Cykl: Joona Linna #8
Lars Kepler to pseudonim pisarski, pod którym skrywa się
małżeństwo Państwa Ahndoril. Tworzą poruszające i przerażające kryminały z
nutkami thrillera, a prawdopodobnie ich najpopularniejszym cyklem jest ten o
komisarzu Joonie Linnie. Po ich najnowszą powieść, Człowieka w lustrze, którą zamówiłam z księgarni internetowej Tania
Książka, sięgnęłam z ogromną przyjemnością. Stanowi ona ósmy tom cyklu,
aczkolwiek nieznajomość poprzednich części w żaden sposób nie wpływa na
odnalezienie się w tej lekturze. Każdy tom stanowi bowiem odrębną sprawę
kryminalną, za każdym razem mocną, konkretną i doskonale poprowadzoną.
Nastoletnia Jenny została uprowadzona pięć lat temu. Ślad po niej zaginął i rodzina straciła szansę na to, że kiedykolwiek ją odnajdą. Jednak zostaje odnaleziona… Tylko że martwa. Po pięciu latach od zaginięcia policja odnajduje jej ciało na placu zabaw, skatowane, zmasakrowane. Nagrania z monitoringu umożliwiają odnalezienie naocznego świadka zbrodni, aczkolwiek ten cierpi na zespół stresu pourazowego oraz amnezję, więc nie jest w stanie nakierować policję na odpowiedni trop. Komisarz Joona Linna postanawia zatem skorzystać z pomocy hipnotyzera, nie spodziewając się tego, jaki obrót przybierze ta tajemnicza sprawa… Jej rozwiązanie będzie ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich.
Nie da się ukryć, że autorzy nie owijają w bawełnę i nie
boją się w bardzo dosadny i makabryczny sposób opisywać miejsc zbrodni. Mamy
tutaj do czynienia z naprawdę barwnymi wizjami, przez które bardziej wrażliwy
czytelnik po prostu nie przejdzie. Co więcej, zawsze dbają również o
zaprezentowanie punktu widzenia oprawcy, a w tym przypadku stajemy się
obserwatorami tego, jak jeden mężczyzna znęca się nad młodymi dziewczętami.
Przetrzymuje je wbrew ich woli, gwałci i katuje. Dlaczego? Tego dowiadujemy się
z czasem, poznajemy jego pobudki, współpracowników oraz stopniowo jesteśmy w
stanie nakreślić sobie jego portret psychologiczny. To wszystko staje się
jednak na tyle emocjonalne, że jesteśmy w stanie poczuć strach i bezradność
tych dziewczyn. Każda z nich chwilami dochodzi do głosu, każda znajduje się w
nieco innej sytuacji, ale łączy ich jedno – smutek, rozpacz i chęć przeżycia
kolejnego dnia.
W tej książce panuje wyjątkowo mroczna atmosfera… Samo
śledztwo nie jest proste w prowadzeniu, jedyny świadek nie jest zdolny do
współpracy, a wkrótce na jaw wychodzi, że oprawca prawdopodobnie nadal działa i
poluje na młode dziewczyny. Joona Linna to jednak bardzo zaangażowany w pracę
człowiek, chwilami przerażający nie tylko swoich współpracowników, ale również
i najbliższych. Typowy, hardy glina. Państwo Ahndoril doskonale kreują swoich
bohaterów, ale też w równie dobry sposób opisują poszczególne wydarzenia i
miejsca akcji. To właśnie dlatego w trakcie lektury przed naszymi oczami
roztaczają się ponure krajobrazy – czy to prezentujące miejsce zbrodni, czy też
miejsce przetrzymywania dziewcząt, czy też deszczowe ulice Sztokholmu.
Mimo tego, że w dużej mierze doceniam kunszt pisarki,
dbałość o szczegóły, dopracowanie tak wielu elementów, to muszę przyznać, że
samo rozwikłanie sprawy nieco mnie rozczarowało. Nie zrozumcie mnie jednak źle
– owszem, było nieco zaskakujące, ale chodzi mi o sam wprowadzony tutaj wątek,
który już niejednokrotnie pojawiał się w tym gatunku literackim. Gdy prawda
wyszła na jaw, to moje podekscytowanie jakoś tak samoistnie opadło, choć nadal
uważam, że historia sama w sobie jest naprawdę bardzo dobra i czyta się ją
znakomicie.