Jedną z umiejętności
parapsychicznych jest psychometria, która polega na tym, że człowiek obdarzony
tą zdolnością potrafi czuć i widzieć różne rzeczy, gdy dotknie jakiegoś
przedmiotu. Pomyślicie pewnie „świetna sprawa!”. No tak, jakaż to nieoceniona
pomoc w śledztwach policyjnych, w odnajdywaniu zagubionych osób czy
przedmiotów… same plusy. Problem polega na tym, że działa to także z ludźmi i
to już nie jest takie fajne – czuć i przeżywać wszystko to, co człowiek,
którego się dotknie nie zawsze okazuje się być przyjemne.
Gwen Frost od
niedługiego czasu uczęszcza do Akademii Mitu, gdzie uczą się potomkowie
legendarnych wojowników – Spartan, Amazonek czy Walkirii. Wszyscy posiadają
magiczne zdolności. Jednak Gwen Frost czuje się tam obco, ponieważ wcale nie jest
potomkiem żadnego wojownika. Posiada jednak dar – dzięki swojemu dotykowi wie
wszystko o danym przedmiocie lub człowieku. Ma to swoje wady jak i zalety, jak
większość darów. Wkrótce dziewczyna zaczyna zdawać sobie sprawę, że moc, która
w niej drzemie jest znacznie większa niż myślała, a jej przeznaczeniem jest
pokonanie mrocznego, mitycznego boga.
Tytułowa bohaterka to
17-letnia dziewczyna nazywana przez wszystkich Cyganką. Czuje się obco w nowej
szkole, ponieważ nigdy wcześniej nie miała do czynienia z mityczną historią,
bogami, a co dopiero potomkami wojowników. Prowadziła życie normalnej
nastolatki, dlatego ciężko jej się zaadaptować w Akademii Mitu. Stroni od innych,
nie ma przyjaciół, po prostu robi to, co do niej należy. Mimo tego, że jest
nieco niepewna siebie, polubiłam ją. Ta niepewność siebie powoli znika w
trakcie powieści i myślę, że w dalszych częściach z gąsienicy wykluje się
piękny motyl i polubię Gwen jeszcze bardziej. Sympatyczna okazała się także
Daphne, która zaliczała się początkowo do tych popularnych dziewczyn, które
uważają się za lepsze od innych. No i oczywiście wspomnę o tajemniczym
przystojniaku – Loganie. Myślę, że z każdą kolejną częścią ten facet będzie
zdobywał moje serce.
Pomysł jest w sumie
dosyć podobny do niektórych książek – nowa szkoła, parapsychiczne zdolności,
mroczny spisek. Jednakże pani Estep dodała wiele rzeczy od siebie, co dało w
połączeniu znakomitą i fascynującą historię. Fabuła jest niesamowicie
wciągająca, już dawno nie czytałam książki, która by mnie tak pochłonęła.
Zakończenie każdego rozdziału sprawiało, że nie miałam serca przestać czytać,
po prostu musiałam wiedzieć, co będzie dalej. Dodatkowo bardzo zżyłam się z główną
bohaterką, weszłam do tej książki i stałam się Gwen Frost, i przeżywałam
wszystko to, co ona. Smutek, żal, strach czy radość – każda jej emocja była
także moja.
Akcja jest wartka i
płynnie w sumie szybko, jednak nie ma możliwości, żeby się pogubić. Napięcie
rośnie przez całą książkę, a nie tylko w punkcie kulminacyjnym. Jennifer Estep
zadbała także o to, żeby czytelnik nie był znużony – nie brakuje tutaj
zaskakujących zwrotów akcji czy dawek poczucia humoru, które wywołują uśmiech
na naszej twarzy. Jej styl jest po prostu niesamowity i bardzo przypadł mi do
gustu. Jeśli chodzi o motyw spisku czy też tajemnicy jak kto woli, nie jest
może jakiś bardzo detektywistyczny i skomplikowany, ale jest ciekawy. Na pewno
urozmaica powieść, chociaż w pewnym stopniu jest przewidywalny.
Mimo drobnych
niedociągnięć czy minusów, które są moim zdaniem ledwo zauważalne, książka mi
się bardzo, ale to bardzo podobała! Dawno żadna mnie tak nie pochłonęła i nie
wywołała u mnie tego, że stałam się główną bohaterką i wszystko widziałam jej
oczami. Moim zdaniem autorka sama sobie postawiła wysoką poprzeczkę powieścią
„Ukąszenie pająka”, ale przygody Gwen Frost także są przyjemne. Stańcie się
więc uczniem Akademii Mitu i poznajcie nowy, pełen mitologii świat, macie spore
szanse na to, że pochłonie Was tak, jak zrobił to ze mną! Z przyjemnością
poznam dalsze części tej serii, a wręcz nie mogę się ich już doczekać!