą głębokie przesłanie. Pozostali bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani i wielu z nich można polubić.

Na pewno nie jest to książka na jeden wieczór, którą można szybko przelecieć wzrokiem. To jest powieść, którą trzeba zrozumieć i po prostu wejść w jej świat. Nie można sobie pozwolić na chwilę nieuwagi, ponieważ możemy się pogubić w sytuacji, a nie jest to tego warte. Książka ta jest bowiem naprawdę ciekawa i bardzo wartościowa moim zdaniem. Niesie ze sobą wiele przekazów i nauk, niekoniecznie ukrytych między wierszami. Potrafi nas wciągnąć tak, że ciężko się oderwać, chociaż są także momenty, przez które ciężko przejść, ale dla całości można to przetrwać.

Polecam ją osobom, które mają ochotę na dojrzalszą książkę, która porusza trudniejszą tematykę i zmusza do refleksji. Nie jest ona skomplikowana czy ciężka, ale trzeba się po prostu skupić na czytaniu, a nie latać myślami gdzieś indziej. Z przyjemnością sięgnę po kolejną część przygód Thomasa i ponownie przeżyję je razem z nim.





__________________________________________________________________

Ludzie nie mam na nic czasu. Myślałam, że to pierwszy rok studiów będzie najcięższy i jak jego przeżyję to już przeżyję wszystko, a tu proszę. Dowalają nam tyle, że w głowie się nie mieści. Znaczy nie przeszkadza mi to szczególnie, bo naprawdę to kocham, uwielbiam i chcę robić w przyszłości. Jednak czasami po prostu brakuje chwili wytchnienia, ale muszę przyznać, że studia to chyba najlepszy okres w życiu. Świetni ludzie, świetny klimat, to, co się pośmieję to moje :D A śmiechu mamy cholernie dużo :D 
Muszę w końcu się zmobilizować i zrobić zakupy książkowe, chociaż jedyne, co teraz czytam to biochemie, fizjologie i inne takie....

niedziela, 14 października 2012

"Zjawiska paranormalne"


Wierzycie w duchy, zjawy, czarownice, telepatię albo UFO? Pewnie część z Was tak, a część nie. Nic nowego – zjawiska paranormalne to jedna z bardziej kontrowersyjnych i wzbudzających spory rzeczy. Od lat ludzie zastanawiają się nad istnienie innych światów czy rzeczy, których umysł nie potrafi zrozumieć. Czy istnieją naprawdę czy są faktycznie tylko fikcją?

Książka „Zjawiska paranormalne” to już trzecia książka zaliczająca się do literatury faktu czy też popularno-naukowej wydawnictwa G+J, po która sięgnęłam. Do ‘serii’ tych książek przekonują mnie ciekawe tytuły oraz bardzo przyjemny język pisania. A ponieważ od małego fascynuje mnie świat paranormalny to tę pozycję musiałam obowiązkowo poznać. Czy miałam jakieś oczekiwania? Chyba nie i w sumie nie wiedziałam też do końca czego się spodziewać.

Nie jest to na pewno kompendium wiedzy o tajemniczych zjawiskach ani też poradnik jak sobie z nimi radzić. Nie znajdziecie tutaj opisów poszczególnych duchów, zdolności psychotronicznych czy też innych magicznych i niewyjaśnionych zjawisk. Myślę, że nie to było celem tej pracy zbiorowej. Ludzie, którzy tworzyli tę książkę chcieli raczej spojrzeć na to wszystko z naukowego punktu widzenia i właśnie z takowym się tutaj spotykamy. Czy to oznacza, że obalili wszystkie niewyjaśnione do tej pory zjawiska? Oczywiście, że nie. Czasami nawet sama nauka nie daje rady znaleźć odpowiedzi. Jednak mamy tutaj sporo przykładów i interesujących opisów. Wiele rzeczy zostało faktycznie wyjaśnionych, jednak część nadal pozostaje zagadką.

Różnego rodzaju przesądy, zabobony, horoskopy i wróżki towarzyszą ludziom już wiele lat i zapewne będą towarzyszyć dalej. Mimo tego, że żyjemy w świecie pełnym nowoczesnej technologii, zdarzają się ludzie, którzy udają się do jasnowidzów albo obawiają się duchów. Twórcy tej książki postarali się ustalić, dlaczego tak się dzieje i jakie podłoże ma parapsychologia. Czy im się to udało? Myślę, że tak, jednakże na małą skalę. Nie uważam tego za wadę, ponieważ drugi świat jest naprawdę niesamowity i jest w nim wiele rzeczy do zbadania. W każdym bądź razie przyjemny język po raz kolejny sprawił, że książkę czyta się szybko i bardzo miło. Myślę, że ciekawość pewnych osób po przeczytaniu tej lektury zostanie niesamowicie rozbudzona i sięgną one dalej i głębiej.

Książka przeczy pewnym sytuacjom paranormalnym w oparciu o naukowe badania, ale także przedstawia wiele innych, które wydają się nadal nieprawdopodobne, na które nadal nie znaleziono racjonalnych wyjaśnień. Nie chodzi tutaj pewnie o to, żeby przekonać ludzi, że duchy czy telepatia nie istnieją. To moim zdaniem nadal pozostaje kwestią wiary, a prawda jest taka, że wielu „jasnowidzów” wykorzystuje psychologię, a nie swoje paranormalne zdolności. Jednak nie można być sceptycznym do wszystkich – faktycznie, można spotkać oszustów, ale ja wierzę i wiem, że istnieje garstka paranormalnych osób.

Czy polecam? W sumie nie mam żadnych większych obiekcji co do tej książki. Rozbudza ciekawość, czasem daje do myślenia i sama w sobie jest po prostu interesująca. Z pewnością przeczytacie ją bardzo szybko, bowiem objętość nie jest taka wielka, a może stanowić ona początek waszej fascynującej przygody z nieznanym światem.

poniedziałek, 8 października 2012

"Granice szaleństwa" - Douglas Preston i Lincoln Child




Czasami nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. A my zazwyczaj nie przepadamy za sytuacjami, w których do tego dochodzimy. Czujemy się zawiedzeni i oszukani. Jeżeli na dodatek dotyczy to czegoś, co było dla nas wybitnie ważne, np. ginie bliska nam osoba, a po latach odkrywamy, że to nie była zwyczajna śmierć, stajemy się żądni zemsty i chcemy, żeby sprawiedliwości stało się za dość. Tak to już działają nasze emocje.

12 lat temu zginęła żona agenta specjalnego Pendergast’a. Byli na safari w Afryce, a ją zabił olbrzymi lew. Wszystko wydawało się nieszczęśliwym wypadkiem, jednak po 12 latach, które minęły od śmierci Helen, Aloysius Pendergast odkrywa coś, co sprawia, że zaczyna podejrzewać, a wręcz nabiera pewności, że to było morderstwo, a nie tragiczny wypadek. Wraz ze swoim znajomym – porucznikiem D’Agostą – rozpoczyna śledztwo, by pomścić swoją żonę. Jednak im więcej faktów odkrywa, tym więcej zagadek ma do rozwiązania i dowiaduje się, że Helen coś przed nim ukrywała. Poszukiwała zaginionego dzieła jednego autora, na punkcie którego miała obsesję. A Pendergast nie potrafi zrozumieć dlaczego.

Coraz częściej sięgam po thrillery i kryminały. Dlaczego? Sama nie wiem. Po prostu bardzo podoba mi się to, że wraz z bohaterami mogę prowadzić śledztwo, a czasami poczuć ciarki na całym ciele. Jeśli chodzi o Douglas’a Preston’a i Lincoln’a Child’a, to już jakiś czas temu zwróciłam uwagi na ich książki, ale żadna nie wpadła mi w ręce, aż do dziś.

Powiem Wam szczerze, że nie sądziłam, że ta książka aż tak mi się spodoba. Sama się sobie dziwie, ale naprawdę bardzo przypadła mi do gustu. Na samym początku poznajemy historię sprzed 12 lat, co uważam za naprawdę znakomite wprowadzenie – autorzy jasno opisali to, co wydarzyło się kiedyś i co stanowi główny motyw śledztwa. Dzięki temu nie musimy się niczego domyślać, po prostu wiemy, co i jak się stało. Głównym bohaterem jest niesamowicie fascynujący specjalny agent – Aloysius Pendergast. Ciężko tego faceta nie polubić – inteligentny, oczytany, sprytny, przebiegły, dążący do celu, wie czego chce. Momentami okrutny i żądny zemsty, ale to wszystko tworzy znakomitą mieszankę, autorzy stworzyli naprawdę niesamowitego bohatera! Cała reszta została równie dobrze naznaczona, mamy jasny obraz każdego, kto się pojawia w tej historii.

Pomysł także jest niczego sobie – podziwiam autorów za umiejętność tworzenia tak skomplikowanych zagadek i za to, że potrafią wszystko ze sobą zgrać i połączyć. Zamiast otrzymywać odpowiedzi, stale dostajemy coraz więcej zagadek i tajemnic. Nawet na samym końcu nie otrzymujemy wszystkich odpowiedzi, i tu pojawia się pytanie – dlaczego? Być może autorzy mają w planach kolejną książkę, w której dowiemy się o co chodzi, a może był to celowy zabieg i pozostawili nam wolną rękę, żebyśmy dopowiedzieli sobie wszystko sami. Dobre jest także to, że możemy prowadzić śledztwo wraz z bohaterami i sami składać fakty.

Akcja jest bardzo, ale to bardzo płynna – równomiernie przechodzimy z jednego punktu w drugi, na pewno nie pogubimy się w fabule, a i jestem pewna, że nie zawładnie Wami nuda! Panowie Child i Preston mistrzowsko budowali napięcie, wzbudzali naszą ciekawość i sprawiali, że oczy wychodziły nam na wierzch. Nieprzewidywalność i zaskakujące zwroty akcji są kolejną rzeczą charakterystyczną dla tej powieści. Jak na ten typ literatury, jestem zaskoczona bardzo przyjemnym i przystępnym językiem. Dzięki niemu czyta się dużo szybciej niż zazwyczaj, no i nie będę ukrywać – fabuła jest po prostu wciągająca.

Wyszła mi tutaj niemal oda pochwalna, więc taka będę, że powiem Wam, że przez parę rozdziałów odczułam wrażenie, że wszystko głównym bohaterom idzie zbyt łatwo, ale było to naprawdę chwilowe. Potem wcale nie było już tak prosto. Robiło się coraz bardziej skomplikowanie i gorąco. Polecam jak najbardziej, zarówno fanom kryminałów czy thrillerów, ale także osobom, które nie są do tego typu powieści przekonane, a jednak miałyby ochotę na dobrą pozycję z tego gatunku!


Za książkę serdecznie dziękuję wydaniwctwu:

sobota, 6 października 2012

"Pierwszy grób po prawej" - Darynda Jones


Noc to piękny czas, ponieważ wtedy idziemy spać. A gdy idziemy spać to nasz mózg zaczyna generować przepiękne obrazy i sytuacje, jakimi są sny. Bywają gorsze, bywają lepsze, czasami możemy nad nimi panować. Trzeba jednak pamiętać, że to tylko sny. Ale co jeśli okazuje się, że stają się realne? Przynajmniej w pewnym stopniu? Mogą nam nieźle zamieszać w głowie i codziennym, realnym życiu.

Charley Davidson pracuje na dwa etaty – jako prywatny detektyw i jako kostucha. Naprawdę! Charley widzi nieżywych i stanowi dla nich portal, dzięki któremu mogą przejść dalej. Jakby na to nie patrzeć jej dar okazuje się bardzo pomocny podczas pracy detektywa. No bo jak prościej znaleźć mordercę niż zapytać ofiarę, kto ją zabił? A przecież Charley to potrafi, dlatego jako detektyw jest naprawdę niesamowita. Dlatego właśnie zaczyna prowadzić śledztwo potrójnego morderstwa, a duchy zmarłych jej w tym świetnie pomagają. Jednak prowadzi także własne śledztwo, i to dosyć dziwne, bowiem szuka tajemniczego przystojniaka ze swoich snów.

Była bardzo, ale to bardzo pozytywnie nastawiona do tej książki. Już od pierwszej chwili, gdy tylko ujrzałam okładkę i przeczytałam opis. Wiedziałam, że to będzie coś, co przypadnie mi do gustu, ale tak myślę, że znowu podchodziłam do książki oczekując zbyt wiele. Oczekiwałam czegoś, co w moich oczach będzie mogło otrzymać 10/10 i to jest chyba mój największy błąd. Książka faktycznie bardzo przypadła mi do gustu, ale to nadal nie jest to, co wbiłoby mnie całkowicie w fotel.

Uwielbiam główne bohaterki, które są kobietami silnymi i odważnymi. Charley, pewna siebie pani detektyw, nie pozwala innym, żeby ją obrażali, a co dopiero uznawali za słabeusza. Nie boi się wyzwań, często podejmuje ryzyko, nie boi się tego, że ktoś może ją uszkodzić podczas pracy. Nie użala się nad sobą, momentami bywa zabawna, a przy tym wszystkim jest naprawdę bardzo sympatyczna. Ciężko jej nie polubić. Przemiłą bohaterką jest także jej przyjaciółka Cookie, która nie raz rozbawiła mnie do łez. No i oczywiście tajemniczy Reyes – autorka tak go wykreowała, że chyba każda czytelniczka się zakocha. Początkowo nie wiemy o nim nic konkretnego, a coś sprawia, że już staje się dla nas fascynujący i oszałamiający, a wraz z rozwojem sytuacji robi się coraz goręcej.

Akcja jest bardzo wartka i płynna, fabuła wciągająca i ciekawa. Nie powiedziałabym, że oryginalna, ponieważ już przeczytałam kilka książek paranormalnych z wątkiem detektywistycznym. Jednakże jest to jeden z moich ulubionych gatunków, więc złego słowa nie powiem. Ważne, że autorka nie pojechała całkowicie po bandzie i dodała parę nowych elementów, co sprawiło, że książka nie stała się stereotypowa i schematyczna. Akcja rzeczywiście jest dynamiczna, ponieważ stale coś się dzieje, wręcz już od pierwszych stron. I tak się to utrzymuje przez całą powieść, dlatego mogę Wam zagwarantować to, że nie będziecie się nudzić. Znajdziecie tu także trzymające w napięciu sytuacje oraz zaskakujące zwroty akcji. Książka w jakimś stopniu jest także nieprzewidywalna, chociaż myślę, że sam wątek detektywistyczny mógł zostać nieco lepiej dopracowany.

Początkowo nieco gubiłam się w fabule, miałam wrażenie, że jest za dużo bohaterów naraz. Dodatkowo pewne zdania wydawały mi się całkowicie bez sensu i wyrwane z kontekstu i sprawiały, że faktycznie nie wiedziałam o co do końca chodzi. Jednak potem wszystko już było dużo lepiej i zapomniałam o tych początkowych niedogodnościach. Pewne dialogi i opisy wydawały mi się czasami za proste i zbyt prymitywne, ale na szczęście nie było ich za dużo. Te drobne niedociągnięcia mogą być oczywiście spowodowane tym, że jest to debiut autorki, więc całkowicie jej to wybaczam i wierzę, że w dalszych częściach to się nie powtórzy i będzie jeszcze bardziej niesamowicie. Jest to zdecydowanie moja tematyka, którą bardzo lubię, dlatego oczekuję od niej nieco więcej niż od innych powieści, ale ogólnie rzecz biorąc było tutaj naprawdę nieźle. Mogło być oczywiście lepiej, ale jeszcze wszystko przed nami!

Mimo drobnych minusików, o których wspomniałam, książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie. Czas spędzony z tą książką uważam za bardzo miły, jest to lekka i przyjazna powieść dla fanów romansów paranormalnych i urban fantasy. Daje nam możliwość rozluźnienia się i oderwania od codzienności. Jestem bardzo zadowolona z tej książki i nie mogę się już doczekać dalszych losów Charley Davidson, ponieważ autorka zagwarantowała nam takie zakończenie, które wzbudza okropną ciekawość w stylu „Co będzie dalej?!”. Polecam!



Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

środa, 3 października 2012

"Dotyk Gwen Frost" - Jennifer Estep


Jedną z umiejętności parapsychicznych jest psychometria, która polega na tym, że człowiek obdarzony tą zdolnością potrafi czuć i widzieć różne rzeczy, gdy dotknie jakiegoś przedmiotu. Pomyślicie pewnie „świetna sprawa!”. No tak, jakaż to nieoceniona pomoc w śledztwach policyjnych, w odnajdywaniu zagubionych osób czy przedmiotów… same plusy. Problem polega na tym, że działa to także z ludźmi i to już nie jest takie fajne – czuć i przeżywać wszystko to, co człowiek, którego się dotknie nie zawsze okazuje się być przyjemne.

Gwen Frost od niedługiego czasu uczęszcza do Akademii Mitu, gdzie uczą się potomkowie legendarnych wojowników – Spartan, Amazonek czy Walkirii. Wszyscy posiadają magiczne zdolności. Jednak Gwen Frost czuje się tam obco, ponieważ wcale nie jest potomkiem żadnego wojownika. Posiada jednak dar – dzięki swojemu dotykowi wie wszystko o danym przedmiocie lub człowieku. Ma to swoje wady jak i zalety, jak większość darów. Wkrótce dziewczyna zaczyna zdawać sobie sprawę, że moc, która w niej drzemie jest znacznie większa niż myślała, a jej przeznaczeniem jest pokonanie mrocznego, mitycznego boga.

Gdy dowiedziałam się, że Jennifer Estep wydaje nową książkę to wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. „Ukąszenie pająka” mnie niesamowicie pochłonęło, pokochałam tę książkę, więc liczyłam na to, że każda inna powieść pióra tej autorki będzie równie dobra. Szczęśliwym trafem w moje łapki trafił „Dotyk Gwen Frost” i pochłonęłam go w mgnieniu oka.

Tytułowa bohaterka to 17-letnia dziewczyna nazywana przez wszystkich Cyganką. Czuje się obco w nowej szkole, ponieważ nigdy wcześniej nie miała do czynienia z mityczną historią, bogami, a co dopiero potomkami wojowników. Prowadziła życie normalnej nastolatki, dlatego ciężko jej się zaadaptować w Akademii Mitu. Stroni od innych, nie ma przyjaciół, po prostu robi to, co do niej należy. Mimo tego, że jest nieco niepewna siebie, polubiłam ją. Ta niepewność siebie powoli znika w trakcie powieści i myślę, że w dalszych częściach z gąsienicy wykluje się piękny motyl i polubię Gwen jeszcze bardziej. Sympatyczna okazała się także Daphne, która zaliczała się początkowo do tych popularnych dziewczyn, które uważają się za lepsze od innych. No i oczywiście wspomnę o tajemniczym przystojniaku – Loganie. Myślę, że z każdą kolejną częścią ten facet będzie zdobywał moje serce.

Pomysł jest w sumie dosyć podobny do niektórych książek – nowa szkoła, parapsychiczne zdolności, mroczny spisek. Jednakże pani Estep dodała wiele rzeczy od siebie, co dało w połączeniu znakomitą i fascynującą historię. Fabuła jest niesamowicie wciągająca, już dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pochłonęła. Zakończenie każdego rozdziału sprawiało, że nie miałam serca przestać czytać, po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Dodatkowo bardzo zżyłam się z główną bohaterką, weszłam do tej książki i stałam się Gwen Frost, i przeżywałam wszystko to, co ona. Smutek, żal, strach czy radość – każda jej emocja była także moja.

Akcja jest wartka i płynnie w sumie szybko, jednak nie ma możliwości, żeby się pogubić. Napięcie rośnie przez całą książkę, a nie tylko w punkcie kulminacyjnym. Jennifer Estep zadbała także o to, żeby czytelnik nie był znużony – nie brakuje tutaj zaskakujących zwrotów akcji czy dawek poczucia humoru, które wywołują uśmiech na naszej twarzy. Jej styl jest po prostu niesamowity i bardzo przypadł mi do gustu. Jeśli chodzi o motyw spisku czy też tajemnicy jak kto woli, nie jest może jakiś bardzo detektywistyczny i skomplikowany, ale jest ciekawy. Na pewno urozmaica powieść, chociaż w pewnym stopniu jest przewidywalny.

Mimo drobnych niedociągnięć czy minusów, które są moim zdaniem ledwo zauważalne, książka mi się bardzo, ale to bardzo podobała! Dawno żadna mnie tak nie pochłonęła i nie wywołała u mnie tego, że stałam się główną bohaterką i wszystko widziałam jej oczami. Moim zdaniem autorka sama sobie postawiła wysoką poprzeczkę powieścią „Ukąszenie pająka”, ale przygody Gwen Frost także są przyjemne. Stańcie się więc uczniem Akademii Mitu i poznajcie nowy, pełen mitologii świat, macie spore szanse na to, że pochłonie Was tak, jak zrobił to ze mną! Z przyjemnością poznam dalsze części tej serii, a wręcz nie mogę się ich już doczekać!

poniedziałek, 1 października 2012

"Kobieta, którą porwał wiatr" - Claus Stephani


W dzisiejszych czasach kobieta żyjąca bez męża nie jest niczym nowym, wręcz przeciwnie, jest to nawet dosyć powszechne. Nawet samotne matki wychowujące dzieci nie budzą oburzenia wśród społeczeństwa. Jest to normalna rzecz, za którą raczej nikt nikogo nie potępia. Jednakże jeszcze nie tak dawno temu były to rzeczy nie do pomyślenia i nie na miejscu. Samotna kobieta była celem wielu mężczyzn i nie miała łatwego życia, a co dopiero jak była jeszcze samotną matką…

Bajla jest Żydówką, a jej piękne rude włosy są dla wielu ludzi tego oznaką. Jednak wiedzie ona spokojne i szczęśliwe życie wraz ze swoim mężem Jakobem. Aż do dnia, gdy Jakob zostaje napadnięty i umiera. Wtedy życie Bajli diametralnie się zmienia. Musi opuścić swój dom – Arwinicę, ponieważ mężczyźni nie dają jej spokoju, widzą w niej kobietę, którą może mieć każdy. Wkrótce podczas podróży zachodzi w ciążę i rodzi jej się córeczka – Maria, ku uciesze matki, nie wyglądająca jak Żydówka. Wraz ze swoją córką szuka swojego miejsca na ziemi i próbuje znaleźć spokojny dom, w którym na nowo mogłaby sobie ułożyć życie…

Zazwyczaj nie sięgam po książki obyczajowe, ponieważ nie czuję się w tej tematyce ani za dobrze, ani nie jestem też wielkim znawcą tego typu literatury. Jednakże w przypadku tej książki.. coś mnie do niej po prostu przyciągnęło. Możliwe, że tytuł. Możliwe, że piękna, jednakże zwyczajna okładka. Możliwe, że opis. A możliwe, że wszystkie te 3 czynniki przyczyniły się do tego, że nabrałam ochoty na tę powieść.

Akcja powieści toczy się w dużej mierze w latach drugiej wojny światowej, a także w roku 1965. W sumie płynie ona umiarkowanym tempem, nie ma tutaj rosnącego napięcia czy też zaskakujących momentów. Może właśnie dlatego nie przepadam za takimi książkami – ja lubię, gdy akcja jest wartka i ciągle się coś dzieje, a w literaturze obyczajowej nie jest to raczej spotykane. Jest to powieść spokojna jeśli chodzi o przepływ napięcia. Jednakże przyznam, że fabuła jest naprawdę ciekawa, a książka została naprawdę dopracowana. Poznajemy obyczaje Żydów czy Rumunów, może nie w jakimś ogromny stopniu, ale wystarczającym, żeby lepiej wczuć się w czytanie. Pomaga w tym także mowa i wypowiedzi bohaterów w ich osobistych językach i gwarach.

Jest to historia dwóch kobiet – Bajli i jej córki Marii. Narracja jest trzecioosobowa, ich przygody poznajemy z punktu widzenia wszechwiedzącego narratora, który wprowadza nas w ich życie. Cóż mogę powiedzieć o tych bohaterkach? Na pewno ich życie nie było łatwe, miały wiele problemów, którym musiały stawić czoła, nie mogły znaleźć swojego miejsca na stałe. Jednakże żadna z nich nie poddawała się i robiła wszystko, co w jej mocy, aby w końcu życie stało się lepsze. Na swój sposób ich historia jest na pewno ciekawa i fascynująca, chociaż myślę, że to już kwestia gustu i tego, co kto lubi. Czyta się ją dosyć szybko i w sumie przyjemnie, język nie jest skomplikowany, chociaż czasem trzeba się wysilić czytając gwarę, żeby wiedzieć, o co chodziło danemu bohaterowi.

Jest to książka na pewno wstrząsająca, ponieważ przedstawia życie podczas trwania wojny, kiedy Żydzi nie mieli łatwo. Wiele scen jest po prostu drastycznych i przerażających. Nie oszczędzono brutalnych opisów rozstrzeliwania ludzi, warunków, w jakich żyli, czy nawet gwałtów. Tak, świat powieści na pewno nie należy do łatwych i przyjemnych, znajdą się oczywiście momenty wzruszające i pełne nadziei, jednak całość nie należy do książek poruszających prostą tematykę. Powieść ta ma dużo głębsze znaczenie i podłoże, posiada w sobie wiele mądrych słów i wypowiedzi. Zakończenie wywołało u mnie ciarki, jest niesamowicie zgrane z początkiem książki, niby nic nie znaczące szczegóły, a jednak sprawiły, że byłam naprawdę zaskoczona i nieco zszokowana.

Czy książka mi się podobała? I tak, i nie. Były rzeczy, które przypadły mi do gustu, ale były też takie, które wolałam pominąć. Jak już mówiłam, nie jest to moja tematyka, więc nie chcę pisać, że książka jest zła, bo taka nie jest. Jest dopracowana, ciekawa i wzbudza w czytelniku sporo emocji, a to naprawdę duże i znaczące plusy. Myślę, że spodoba się osobom, które wybitnie lubują się w takiej tematyce, osobom, które lubią nieco historii i interesują się kulturami oraz tym, którzy mają ochotę na wstrząsającą i w sumie smutną opowieść.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu: