Któż z nas nie chciałby się przenieść do dawnych czasów?
Chyba nie ma takiej osoby. Każdy ma zapewne swoją ulubioną epokę w dziejach
ludzkości, w której chciałby żyć. Ja osobiście przeniosłabym się do
Starożytnego Egiptu. Ale sam fakt jak wielkie możliwości dawałyby podróże w
czasie jest imponujący! Poznalibyśmy lepiej historię(i to na własne oczy!),
poznalibyśmy znacznie lepiej dawniejsze zwyczaje i społeczeństwa… a wiadomo, że
wszystko lepiej wchodzi do głowy, gdy tego doświadczamy.
A no właśnie.. odnośnie historii. Książka opowiada o prawie
17-letniej dziewczynie – Gwendolyn. Pochodzi ona z rodziny, która posiada gen
podróży w czasie. Jednakże wszyscy są przekonani, że to nie ona go
odziedziczyła, lecz jej kuzynka Charlotta. Wszyscy są o tym tak bardzo
przekonani, że nawet sama Gwen nie jest w stanie uwierzyć, kiedy pewnego dnia
ląduje nagle w innych czasach. Problem polega na tym, że Charlotta od małego
była przygotowywana do cofania się w czasie, a nie Gwen nie. Jednak z pomocą
Strażników i przystojnego podróżnika – Gideona – Gwen zaczyna powoli poznawać nowy
dla siebie świat.
Prawda jest taka, że po tylu bardzo pozytywnych i
zachwalających recenzjach nie mogłam nie przeczytać tej książki. Chyba bym
sobie nie darowała. Tak więc sięgnęłam po nią nastawiając się na coś naprawdę
niezwykłego. I niestety troszeczkę się rozczarowałam. A dlaczego? A dlatego, że
czegoś mi w tej książce brakowało. Pomysł autorka miała naprawdę świetny,
przypadł mi do gustu. Jednakże myślę, że trochę za słabo opisane były sytuacje,
podczas których nastolatkowie przenosili się do innego epoki. Nie chodzi mi
tylko o to, że sama epoka była według mnie słabo opisana, ale nawet sam stan
przeniesienia się tam. Liczyłam na to, że chociaż raz będą opisane głębsze
emocje i odczucia, które temu towarzyszą, a tego nie było. Mojej sympatii nie
zdobyła także główna bohaterka, po prostu nie przepadam za zagubionymi
dziewczynkami.
Jednak teraz czas na plusy i miłe zaskoczenia. Jednym z nich
było wplecenie do historii Hrabiego Saint Germain. Jest to bardzo interesująca
postać historyczna, którą znałam już od jakiegoś czasu i zawsze mnie
intrygowała. Dlatego właśnie, gdy zobaczyłam jego nazwisko na jednej stronie
bardzo się ucieszyłam. Został idealnie przedstawiony, jako inteligentny, a
zarazem tajemniczy człowiek. Plusem jest także to, że autorka dość dobrze
opisała hierarchię Strażników i Podróżników.
Proroctwa, drzewa genealogiczne, nazwy kamieni szlachetnych - to wszystko sprawiło, że książka zyskała w
moich oczach. No i muszę się przyznać, że wpłynął na to także Gideon. Nie moja
wina, że mam słabość do długowłosych, aroganckich przystojniaków, prawda?
Oczywiście nie chcę, żebyście pomyśleli, że uważam tą
książkę za złą. Po prostu nie zachwyciła mnie ona aż tak jakbym się
spodziewała. Ma swoje plusy i minusy, które teoretycznie się zrównoważyły i sprawiły,
że całość oceniam jako pozycję dobrą. Po kolejne części sięgnę na pewno, mam
nadzieję, że tam akcja rozkręci się jeszcze bardziej i będzie więcej emocji!
________________________________________________________________________________
Wakaaacje. To jest piękne po prostu. Zaliczyłam egzamin z chemii organicznej, mimo że jak dostałam go do ręki na sali to byłam przerażona. Chciałam po prostu zdać i na szczęście się udało, a zdały tylko 3 osoby... Ogólnie dziwny motyw, że 3 miesiące bez nauki.. i tak nie wyrobię i będę na pewno coś mądrego czytać i robić z tego notatki, albo sobie powtórzę pierwszy semestr.
Jednakże cudowne jest to, że w końcu mam czas na czytanie, bo mam niesamowite zaległości...
Aaa.. i serdecznie zapraszam tutaj: Klik