Osobiście nie należę do grona czytelników, którzy często
sięgają po zbiory opowiadań. Zdarza mi się to wyjątkowo rzadko, bowiem nie
przepadam za tak krótkimi formami opowieści. Wynika to głównie z tego, że
niejednokrotnie nieco sparzyłam się na antologiach, czułam się ogromnie
zawiedziona, toteż zaczęłam do nich podchodzić z większą ostrożnością. Teraz
wybieram je bardzo selektywnie, kierując się głównie tym, czy w danym zbiorze
znajduje się coś od autora, którego cenię. Ale w przypadku Festiwalu strachu jest nieco inna sytuacja – oto zbiór opowiadań,
które wyszły spod pióra jednego człowieka, którego twórczość lubię od kilku
dobrych lat!
Zdecydowanie trzeba tutaj napisać jedną istotną rzecz – ta
książka to istna różnorodność. Graham Masterton nawiązuje do różnego rodzaju
dewiacji panujących w obecnym świecie, nie stroniąc od obsesji seksualnych czy
też przestrzegając przed śmieciowym jedzeniem. Być może jedzenie burgerów w
restauracjach po przeczytaniu jednego z opowiadań nigdy nie będzie już dla was
takie same… Prezentuje mniejsze lub większe obawy targające ludźmi, przedstawia
zupełnie inne ujęcie Świętego Mikołaja, a i nie zapomina o tym, co też bardzo
często pojawia się w jego historiach – o siłach nadprzyrodzonych.
Śmiało można zatem stwierdzić, że w tej antologii każdy
znajdzie coś dla siebie. Wiadomym jest, że pewne treści trafiają do nas
bardziej, inne mniej, ale różnorodność zapewnia właśnie tę możliwość, że każdy
może znaleźć coś, co wyjątkowo go poruszy. Coś, z czym być może będzie mógł się
bardziej utożsamiać. Styl autora jest bardzo lekki i przyjemny, ale bardzo
spodobało mi się to, że przed każdym opowiadaniem Masterton opisał genezę jego
powstania. Chwilami to wręcz nie do uwierzenia, gdzie ten człowiek szuka
inspiracji! Ten pisarz potrafi dostrzec ją niemal wszędzie, na każdym kroku.
Świadczy to nie tylko o tym, że jest osobą niezwykle kreatywną, ale też, że
posiada niesamowitą wyobraźnię i lekkość pióra.
Generalnie nie lubię w takich przypadkach oceniać każdego z
opowiadań osobno, bo uważam, że każdy człowiek ma tak, że jedno spodoba mu się
bardziej, inne nieco mniej. Zależy do w dużej mierze od samego pomysłu i
sposobu jego przekazania, bowiem styl autora pozostaje niezmienny. Masterton
jest już tak doświadczonym pisarzem, że ma wyrobiony pewny język, zabiegi
stylistyczne, czy też operowanie akcją i stopniowanie napięcia. W jego
przypadku za największą zaletę uważam właśnie pobudzanie wyobraźni czytelnika,
tę różnorodność i zadziwiające pomysły, które chwilami są naprawdę dziwaczne,
ale ta dziwaczność i groza stanowią nieodłączny element jego twórczości.
Dlatego właśnie tutaj na pewno każdy znajdzie coś dla
siebie. Ja książki tego autora traktuję już nieco sentymentalnie – lubię po nie
sięgać, bo dobrze się przy nich bawię. Chwilami szokują mnie bardziej, chwilami
nieco mniej, ale zawsze czytanie ich sprawia mi po prostu czytelniczą
przyjemność.
Za egzemplarz dziękuję wydawcy.