Wymiary: 145 x 205 mm
Od kiedy tylko pamiętam lubiłam zaczytywać się w książkach o parapsychologii i ezoteryce, co zapewne wynika z faktu, że były w moim domu od
zawsze, podobnie jak fantastyka. Jednak problem z tymi książkami polega na tym,
że w pewnym momencie człowiek ma wrażenie, że czytał już wszystko. Jest tak
naprawdę bardzo mało pozycji, które ukażą coś nowego, bardziej konkretnego i
rozbudowanego. W końcu odbieramy je jako coś bardzo powtarzalnego, co nie wnosi
zupełnie nic nowego do naszej wiedzy z tego zakresu… Z tego powodu nieco
zarzuciłam zapoznawanie się z coraz to nowymi tytułami, które pojawiają się na
rynku wydawniczym, ale jednak skusiłam się na
Anatomię wiedźmy i zamówiłam ją z księgarni internetowej Tania Książka. Jak
wypadła?
Generalnie w trakcie lektury faktycznie odnosiłam wrażenie,
że nic specjalnego z niej nie wyniosę, może poza jakimiś pojedynczymi
drobnostkami. Gdy siedzi się w tej tematyce od ponad 20 lat to naprawdę ciężko
o jakikolwiek element zaskoczenia. Na pewnym etapie człowiek po prostu nie potrzebuje
już poradników i wskazówek jak rozwijać i pobudzać swoje zdolności
parapsychiczne, po prostu zaczyna tworzyć swoją własną praktykę. Pojawia się
umiejętność słuchania intuicji, odczytywania emocji i znaków, jakie daje ciało.
A wszystkie te książki, które się pojawiają na rynku, najczęściej są wyjątkowo
proste i śmiało określiłabym większość z nich mianem „dla początkujących i
żółtodziobów”.
Chociaż faktycznie Anatomia
wiedźmy nie wniosła nic specjalnego do mojego ezoterycznego życia, to mimo
wszystko bardzo spodobała mi się forma, w jaki Laura Tempest Zakroff
prezentowała i przekazywała swoją wiedzę. Do tej pory nie spotkałam się z takim
ujęciem zaprezentowania magii i odnalezienia swojego „wiedźmiego ja”. Skupia
się faktycznie na poszczególnych częściach ciała, w sposób dosłowny – na sercu,
płucach, umyśle, dłoniach jako przekaźnikach energii czy też chwilami w sposób
metaforyczny – opisując chociażby węża kundalini spoczywającego u podstawy
kręgosłupa. Aczkolwiek nie ukrywam, że typowej magii ciężko się w tym wszystkim
doszukiwać, bardziej jest to książka o jakimś zrozumieniu siebie – choć też w
niezbyt zaawansowanym stopniu.
Ciężko mi tak naprawdę jednoznacznie określić, czego ta
książka uczy. Jasne, pojawia się tutaj kilka wskazówek, coś w stylu rytuałów, a
nawet sigile dotyczące każdej z opisywanych przez autorkę części anatomicznych.
Książka jest ładnie wydana, cieszy oko, ale merytorycznie wypada w moim
odczuciu słabo. Forma była ciekawa, jest to coś, co daje ogromny potencjał, ale
czy zawarta tutaj wiedza jest naprawdę konkretna i rzetelna? Niespecjalnie.
Niby autorka zachęca do praktyki, chwilami też jakby podbudowuje swoje ego
pisząc o tym, jakie to cudowne książki napisała czy jakie cuda tworzy na kanale
YouTube, ale właściwie nie wiem, jaki cel płynie z tego dzieła.