Wymiary: 135 x 215 mm
Seria: Wehikuł Czasu
Wieczna wolność,
kolejny klasyk science-fiction wznowiony w ramach serii Wehikuł Czasu, kontynuacja Wiecznej
wojny. Powracamy do świata stworzonego przez Joe Haldemana, ale tym razem
nie doświadczamy już typowych konfliktów zbrojnych, choć konflikty same w sobie
jak najbardziej się tutaj pojawiają…
Książka zaczyna się dosyć niepozornie, bowiem główny bohater
stopniowo przybliża nam ostatnie lata swojego życia, które wydawały się być
dosyć stateczne. Założenie rodziny, wychowywanie dzieci, praca… Wszystko zmienia
się w chwili, w którym weteran William Mandella postanawia opuścić planetę, na
której osiadł, wraz z grupką towarzyszy porywa statek kosmiczny, a potem
powraca do punktu wyjścia, jednak po tysiącach lat – brzmi dziwnie i
awykonalnie, ale tutaj pojawia się motyw dziwnych przeskoków i efektów
relatywistycznych. Sprawa dosyć skomplikowana i zdecydowanie nie polecam w
trakcie lektury odbiegać myślami gdzieś indziej, aby po prostu się w tym
wszystkim nie pogubić.
Już w Wiecznej wojnie
mieliśmy do czynienia z pewną ideą pokoju i pacyfizmu, nie inaczej jest i w tym
przypadku, aczkolwiek wydźwięk jest nieco inny. Pojawia się tutaj motyw
zbiorowej świadomości zwanej Człowiekiem, gdzie jakikolwiek bunt jednostki może
stanowić zagrożenie. Wydawałoby się, że życie w idei wyższego dobra, w
zbiorowej świadomości, w której wszystko powinno idealnie współgrać i
współistnieć, nie może nieść ze sobą niczego złego. Z drugiej jednak strony
były już takie historie w tym gatunku, które przekonywały nas, że nie zawsze
jest to dobre podejście. Że nie można zatracać swojej indywidualności.
Śmiało można stwierdzić, że Haldeman dba o to, aby czytelnik się nie nudził. Odpowiednie tempo akcji i rozwój wydarzeń zdecydowanie są dobrymi elementami tej książki, podobnie jak i lekki styl autora. Z przyjemnością śledzi się losy bohaterów, wyczekuje się momentów zaskoczenia, a co najważniejsze – czeka się na wielki finał i zwieńczenie tych wydarzeń. Zakończenie jest dosyć kontrowersyjne, a to przede wszystkim dlatego, że pewnemu gronu odbiorców wyda się być infantylne i nieodpowiednie, podczas gdy inni mogą odebrać je zupełnie inaczej – jako największe zaskoczenie tej powieści.
Choć powieść te jest nieco inna niż jej poprzedniczka,
prawdopodobnie nawet nie aż tak rozpowszechniona, to mimo wszystko wydaje mi
się, że utrzymuje jej poziom. Ci, którzy czuli satysfakcję z lektury pierwszego
tomu śmiało powinni dać szansę również tej części. Co więcej – gdzieś pomiędzy
nimi pojawił się jeszcze jeden tom, ale skupiający się już na nieco innych bohaterach,
taki bardziej spin-off niż kontynuacja historii znanej z Wiecznej wojny. Kto wie, być może doczekamy się jej wydania również
w ramach cyklu Wehikuł Czasu.