Wrzesień jakoś mi przeleciał między palcami... Nawet nie wiem kiedy. Minął tak szybko, miałam tak mało czasu na cokolwiek, że oficjalnie możecie być w szoku. Przeczytałam zaledwie 8 książek 😂😂
Naprawdę nie mam pojęcia, jak do tego doszło, ale jednak natłok pracy, uczelnia, trzy małe kocie potwory... Najwyraźniej zrobiły swoje.
Łącznie 2958 stron, dziennie jakieś 98 stron. Serio, nie pamiętam, kiedy ostatnio tak mało przeczytałam 😂 Ciężko mi w tak małej ilości określić, która była najlepsza, ale trafiły się dwa zakończenia cyklu. Pan Wojny to zwieńczenie wspaniałych Wojen Wikingów, satysfakcjonujące. W sanktuarium skrzydeł to zakończenie Pamiętników Lady Trent, które również uwielbiam.
Ale jak możecie zauważyć, przybyło do mnie całkiem sporo nowych książek - stos hańby rośnie, a jakże.Kroniki Wampirów to zakup własny - naprawdę uwielbiam ten cykl, podobnie jak Dzieje Czarownic z rodu Mayfair, dlatego marzyłam o tym, aby mieć cały na półce i w końcu zaczynam zdobywać po kolei każdy tom. Szkoda, że wydawnictwo nie ma w planach wznowienia - twórczość Anne Rice to naprawdę coś wspaniałego (chociaż ta seria o Śpiącej królewnie to dziwactwo i w życiu bym nie pomyślała, że to ona pisała!).
A to z kolei stosik recenzencki, gdzie są same cuda. Nie mam nawet pojęcia od czego zacząć, tyle dobroci na mnie czeka!Rebis jak zwykle zaoferował nam kolejne książki z cyklu Wehikuł Czasu, Galeria Książki zaoferowała emocjonalne dzieło od Danielle L. Jensen, pojawiła się też nowa książka autora bestsellerowej Pacjentki...
Mega się jaram Pustynnym Księciem od Fabryki Słów - okładka ze smokiem powala. I w tym miejscu muszę serdecznie pogratulować Marioli, że światło dzienne ujrzała jej debiutancka powieść - Wokół zbrodni.
Jak Wam minął wrzesień? :)