Wymiary: 130 x 205 mm
Zastanawiacie się kim jest nagual? Może po raz pierwszy
słyszycie to słowo? Ja, choć od dawna siedzę w tematyce zjawisk paranormalnych,
ezoteryki, wiedzy tajemnej i tym podobnych rzeczy, do tej pory nie spotkałam
się z owym określeniem. Ale człowiek uczy się całe życie, prawda? Tak oto po
raz pierwszy ujrzałam to słowo w tytule książki Roberta Nobla, aczkolwiek jakoś
nie przyszło mi do głowy, żeby poszukać gdziekolwiek jego znaczenia. Uznałam,
że lektura czwartej już publikacji od Roberta pozwoli mi zrozumieć, co też ono
oznacza…
Właściwie to muszę przyznać, że pierwszym skojarzeniem,
które przyszło mi do głowy w trakcie lektury, było „przewodnik duchowy”.
Mentor. Potem stwierdziłam, że może jednak warto poszukać różnych definicji
tego słowa. Okazuje się, że w Mezoameryce jest to określenie człowieka, który
potrafi się zmieniać w jaguara. Gdzieś indziej pojawia się informacja o tym, że
jest to osoba potrafiąca wchodzić w duchowe i psychodeliczne stany świadomości
i doskonale się w nich odnajdywać. Jak szaman. I wydaje mi się, że w każdym z
tych stwierdzeń, łącznie z moim skojarzeniem, jest odrobina prawdy.
Robert Noble po raz kolejny zabiera nas do świata wiedzy
tajemnej i ezoteryki (pamiętajcie, że to bardzo szerokie pojęcia). Do tej pory
skupiał się w swoich książkach przede wszystkich na zjawisku OOBE, tym razem
oferuje nam coś innego. Opisuje swoją drogę i rozwój duchowy, wszelkie nauki
jakie otrzymał od przewodnika (prawdopodobnie tego słowa będę używać, bowiem
Julian wybitnie przypomina mi właśnie taką istotę), wzloty i upadki, chwile
pełne frustracji i niezrozumienia. Wydaje mi się, że to dosyć osobista podróż,
więc podziwiam autora za odwagę, że postanowił się tym wszystkim podzielić z
potencjalnymi odbiorcami.
Chwilami możecie się tutaj poczuć nieco zagubieni – nie
będziecie tak naprawdę wiedzieć, czy macie do czynienia z rzeczywistością czy z
fikcją. Z istotami fizycznymi czy projekcjami astralnymi. Tak naprawdę jest to
książka dla osób o bardzo otwartym umyśle, które przyjmują do siebie wiadomość
o istnieniu równoległych rzeczywistości, które wiedza, że poza światem
materialnym istnieje coś więcej. Takie przełamanie się i przyjęcie tego wszystkiego
na przysłowiową klatę też jest trudne samo w sobie. Z jednej strony człowiek
wie, że na pewno musi istnieć coś więcej niż sama fizyczność, z drugiej ma
opory przed tym, aby uwierzyć w motyw przewodników czy innych istot im
podobnych, a już w ogóle kwestia komunikacji z nimi bywa dla wielu osób czymś
abstrakcyjnym.
Chwilami potrafiłam odnaleźć w tym siebie i przypomniałam sobie swoje pierwsze chwile z moim przewodnikiem duchowym, zatem jestem przekonana, że pozostali odbiorcy też znajdą w tym coś podobnego. Na pewno nie mogę polecić tej pozycji każdemu, jak i wielu innych książek o ezoteryce i magii. Czasami żeby coś zgłębić, trzeba mieć już pewne solidne podstawy, a przede wszystkim naprawdę otwarty umysł. Jeżeli czujecie się na siłach zgłębić świat czarowników i poznać osobistą podróż Roberta, to śmiało.
Za egzemplarz dziękuję autorowi.