Wymiary: 126 x 196 mm
Cykl: Przebudzenie powietrza #1
Choć Elise Kova ma na swoich koncie naprawdę sporo książek
osadzonych w klimacie fantasy, a swoją pierwszą historię napisała już w szóstej
klasie, to niestety w Polsce jej twórczość nie jest zbyt znana. Być może zmieni
się to teraz, gdy jedno z polskich wydawnictw postanowiło wydać jedno z jej
dzieł – bestsellerową powieść Przebudzenie powietrza, choć wiele zależy od tego, jak zostanie ona przyjęta przez
polskich czytelników. Sama postanowiłam się przekonać, co może nam zaoferować
Elise Kova, toteż jej dzieło znalazło się w jednym z moich zamówień z księgarni Tania Książka. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle wpasowuje się ona w nurt
tego, za czym odbiorcy przepadają w fantastyce, choć ma też w sobie kilka
drobnych mankamentów.
Główną bohaterką jest Vhalla Yarl, dziewczyna z pospólstwa,
uczennica z biblioteki, która od dzieciństwa spędzała czas między regałami i
zgłębiała wiedzę z różnych dziedzin. Jednak nagłe wydarzenie będące zagrożeniem
życia następcy tronu całkowicie odmienia jej życie – okazuje się bowiem, że
Vhalla skrywała w sobie niecodzienny dar, o istnieniu którego sama nie miała
pojęcia. Posiada rzadki talent magiczny, który nie objawił się u nikogo od
ponad stu lat – a to oznacza, że może być niesamowicie cennym nabytkiem dla
carskiej armii. Szybko podłapuje to Aldrik, następca tronu, który postanawia
trzymać dziewczynę blisko siebie, aby mieć możliwość wykorzystywania jej mocy.
Nie ukrywam, że zaprezentowana tutaj historia dosyć mocno
przypominała mi twórczość Leigh Bardugo, a dokładniej motyw Grishów. W tym
przypadku mamy do czynienia z osobami obdarzonymi podobnymi mocami, choć skupiają
się one jedynie na możliwości kontrolowania żywiołów. Magowie, jakoby
odpowiednich Grishów, są traktowani z dystansem, wzbudzają w ludziach strach i
niepewność, aczkolwiek są cennym nabytkiem dla wojska i stanowią jedną z sił
wykorzystywanych w wojnie. Nagle pojawia się wśród nich dziewczyna o rzadko
spotykanej mocy i od razu zyskuje uwagę tego, który sprawuje władzę nad
pozostałymi magami. Czyż nie przypomina to historii Darklinga i Aliny Starkov?
Mimo wszystko okazało się, że te podobieństwa nie stanowiły
dla mnie większego problemu. Historia jest spójna, choć nieco schematyczna.
Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę to, że jest to zaledwie pierwszy tom serii,
który ma na celu wprowadzenie nas do tego świata i zaprezentowanie sylwetek
bohaterów, którym będziemy towarzyszyć przez kolejne tomy, można naprawdę
podejść do tego z większym rozluźnieniem. Dobrze pamiętam, że pierwszy tom
Grishy też wydał mi się być mało wyrazisty, a potem, w kolejnych tomach,
rozpętała się burza. Być może tutaj będzie podobnie – dlatego też nie skreślam
tego cyklu od razu, a dam mu na pewno szansę. Liczę na to, że kolejne tomy
przyniosą coś bardziej odważnego.
Chociaż faktycznie były w tej powieści pewne mankamenty, to
jednak mam nadzieję, że kolejne tomy okażą się być dużo bardziej dopracowane i
bardziej charakterne. Jest w tej historii coś, co przyciąga uwagę i coś, co
sprawia, że przymyka się oko na te wszystkie niedociągnięcia czy lekką
schematyczność. Były już takie serie, które przekonały mnie, że pierwszy tom
bywa średniakiem, a potem kontynuacje całkowicie niszczą system. Oby tak było i
tym razem!