Wymiary: 145 x 205 mm
Cykl: Cykl Zmroku 1.1
„Świat zawsze będzie próbował umieścić cię w jednym z dwóch
pudełek, mam jednak nadzieję, że wyrośniesz ponad te ograniczenia”
Peter V. Brett to nazwisko, które w moim czytelniczym życiu
przewijało się wielokrotnie, choć sama nie miałam z jego twórczością zbytnio po
drodze. Czytałam chyba ze dwa tomy Cyklu
Demonicznego, a ponieważ były one wyrwane ze środka (dawne czasy, wiecie,
byłam młoda i głupia, tak sobie na wyrywki fantastykę czytałam), to nie
potrafiłam się zbytnio odnaleźć w całej historii. Jednak a to jakiś znajomy
zapytał, czy nie mam może odsprzedać któregoś tam tomu, bo ciężko dostępne, a
to czy może czytałam lub mam w planie, a czy może słyszałam coś o wznowieniu…
Dlatego gdy nadarzyła się okazja zapoznania się z jego najnowszą powieścią,
postanowiłam się skusić i w końcu podejść do tego odpowiednio – czyli zacząć od
początku. Jednak czy aby na pewno było to możliwe?
Może i nie czytałam Cyklu
Demonicznego, ale wiecie, lubię sobie w takich chwilach robić rozeznanie.
Dlatego sięgając po Pustynnego Księcia
wiedziałam, że akcja rozgrywać się będzie w tym samym uniwersum co poprzednia
seria. Zastanawiałam się jednak, czy fabuła w jakikolwiek sposób będzie mocno
nawiązywała do tamtych wydarzeń, czy może jednak będę potrafiła się w niej
odnaleźć bez ich znajomości. Odnalazłam się. I to całkiem nieźle. Fakt, na
pewno lepiej by mi poszło, gdybym czytała w pełni poprzednią serię Bretta, ale
na szczęście mam całkiem ogarnięty mózg i wielu rzeczy po prostu się gdzieś po
drodze domyśliłam.
Oto do walki stają potomkowie bohaterów Cyklu Demonicznego, dzieci tych, którzy wygrali wojnę z demonami –
a przynajmniej tak by się mogło wydawać. Poznajemy Olive, czyli córkę Leshy i
Ahmanna oraz Darina, syna Renny i Arlena. Oboje żyją ze świadomością tego, że
będą porównywani do swoich rodziców, do tego, co udało im się osiągnąć. Z
drugiej jednak strony są traktowani przez swoje matki jak jajko, które w każdej
chwili może się stłuc. Trzymani pod szklanym kloszem, w złotej klatce, z dala
od jakichkolwiek niebezpieczeństw… A wiadomo jak to jest z nastolatkami – żaden
długo tak nie wytrzyma. Dlatego wkrótce każde z nich zaczyna żyć własnym
życiem, choć nie byli do końca przygotowani na to, co ich czeka. Trzeba jednak
mierzyć się z konsekwencjami podejmowanych przez siebie decyzji… Bolesne
dorastanie, ot co. Ale sami tego chcieli!
Mamy okazję obserwować ich poczynania, próbę odnalezienia
się w nowych sytuacjach, gdzie stopniowo uświadamiają sobie sprawę z dwóch
rzeczy: po pierwsze z tego, że ich pochodzenie, to, czyimi są dziedzicami ma
ogromne znaczenie i potencjalni wrogowie mogą sobie wiele rzeczy na ich temat
dopowiedzieć, nawet jeżeli będzie to niezgodne z ich życiowymi celami. Po
drugie z tego, że sytuacja, jaka obecnie panuje w na pozór spokojnym świecie,
wcale nie jest taka ułożona, jak wszystkim się wydawało. Kolejna wojna wisi w
powietrzu, atmosfera robi się gęsta, a chcąc czy nie chcąc, dzieci Ahmanna i Arlena
będą musiały unieść na swoich barkach to ogromne dziedzictwo i sprostać
oczekiwaniom wielu ludzi…
Autor sporo czasu poświęcił na wprowadzenie nowych
bohaterów, na opisanie tego, jak obecnie wygląda świat, w którym rozgrywa się
akcja, na pokazanie nam, jak młodzi i naiwni są jeszcze Olive i Darin. Zmienia
się to mniej więcej w połowie książki, gdzie dostajemy nagły zwrot akcji, tempo
przyspiesza i mierzymy się już z czymś zupełnie innym. Bohaterowie dojrzewają,
a my wiemy, że to dopiero wstęp do czegoś większego, że jeszcze tak wiele
trudów ich czeka. Wierzę, że ta dwójka rozwinie się w ciekawy sposób, ale póki
co pozostaję fanką kreacji ich matek – choć były tutaj bohaterkami
drugoplanowymi, to po prostu emanowała z nich pewność siebie, duma, gracja i siła.
Jestem przekonana, że teraz, po lekturze Pustynnego Księcia, będę miała wielką
ochotę nadrobić poprzedni cykl, a z tym obecnym zapoznawać się dalej. Na
szczęście Fabryka Słów postanowiła zrobić wznowienie w tych niesamowitych
okładkach, dlatego na pewno będę polować na całą twórczość Bretta, jaka się
pojawi. To kawał porządnej fantastyki.