"Kobieta, którą porwał wiatr" - Claus Stephani


W dzisiejszych czasach kobieta żyjąca bez męża nie jest niczym nowym, wręcz przeciwnie, jest to nawet dosyć powszechne. Nawet samotne matki wychowujące dzieci nie budzą oburzenia wśród społeczeństwa. Jest to normalna rzecz, za którą raczej nikt nikogo nie potępia. Jednakże jeszcze nie tak dawno temu były to rzeczy nie do pomyślenia i nie na miejscu. Samotna kobieta była celem wielu mężczyzn i nie miała łatwego życia, a co dopiero jak była jeszcze samotną matką…

Bajla jest Żydówką, a jej piękne rude włosy są dla wielu ludzi tego oznaką. Jednak wiedzie ona spokojne i szczęśliwe życie wraz ze swoim mężem Jakobem. Aż do dnia, gdy Jakob zostaje napadnięty i umiera. Wtedy życie Bajli diametralnie się zmienia. Musi opuścić swój dom – Arwinicę, ponieważ mężczyźni nie dają jej spokoju, widzą w niej kobietę, którą może mieć każdy. Wkrótce podczas podróży zachodzi w ciążę i rodzi jej się córeczka – Maria, ku uciesze matki, nie wyglądająca jak Żydówka. Wraz ze swoją córką szuka swojego miejsca na ziemi i próbuje znaleźć spokojny dom, w którym na nowo mogłaby sobie ułożyć życie…

Zazwyczaj nie sięgam po książki obyczajowe, ponieważ nie czuję się w tej tematyce ani za dobrze, ani nie jestem też wielkim znawcą tego typu literatury. Jednakże w przypadku tej książki.. coś mnie do niej po prostu przyciągnęło. Możliwe, że tytuł. Możliwe, że piękna, jednakże zwyczajna okładka. Możliwe, że opis. A możliwe, że wszystkie te 3 czynniki przyczyniły się do tego, że nabrałam ochoty na tę powieść.

Akcja powieści toczy się w dużej mierze w latach drugiej wojny światowej, a także w roku 1965. W sumie płynie ona umiarkowanym tempem, nie ma tutaj rosnącego napięcia czy też zaskakujących momentów. Może właśnie dlatego nie przepadam za takimi książkami – ja lubię, gdy akcja jest wartka i ciągle się coś dzieje, a w literaturze obyczajowej nie jest to raczej spotykane. Jest to powieść spokojna jeśli chodzi o przepływ napięcia. Jednakże przyznam, że fabuła jest naprawdę ciekawa, a książka została naprawdę dopracowana. Poznajemy obyczaje Żydów czy Rumunów, może nie w jakimś ogromny stopniu, ale wystarczającym, żeby lepiej wczuć się w czytanie. Pomaga w tym także mowa i wypowiedzi bohaterów w ich osobistych językach i gwarach.

Jest to historia dwóch kobiet – Bajli i jej córki Marii. Narracja jest trzecioosobowa, ich przygody poznajemy z punktu widzenia wszechwiedzącego narratora, który wprowadza nas w ich życie. Cóż mogę powiedzieć o tych bohaterkach? Na pewno ich życie nie było łatwe, miały wiele problemów, którym musiały stawić czoła, nie mogły znaleźć swojego miejsca na stałe. Jednakże żadna z nich nie poddawała się i robiła wszystko, co w jej mocy, aby w końcu życie stało się lepsze. Na swój sposób ich historia jest na pewno ciekawa i fascynująca, chociaż myślę, że to już kwestia gustu i tego, co kto lubi. Czyta się ją dosyć szybko i w sumie przyjemnie, język nie jest skomplikowany, chociaż czasem trzeba się wysilić czytając gwarę, żeby wiedzieć, o co chodziło danemu bohaterowi.

Jest to książka na pewno wstrząsająca, ponieważ przedstawia życie podczas trwania wojny, kiedy Żydzi nie mieli łatwo. Wiele scen jest po prostu drastycznych i przerażających. Nie oszczędzono brutalnych opisów rozstrzeliwania ludzi, warunków, w jakich żyli, czy nawet gwałtów. Tak, świat powieści na pewno nie należy do łatwych i przyjemnych, znajdą się oczywiście momenty wzruszające i pełne nadziei, jednak całość nie należy do książek poruszających prostą tematykę. Powieść ta ma dużo głębsze znaczenie i podłoże, posiada w sobie wiele mądrych słów i wypowiedzi. Zakończenie wywołało u mnie ciarki, jest niesamowicie zgrane z początkiem książki, niby nic nie znaczące szczegóły, a jednak sprawiły, że byłam naprawdę zaskoczona i nieco zszokowana.

Czy książka mi się podobała? I tak, i nie. Były rzeczy, które przypadły mi do gustu, ale były też takie, które wolałam pominąć. Jak już mówiłam, nie jest to moja tematyka, więc nie chcę pisać, że książka jest zła, bo taka nie jest. Jest dopracowana, ciekawa i wzbudza w czytelniku sporo emocji, a to naprawdę duże i znaczące plusy. Myślę, że spodoba się osobom, które wybitnie lubują się w takiej tematyce, osobom, które lubią nieco historii i interesują się kulturami oraz tym, którzy mają ochotę na wstrząsającą i w sumie smutną opowieść.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu:

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...