Wymiary: 135 x 205 mm
Seria: Trylogia Wojen Makowych #2
Wojna makowa, czyli debiutancka powieść Rebecci Kuang, była
naprawdę genialną powieścią, dlatego niesamowicie ucieszyłam się, gdy w moje
ręce dosyć szybko trafiła jej kontynuacja. Republika
Smoka pozwoliła mi się bowiem na nowo zanurzyć w tym niesamowitym świecie,
stanąć do walki u boku Rin, obserwować jej zmagania, czując, że jej życie
niejednokrotnie wisi na włosku, nie wiedząc, co stanie się za chwilę. Ta,
licząca sobie niemal 800 stron, książka zagwarantowała mi naprawdę kawał
porządnej, fantastycznej rozrywki!
Zdecydowanie była to jedna z tych książek, które chciałam
sobie odpowiednio dawkować. Jestem przekonana, że doskonale znacie te momenty,
w których chcecie coś czytać i czytać, ale z drugiej strony obawiacie się, że
koniec nadejdzie zbyt szybko. Dlatego delektujecie się stopniowo daną lekturą,
chwilami odkładając ją na bok, aczkolwiek z utęsknieniem spoglądacie później w
jej stronę. Całe szczęście, że Kuang napisała tak rozbudowaną historię, bowiem
taka istna cegiełka dała mi jednak zajęcie na kilka dni. A mimo tak ogromnej
objętości i tak czytało się ją niesamowicie szybko. Strona leciała za stroną,
nie wiadomo nawet kiedy!
Rin dalej toczy wojnę z samą sobą, z Feniksem, ale też stała
się typowym wojownikiem, którego wszyscy pragną mieć w swojej armii. Wszyscy
podziwiają jej niesamowitą i niepowtarzalną moc władania ogniem, ale też czują
respekt i lęk. Znajdą się jednak i tacy, którzy będą chcieli ją stale
faszerować narkotykami, aby ją otumanić i prowadzić na niej medyczne
eksperymenty. Choć tak wiele osób się jej boi, każdy pragnie ją wykorzystać. A
dziewczyna mimo wszystko wciąż jest jeszcze dosyć młoda, nie ma wielkiego
doświadczenia w tworzeniu strategii, nie jest do końca pewna, komu może zaufać
i kto chce jej dobra, a kto pragnie śmierci. Podoba mi się to, że autorka nie
idealizuje tej postaci. Przedstawia ją w sposób bardzo realistyczny, jako osobę
mającą wady, która wciąż uczy się na błędach i rozwija w konkretnym kierunku.
Rin czasami błądzi, ale potrafi mierzyć się z konsekwencjami podejmowanych
decyzji.
W tej książce naprawdę sporo się dzieje, a wszystko kręci
się przede wszystkim wokół wojny. Rebecca Kuang zbudowała naprawdę konkretny
świat, w pełni ukształtowany, z różnymi landami oraz ich mieszkańcami. Mamy
tutaj typowych wojskowych, mamy bezwzględnych i pewnych siebie dowódców, którzy
toczą boje, mamy też szamanów, takich jak chociażby Rin, choć zdecydowanie to
właśnie jej moc jest najbardziej imponująca. Mamy również bogów, gdyż Feniks
niejednokrotnie odzywa się w głowie Rin, co nie zawsze jest dla dziewczyny
łatwym i przyjemnym doznaniem. Naprawdę jest w tym wszystkim niepowtarzalna
magia, dojrzałość tak porządnie wykreowanego świata, logika rozgrywających się
w nim wydarzeń. Akcja toczy się umiarkowanym tempem, ale nie można tutaj
narzekać na nudę, co to, to nie.
Nie tylko zaprezentowany przez autorkę świat pobudza
wyobraźnię i jest świetnie opisany. Również cała strategia wojny, wszelkie
spiski i intrygi, próby wykorzystania innych we własnych celach, są tutaj
świetnie zarysowane, choć nie da się ukryć, że autorka nieco bawi się z
czytelnikami, podobnie jak i z główną bohaterką. Ciężko w tym wszystkim
określić, kto jest dobry, a kto zły i czyją stronę tak naprawdę powinna trzymać
Rin. Może tak naprawdę powinna kopnąć ich wszystkich w cztery litery i sama
obrać konkretny cel? Z pewnością znalazłoby się grono osób, które by za nią
podążyło. A ona może i jest chodzącym chaosem, ale ma naprawdę wielką moc i
siłę. Tak, motyw wojny i intryg również jest genialnie prowadzony, a i na
kreację bohaterów, jak i sam styl Kuang, nie można narzekać.
Republika Smoka to
naprawdę doskonała kontynuacja, równie urzekająca, co pierwszy tom tego cyklu.
Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem tego, jak rozległy świat stworzyła autorka,
jak wiele emocji zapewniła czytelnikom, jak rozbudowała fabułę, nie nużąc przy
tym swoich odbiorców. To naprawdę kawał znakomitej i wciągającej fantastyki,
który po prostu porywa do swojego świata. Z łatwością można się zatracić w tym
świecie, zapominając o otaczającej nas rzeczywistości i upływie czasu.