"Pocałunek Kier" - Lynn Raven


Nigdy nie wiemy, co nas spotka w naszym życiu. Mimo tego, że wiele osób je planuje, zdarza się wiele sytuacji, których nasze plany nie obejmowały. Przeznaczenie czy przypadek? Kto wie. Jednak naprawdę pewne momenty w naszym życiu zmieniają wszystko. Odwracają cały bieg historii, nasz światopogląd zmienia się o 180 stopni, przyjaciele stają się wrogami, a wrogowie przyjaciółmi…

Mordan, pierwszy dowódca armii Kierów, znany także jako Krwawy Wilk, porywa z pomocą podstępu uzdrowicielkę Nivardów – Lijanas. Dostał polecenie od swojego władcy, aby dostarczyć ją całą i nienaruszoną na dwór królewski. A rozkaz dla Kiera jest obowiązkiem, którego nie można zlekceważyć, dlatego Mordan posuwa się do wszystkiego, aby zrealizować cel. Lijanas jako uprowadzona, nie jest zadowolona z sytuacji, w której się znalazła. Darzy Kierów nienawiścią, a jej jedyne myśli skupiają się na ucieczce. Z czasem jednak ta dwójka zbliża się do siebie coraz bardziej i zaczyna między nimi iskrzyć. Jednak dla tej dwójki los przygotował śmiertelną niespodziankę…

Już dawno dawno temu zobaczyłam zapowiedź tej książki i wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać ponad wszystko. Okładka niesamowicie przyciągnęła moją uwagę, a i opis wydał się naprawdę intrygujący. Poza tym czytałam już jedną książkę owej autorki – „Pocałunek demona”, która mi się spodobała, więc wszystko przemawiało za tym, żeby sięgnąć i po tę. Jak ją oceniam? Już Wam mówię.

Przede wszystkim jest to książka zupełnie inna niż „Pocałunek demona”. Fakt, styl autorki pozostaje ten sam, chociaż odczuwam w tej książce polepszony kunszt pisarski oraz większe dopracowanie. Znakomity pomysł ze świetnym wykonaniem – naprawdę od tej książki bije głębia. Dawno nie widziałam i nie czytałam powieści, która byłaby tak znakomicie napisana i tak dokładnie. Jak zazwyczaj nie lubię długich opisów, tak tutaj były one idealne i potrzebne. Gdyby nie one, książka utraciłaby swój klimat i piękno. Cały świat stworzony przez panią Lynn Raven jest niesamowicie wyraźny, a sposób, w jaki został opisany sprawia, że całkowicie się tam przenosimy. Wszystko widzimy na własne oczy i to tak dokładnie, że jest to wręcz nie do uwierzenia!

Poza przecudownym światem powieści, poznajemy przecudownych bohaterów! Głównie skupię się na Mordanie i Lijanas, chociaż cała reszta jest przedstawiona równie dobrze. Mordan mimo swojej bezwzględności i pewnego okrucieństwa, jest naprawdę niesamowitym mężczyzną. Odważny, stanowczy, honorowy, inteligentny – czego chcieć więcej? Pod grubą skorupą tworzoną przez te cechy, znajdujemy także jego dobroć i czułość. Ciężko nie ulec jego urokowi, więc nie ma się co dziwić Lijanas, że trafiła ją strzała Amora. No właśnie – co do samej Lijanas.. początkowo nie do końca przypadła mi do gustu, ale gdy zaczęła pokazywać pazurki i okazało się, że jest odważna i potrafi walczyć o swoje – znacznie zyskała w moich oczach. Z pewnością można polubić dwójkę głównych bohaterów, a i myślę, że niektórzy bohaterowi poboczni też zyskają Waszą sympatię.

Plusem książki jest na pewno jej objętość – 500 stron, przez które na pewno nie można przelecieć ot tak sobie. Z resztą.. nawet się nie da. Są książki, które możemy tylko przekartkować wzrokiem, ale ona do nich nie należy. Żeby czerpać jak największą przyjemność z czytania tej powieści ,trzeba to robić dokładnie i powoli – a zaufajcie mi, że warto. Mnie trochę zeszło jej czytanie, gdyż po prostu brakowało mi czasu, żeby siąść i czytać, więc czytałam fragmentami, jednak nigdy nie pogubiłam się w akcji. Kolejne plusy to nieprzewidywalność, zaskakujące zwroty akcji, cudowny, głęboki język, sam pomysł na tak piękną historię i w ogóle mogłabym tak chyba wymieniać w nieskończoność. Powiem tylko tyle – ta książka ma same plusy, minusów brak! Naprawdę! Ciężko uwierzyć, ale tak właśnie jest.

Z pewnością wrócę do tej powieści jeszcze nie raz, ponieważ zapadła mi ona w pamięci i wiem, że będę chciała ją sobie kiedyś odświeżyć. Wzbudziła we mnie wiele emocji – strach, śmiech i łzy wzruszenia. Jest po prostu niesamowita, wręcz idealna! Nic tylko czytać, tak więc polecam, polecam i jeszcze raz polecam!





 Jakiego ja mam strasznego lenia! Po prostu ten semestr letni na uczelni jest zupełnie bez motywacji... Może to głupie, ale wolałam mieć po 5 kolokwiów w tygodniu i stale się uczyć niż tak teraz siedzieć i nic nie robić... jeny, trzeba to zmienić, bo ogłupieję. Teraz na dodatek dwa dni wolnego... może chociaż przez te dwa dni zrobię coś konstruktywnego.

A book is a dream that you hold in your hands...

A book is a dream that you hold in your hands...

Reading is dreaming with open eyes...

Reading is dreaming with open eyes...