Wymiary: 135 x 205 mm
Gdy rodzic nagle dowiaduje się, że wychowuje obce dziecko, a
jego biologiczna latorośl przebywa u obcych ludzi, budzi się w nim ogrom
emocji. Złość – przede wszystkim na służbę zdrowia, lekarzy i pielęgniarki,
którzy nie potrafili zadbać o to, aby noworodek trafił do prawidłowej rodziny.
Złość skierowana również na siebie lub partnera – bo jak to możliwe, że nikt
nie poczuł, że coś jest nie tak? Podobno przecież istnieje coś takiego jak
instynkt macierzyński. Bezsilność – co zrobić w takiej sytuacji? Zaskarżyć
szpital? Odszukać dziecko i dokonać wymiany? A to zaledwie początek…
Właśnie w takiej sytuacji znaleźli się bohaterowie książki
J. P. Delaneya, którego wszystkie powieści – jak do tej pory – naprawdę bardzo
mi się podobały. Ten człowiek doskonale radzi sobie ze stopniowaniem napięcia i
odpowiednim rozbudowywaniem historii. Potrafi tak wyważyć poszczególne aspekty
fabuły, że czytelnik stale jest trzymany w pobudzeniu, gotowy do akcji,
czekający na te momenty pełne zaskoczeń, których wprowadzanie wychodzi mu
również doskonale. Nie inaczej jest w przypadku powieści W błogiej nieświadomości, którą zamówiłam z księgarni TaniaKsiążka. Kolejna książka Delaneya, która zyskała status bestsellera.
Oto książka, która pokazuje, jak bardzo fałszywi potrafią
być ludzie. Na pozór wiodący doskonałe, idealnie ułożone życie, a jednak gotowi
bez skrupułów zniszczyć życie innym. Delaney w bardzo umiejętny sposób
wprowadził tutaj motyw osobowości psychopatycznej – co ciekawe, objawiającej
się u więcej niż jednego bohatera, a jednak w zupełnie różny sposób. W końcu
nie można jednoznacznie określić, że ktoś jest albo nie jest psychopatą.
Wszystko mieści się w pewnej skali… Wyszło to naprawdę ciekawie i
niejednokrotnie wiązało się z zaskakującymi zwrotami akcji, których tutaj nie
brakuje.
Między rodzicami zamienionych dzieci zaczyna się toczyć istna walka, przy której cierpią również niewinni, na pozór zupełnie niezwiązani ze sprawą, ludzie. Kto tak naprawdę jest tutaj potworem? Kto sprawdza się w roli rodzica, a kto powinien mieć kategoryczny zakaz opieki nad dzieckiem? Oto próby manipulacji dwuletnimi chłopcami, fałszywe uśmiechy i walka do upadłego… Delaney w świetny sposób zaprezentował cały proces tego, jak wygląda ewentualny proces o przyznanie opieki, jak podchodzą do tego pracownicy opieki społecznej czy specjaliści sądowi. Dzięki temu, że fabuła w dużej mierze skupia się na tym jednym i konkretnym wątku, udało mu się go w pełni dopracować.
Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z perspektywy Pete’a –
prostego człowieka o dobrym sercu, który może nie wyróżnia się niczym
specjalnym, jest w pełni normalny, ale może to właśnie w tym tkwi jego urok.
Daje się ponieść emocjom i impulsom wtedy, kiedy faktycznie ciężko zareagować
inaczej, ale jednak robi wszystko, aby być dobrym ojcem. Jego partnerka z
kolei, do której należy druga perspektywa, jest nieco tajemnicza i wycofana. To
bardziej kobieta sukcesu niż kura domowa, bowiem to właśnie Pete zajmuje się
ich synem i domem, a ona zarabia na życie. W tym wszystkim pojawiają się rodzice
drugiego dziecka – zawzięty Miles i eteryczna Lucy. A co ciekawe, Delaney
całkiem nieźle wykreował również postać dwuletniego Theo!
W trakcie lektury zdecydowanie nie można narzekać na nudę.
Autor odpowiednio buduje napięcie, tak kieruje postaciami i biegiem wydarzeń,
że stale musimy zachować czujność. A finał? Genialny. Naprawdę ani przez chwilę
nie spodziewałabym się takiego zakończenia. Po raz kolejny ten pisarz mocno
mnie zaskoczył, zdecydowanie zna się na tej robocie. Książka jest spójna,
dopracowana, przemyślana. Świetne gry psychologiczne i próby wytrwałości, które
idealnie wpasowują się w prezentowaną tutaj fabułę, a sam tytuł również idealne
pasuje i odzwierciedla całość – bo czasami chyba lepiej żyć w błogiej
nieświadomości niż mierzyć się z tym, z czym mierzli się Pete i Maddie.
Jeżeli jeszcze nie znacie książek J.P. Delaneya to pora to
zmienić. To istna gratka dla fanów thrillerów, nie tylko psychologicznych.
Jestem przekonana, że jego dzieła przypadną Wam do gustu.