Wymiary: 135 x 205 mm
Klaudia Muniak to absolwentka studiów biotechnologicznych i
młoda pisarka, a Nie ufam już nikomu
to czwarta powieść, która wyszła spod jej pióra. Autorka postanowiła zaoferować
swoim czytelnikom thriller psychologiczny, w którym pojawia się wiele ciekawych
wątków, między innymi związanych również z tym, z czym zapewne niejednokrotnie
miała okazję zapoznać się w trakcie studiów. A przynajmniej tak podejrzewam.
Główną bohaterką owej powieści jest Iga, świeżo upieczona
matka, która jednak niezbyt dobrze radzi sobie z opieką nad niemowlakiem.
Przechodzi coś w stylu depresji poporodowej, ale może liczyć na pomoc męża i
matki. Do czasu. Bowiem któregoś dnia na ciele jej ukochanego synka dostrzega
siniaki, sama balansuje na granicy snu i jawy, a jej matka niemal całkowicie
próbuje odsunąć ją od malucha. Do tego wszystkiego zaczyna mieć wrażenie, że
jej mąż przestaje ją wspierać, prawdopodobnie ją zdradza i chce się jej pozbyć.
Tylko czy faktycznie życiu Igi zagraża niebezpieczeństwo ze strony bliskich,
czy może depresja zbiera swoje żniwo?
Bardzo ciekawym elementem, który Muniak wplotła w fabułę,
jest rozwój technologiczny medycyny. Iga testuje na swoim ciele zaawansowany
chip, który jest sprzężony z aplikacją w jej telefonie i ma za zadanie pomóc
jej w leczeniu depresji. W chipie znajdują się odpowiednie leki, a właściwie
cały ich szereg, natomiast aplikacja na podstawie codziennego wywiadu potrafi
wybrać te, które i w jakich dawkach należy zacząć dozować do organizmu. Sprawa
naprawdę niesamowita, ale i w pewnym sensie niebezpieczna. Czy można aż tak
bardzo zaufać technologii i poddać się takiemu leczeniu? Co jeżeli ktoś zyska
dostęp do jej danych i aplikacji, a następnie tak zmieni ustawienia, że leki
przestaną działać korzystnie, a zaczną jej szkodzić?
Tuż obok historii Igi, która rozgrywa się obecnie, mamy
okazję zapoznać się z pewnymi retrospekcjami z przeszłości. Wydarzeniami
bolesnymi i smutnymi, niosącymi swoje piętno i traumę, której ciężko się
pozbyć. Te dwie perspektywy mają nas doprowadzić do punktu kulminacyjnego, do
odkrycia, kto tak naprawdę chce zaszkodzić głównej bohaterce, kto stoi za
wszystkimi złymi wydarzeniami, jakie zaczęły się rozgrywać w jej życiu. Jednak
czy Iga sama będzie w stanie odkryć prawdę? Skoro przestała ufać nawet swoim
najbliższym i każdego zaczęła podejrzewać o chęć zaszkodzenia jej, jak poradzi
sobie w tym stanie bez jakiegokolwiek wsparcia? W końcu musi dbać nie tylko o
siebie, ale i o swojego synka…
Cała historia jest naprawdę logiczna i spójna, a i muszę
przyznać, że pojawił się tutaj mocny zwrot akcji, zaskakujący i
nieprzewidywalny. Chociaż teoretycznie po tym, jak już zakończyłam czytanie tej
historii uznałam, że niby pojawia się tutaj motyw doskonale znany i często
stosowany w thrillerach psychologicznych, to jednak autorce udało się mnie zbić
z pantałyku. Doskonale myliła tropy, wodziła czytelnika za nos, dzięki czemu jej
powieść naprawdę dobrze sprawdziła się jako przedstawiciel tego gatunku. Nie
każdy pisarz potrafi odpowiednio zastosować coś, co teoretycznie jest już na
swój sposób oklepane, a Muniak się to udało.
Książkę tę czyta się bardzo dobrze, jest napisana przyjemnym
i lekkim językiem, akcja rozwija się stopniowo, a historia Igi wzbudza sporo
emocji. Co najważniejsze zaś – budzi się w nas ciekawość. Ciekawość związana z
tym, kto tak naprawdę jest tutaj czarnym charakterem, czy może jednak to sama
główna bohaterka zaczyna tracić zmysły, czy może jednak nie warto ufać
nowoczesnej technologii, a może po prostu pojawia się tutaj ktoś, kto chce się
jej faktycznie pozbyć, ale nie znamy początkowo jeszcze jego motywów. Sporo
zagadek i tajemnic, wiele pytań trzymających nas w napięciu – czyli wszystko
to, co powinno się znaleźć w dobrym thrillerze.
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Klaudii Muniak uważam
za dosyć udane. Nie jest to może książka, która wbiła mnie w fotel i do której
kiedyś powrócę, ale trzeba przyznać, że naprawdę dobrze się przy niej bawiłam.