Wymiary: 145 x 205 mm
Seria: Demony Welesa #1
Książki nawiązujące do mitologii z całego świata doskonale
rokują na rynku wydawniczym. Jest to jeden z dosyć często poruszanych motywów w
literaturze fantastycznej, a i niejednokrotnie przekonaliśmy się, że również
filmy czy seriale o bogach i dawnych wierzeniach są doskonałym kinem
familijnym. Prym wiedzie przede wszystkim mitologia grecka, aczkolwiek autorzy
od dawna idą dalej – a to mitologia egipska, a to hinduizm, a coraz częściej
nawet klimat kultury Majów czy Azteków. Polscy czytelnicy również w tym
gustują. A jak to mówią… Cudze chwalicie, swego nie znacie! Bo przecież
mitologia słowiańska też ma wiele do zaoferowania i może zostać doskonale
wykorzystana w fantastyce!
Przekonacie się o tym sięgając po debiut literacki Kamili
Szczubełek, Droga do wyraju. Poznacie
tam wąpierza o imieniu Elgan, który jednak w niczym nie będzie Wam przypominał
Edwarda, a nawet wielu i innych wampirów znanych z literatury. To taki twór
stroniący od kontaktów z innymi, skrywający w sobie jakąś nieodkrytą tajemnicę,
ukrywający się przed światem – i to wbrew pozorom nie dlatego, że słoneczko
jest okrutne. Elgan nie do końca pamięta swoje życie przed przemianą w
wąpierza, charakteryzuje go stoicyzm i sarkazm, jest w tym wszystkim coś
nieuchwytnego. Z jednej strony wzbudza ciekawość, intryguje czytelnika, a potem
pojawia się jakaś nostalgia i aż ma się ochotę mu współczuć.
Ta książka, jak sama nazwa wskazuje, to istna droga pełna
przygód. Choć Elgan zdecydowanie nie pała zbytnim entuzjazmem, zwłaszcza, że na
tej drodze dołącza do niego ekscentryczna szamanka pragnąca być wiecznie kimś
innym oraz mały, śmierdzący demon, którego nikt nie chce, nawet władca demonów.
Z jednej strony zmierzamy do Czarnoboga, z innej towarzysze Elgana uczą się
życia, a wspólnie próbują odkryć tajemnicę zaginięć dzieci z pewnej wioski. To
podróż pełna przygód, ale i niebezpieczeństw. I zdecydowanie nie jest to na
rękę wąpierzowi, bo on pragnął jedynie spokoju…
Kamila Szczubełek naprawdę świetnie poradziła sobie z
kreacją bohaterów, opisaniem świata, w którym rozgrywa się akcja, z
wytworzeniem dobrego klimatu. Tutaj nic nie jest przesadzone, panuje idealna
równowaga, a ja naprawdę przepadam za tym, kiedy debiuty są tak idealnie
wyważone. Dużo się dzieje, jest świetne tempo akcji, niesamowicie wyraziści i
różnorodni bohaterowie, a klimat mitologii słowiańskiej idealnie dopełnia
rozgrywające się wydarzenia. W debiutach najgorzej zazwyczaj wypadają dialogi,
jako sztywne i wymyślane na siłę, tutaj tego nie doświadczycie. Całościowo
język powieści jest naprawdę dobry.
Nie da się ukryć, że jest to książka pełna akcji i dobrego humoru, idealna dla fanów Olgi Gromyko czy Aleksandry Rudej. Nie brakuje w niej tego swoistego sarkazmu i dowcipu sytuacyjnego, za którym wyjątkowo przepadam w powieściach nie tylko fantastycznych, ale i generalnie. Świetna oprawa graficzna (wiecie, że numery stron osadzone są na grafice nietoperzy? Mistrzostwo!), przyjemny i lekki styl, świetna atmosfera i przede wszystkim bardzo charakterystyczni bohaterowie. Nie sposób się nudzić przy takiej lekturze, dlatego śmiało sięgajcie po ten debiut literacki, nie pożałujecie!