Brudna sprawa to piąty tom cyklu o detektyw Tracy
Crosswhite, którą naprawdę polubiłam już jakiś czas temu. To niesamowicie równa
babka, której chce się towarzyszyć na każdym kroku, trzymać za nią mocno kciuki
i po prostu jej kibicować – nie tylko na stopie zawodowej, ale również i
prywatnej. Robert Dugoni stworzył naprawdę sympatyczną bohaterkę, a co więcej,
każda jego książka to nowe śledztwo kryminalne, pełne zaskakujących zwrotów
akcji i nieoczywistych rozwiązań! Dlatego bardzo chętnie sięgam po każdy
kolejny tom tej serii.
Z początku nowa sprawa wydaje się być niesamowicie prosta – śmiertelny wypadek, ginie dwunastoletni chłopiec, kierowca ucieka z miejsca zdarzenia. Tracy szybko jednak wpada na jego trop, ma dowody na jego winę, jednak wkrótce sprawa się komplikuje. Gdy na jaw wychodzi, że podejrzany pracuje w bazie wojskowej, śledztwo przejmuje armia. I w sumie Crosswhite jest to na rękę – ma wystarczająco roboty, a dodatkowo mierzy się z problemami życia prywatnego. Ktoś odwali to do końca za nią? Czemu nie. Jednak gdy kobieta odkrywa, że ktoś fałszuje dowody, to jej sumienie nie pozwala jej odetchnąć z ulgą i pozostawić tej sprawy w nieodpowiednich rękach.
Nie wiem, czy już kiedyś pisałam o tym przy recenzji
któregoś z poprzednich tomów, ale Tracy to kobieta z niesamowitym poczuciem
misji i sprawiedliwości. Bardzo rzetelnie podchodzi do swojej pracy i dba o to,
aby prawda zawsze wyszła na jaw. Tym razem obiecała rodzinie chłopca, że
sprawiedliwość zostanie wymierzona, więc nie może nie dotrzymać słowa. Mimo
wszystkich komplikacji i mnóstwa niedopowiedzeń, które pojawiają się w trakcie
śledztwa, kobieta się nie poddaje. Dociera do nowych źródeł, szuka dowodów,
próbuje odkryć, komu zależy na tym, aby pewne fakty nie ujrzały światła
dziennego. Czy się komuś narazi? Być może… W końcu to brudna sprawa, a ona igra
z całą armią Stanów Zjednoczonych…
Śledztwo toczy się swoim rytmem, nie brakuje w nim
zaskakujących zwrotów akcji i chwil, które zbijają czytelnika z pantałyku.
Chociaż uruchamia się w nas ta nutka detektywistyczna i razem z główną
bohaterką próbujemy dojść do sedna sprawy, to jednak Robert Dugoni potrafi
zaskakiwać. Chociaż powieść jest napisana naprawdę przyjemnym językiem, nie
jest to jednak książka, przy której można sobie pozwolić na myślenie o
niebieskich migdałach. A wiecie dlaczego? Bo tutaj na każdej stronie może się
kryć jakaś wskazówka! Coś, co całkowicie zmieni nasze wizje i sposób
postrzegania tej konkretnej sprawy. To jeden z tych kryminałów, które angażują
czytelnika.
Jeżeli zastanawiacie się nad tym, czy to jeden z tych cykli,
które można czytać bez zachowania odpowiedniej kolejności tomów, to wszystko
zależy od tego, czego oczekujecie. Bo owszem, jest to seria, w której każda
część skupia się na innej sprawie, innym dochodzeniu i śledztwie policyjnym,
aczkolwiek nie możemy zapominać o samej postaci Tracy. Od początku autor
urozmaica te opowieści smaczkami z jej życia prywatnego, a jeżeli weźmiemy pod
uwagę fakt, że jest to taka bohaterka, która raczej wzbudza sympatię
czytelnika, to nie są to elementy irytujące, a raczej sprawiają wrażenie takiej
miłej odskoczni. Mamy okazję zobaczyć nieco inne wydanie Tracy, która teraz
boryka się z życiowym problemem i marzeniem, jakim jest posiadanie dziecka. Ale
czy w jej wieku to jeszcze możliwe?
Dugoni doskonale radzi sobie z kreacją bohaterów, dba o
odpowiednie tempo akcji i przykuwanie uwagi czytelnika. Świetnie kieruje
rozwojem wydarzeń i nie zapomina o tym, żeby trzymać odbiorców w napięciu.
Stopniowo dawkuje pewne informacje, a też nie można mu odmówić lekkości pióra.
To naprawdę dobra kontynuacja losów znakomitej postaci kobiecej, a sam cykl
zdecydowanie zasługuje na uwagę. To po prostu jedna z lepszych serii
kryminalnych, jakie miałam okazję czytać.
Za egzemplarz dziękuję wydawcy.