Data wydania: 23.06.2020
Tytuł oryginału: The Stars My Destination
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
Tłumaczenie: Andrzej Sawicki
ISBN: 978-83-8188-068-8
Wymiary: 135 x 215 mm
Strony: 320
Cena: 44,90 zł
Seria: Wehikuł Czasu
Gwiazdy moim
przeznaczeniem to kolejna powieść, która ukazała się w serii Wehikuł czasu. Historia na pozór prosta,
a jednak na tyle dynamiczna, że czytelnik nie ma czasu na poczucie
jakiegokolwiek znużenia. Oto historia zwykłego człowieka, Gully’ego Foyle’a,
który stopniowo zaczyna popadać w obłęd i paranoję, chwilami agresja bierze
górę nad jego normalnością, ale nie można się temu zdziwić – gdybyście tak jak
on dryfowali między planetami uwięzieni we wraku statku, to zapewne też
zaczęlibyście tracić zmysły, a potem szukać zemsty na tych, którzy do tego
doprowadzili.
Foyle miał szansę na ratunek – obok przelatywał frachtowiec,
ale zignorował sygnał dochodzący z wraku. No wiecie, w sumie gdyby to samo
zrobiła załoga Nostromo, to na pewno ich historia potoczyłaby się inaczej…
Foyle jednak zamiast popaść w rozpacz, rozbudza w sobie żarliwą chęć zemsty.
Jego życia staje się niemal misją odkrycia tego, kto wydał rozkaz zignorowania
sygnału alarmowego oraz dokonanie zemsty. Zdecydowanie jest to opowieść, w
której dominuje właśnie chęć zemsty, to ona jest tutaj elementem najmocniej
widocznym, przejawiającym się w niemal każdym zachowaniu głównego bohatera. To
ona jest siłą napędową jego obecnego życia.
Tak naprawdę już sam fakt tego, że przelatujący frachtowiec
porzucił rozbitka daje czytelnikowi do myślenia. To jedna z tych kwestii, które
stale trzymają nas w napięciu w trakcie lektury i rozbudzają ciekawość. Powieść
skrywa w sobie nieco tajemnic, a są one odpowiednio odkrywane dzięki
zaskakującym zwrotom akcji. Chwilami można odnieść wrażenie, że Alfred Bester
chciał w tej historii umieścić zbyt wiele elementów, bo poza istnieniem różnych
planet i istot na nich żyjących śmiało brnął w motyw telekinezy czy
teleportacji (choć tutaj mamy do czynienia generalnie z wymyślonym określenie
dżauntowaniem), ale to wszystko dobrze ze sobą współgra.
Autor naprawdę doskonale poradził sobie z kreacją głównego
bohatera i zaprezentowaniem jego emocji. Początkowo jest nieco zagubiony,
chwile odzyskiwania świadomości bywają dla niego absurdalnie zaskakujące, ale
gdy w końcu stara się na dobre stanąć na nogi, to doskonale widzimy buzującą w
nim złość czy rozgoryczenie. Bywa agresywny i nieprzewidywalny, ale śmiało
brnie do celu – którym w tym przypadku jest opisana wyżej zemsta. Czy słusznie?
To już być może kwestia perspektywy, inna w przypadku każdego czytelnika, ale na
pewno odkrycie prawdy o jego porzuceniu jest tym, co buduje tutaj odpowiednie
napięcie i działa na korzyść tempa akcji.
Nie jestem jednak pewna, czy można się tutaj doszukiwać
jakiegoś drugiego dna, czy tego, z czym czasami mamy do czynienia w klasykach science-fiction.
Myślę tutaj o swego rodzaju skłanianiu czytelnika do refleksji, nad pewnymi
dywagacjami na temat życia czy ludzkiej egzystencji. Fabuła sama w sobie jest
raczej prosta – owszem, trzyma nas ciekawość, dużo się dzieje, ale jeżeli się
nad tym tak naprawdę zastanowimy, to mamy tutaj po prostu zwyczajną historię o
mścicielu, osadzoną w klimacie kosmicznych wypraw. Nie oznacza to jednak, że
jest to jakaś ujma, bowiem trzeba przyznać, że to, co miało w tej historii być
naprawdę mocno widoczne, takie właśnie się okazało być.
Myślę, że jeżeli ktoś, podobnie jak ja, zaczytuje się w tym
cyklu wznowień klasyków sci-fi, to powinien sięgnąć również po dzieło Alfreda
Bestera. Oczywiste jest, że każda historia trafiać będzie do każdego w nieco
innym stopniu, i chociaż są w tej serii znacznie lepsze pozycje – przynajmniej
w moim odczuciu – tak nie żałuję czasu spędzonego u boku Gully’ego Foyle’a.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawcy.