Data wydania: 11.09.2019
Tytuł oryginału: The Animal Manifesto
Tłumacz: Adam Pluszka
ISBN: 978-83-66335-09-7
Wymiary: 135 x 210 mm
Wymiary: 135 x 210 mm
Strony: 300
Cena: 39,90
„…brutalność, z jaką traktujemy inne zwierzęta, podważa
naszą inteligencję.”
Nie mogłabym chyba znaleźć bardziej trafnego cytatu, który
idealnie podsumowywałby książkę Marca Bekoffa, jednego z czołowych na świecie
ekspertów w dziedzinie emocji zwierząt. Nie można mu zarzucić, że jego wywody
na temat tego, co zwierzęta czują, a czego nie, są jedynie jego fanaberiami,
bowiem jest to człowiek wykształcony, z tytułem profesora w swojej dziedzinie,
wielokrotnie nagradzany, więc naprawdę wie, o czym mówi. Przez lata zajmował
się badaniami nad emocjami zwierzęcymi, dlatego ma ogromne predyspozycje ku
temu, aby co nieco ludziom uzmysłowić.
Wiecie, czasami naprawdę nie dowierzam, kiedy znajduję w
Internecie informacje o tym, że ktoś dla zabawy podpalił kota albo otruł psa.
Nie chce mi się wierzyć, że ktoś umyślnie rozrzuca po osiedlach zatrute mięso,
aby wybić bezdomne psy czy koty, uderzając tym samym w te czworonogi, które
miały szczęście znaleźć dom i rodzinę. Ale potem zdarzają się takie sytuacje,
jak ta ostatnio w mojej okolicy – jakiś nawiedzony człowiek zniszczył kocie
domki i zaczął grozić, że te kociaki pozabija. Bo? Nie podał oczywiście żadnej
sensownej argumentacji. Co gorsza, takich jak on jest więcej. I chociaż
znajdują się dobrzy ludzie, którzy specjalnie tym kotom zbudowali te ciepłe
domki na zimę, dbają o to, żeby miały co jeść, to niestety, znajdą się też
całkowicie znieczuleni imbecyle, którzy wiedzą lepiej, prawda?
Tak, imbecyle. Przepraszam, ale gdy ktoś krzywdzi zwierzęta
i nie okazuje im współczucia, to krew się we mnie gotuje i mam ochotę takiemu
człowiekowi zapewnić to, co on zapewnia zwierzętom. Ból, cierpienie, strach i
lęk. Naprawdę nie rozumiem, jak pozbawionym empatii trzeba być, żeby celowo
krzywdzić niewinne istoty. Istoty, które tak naprawdę nikomu nie zawiniły, po
prostu chcą żyć w spokoju. Istoty, które odczuwają, rozumieją, mają świadomość
– co Bekoff udowadnia na kartach swojej książki. Podaje całe mnóstwo przykładów
na to, że zwierzęta są bardzo rozumne, nie tylko te, które uznajemy za
przyjaciół, ale wszystkie – delfiny, orki, krowy, nawet skorupiaki! Ogrom przykładów
na to, że mają swoje życie, kulturę, sposób postrzegania świata, a co
najważniejsze – uczucia i emocje.
Cóż, mnie Bekoff o tym nie musiał przekonywać – jako
zagorzała zwolenniczka diety roślinnej, osoba, która płacze, gdy widzi, jak
człowiek znęca się nad zwierzętami i niszczy naszą planetę, doskonale wiem, że
zwierzęta mają rozum i emocje. Najczęściej widzę to w swojej kocicy, która
naprawdę jest przekochaną bestią. Ale te wszystkie przykłady, które
zaprezentował Bekoff powinny dać ludziom do myślenia, jednak wiecie, co jest
najgorsze? Że po tego typu książki sięgają najczęściej tylko ci, którzy już o
tym wszystkim wiedzą. Bo takie imbecyle, jakich opisałam powyżej, uznają to za
śmiech na sali, za chore fanaberie, za pierdoły. I oto sprawdza się przytoczony
na początku tej recenzji cytat – komuś po prostu brakuje inteligencji, nie
tylko tej emocjonalnej.
Bardzo istotną kwestią tej pozycji jest to, że powstała ona
w oparciu o naukowe analizy, badania, eksperymenty. Bekoff opisuje rzeczy,
które są sprawdzone przez naukowców, a nie szerzone przez pseudoekologów. To
rzetelna książka, konkretna, o szerokiej bibliografii, o szeregu odniesień do
dalszego zgłębiania tego tematu. Naprawdę znakomicie mi się to czytało, jest
pełna współczucia, ale też wiedzy, której po prostu nie można zaprzeczyć. Ta
książka jest bardzo przekonująca, inspiruje, zachęca do działania, do
zwiększenia naszego szacunku i empatii wobec zwierząt. Czasami naprawdę warto
zastanowić się nad tym, w jaki sposób traktujemy je same oraz ich środowisko
naturalne. Ostatnio znalazłam naprawdę dający do myślenia cytat, który pięknie
pokazuje, jak to my zakłócamy ich życie, a nie one nasze: „To nie sarna
przebiega przez drogę. To droga przebiega przez las”. Słowem w sedno.
Autor porusza kwestię zwiększenia naszego współczucia,
zmiany podejścia wobec zwierząt na bardziej humanitarne. Dotyczy to tak
naprawdę wielu aspektów naszego życia: począwszy od szanowania natury jako
takiej, która jest domem nas wszystkich, idąc poprzez kwestię znieczulicy wobec
cierpienia zwierząt, zahacza nawet o niehumanitarne testy czy przemysł mięsny.
Tak naprawdę przejście na wegetarianizm nie wiąże się już tylko i wyłącznie z
tym, że nie chcemy jeść zwierząt – to już nawet kwestia ekonomii, globalnego
ocieplenia i szeroko pojętej ekologii. A swoją drogą, podobno gdyby każdy
chociaż raz przeszedł przez rzeźnię, to już nigdy nie wziąłby mięsa do ust. A
tak w ogóle to dlaczego stawiamy granicę pomiędzy kotem a krową? Czemu jedno
uznajemy za przyjaciela do głaskania a drugie za obiad?
Tak naprawdę emocjonalność zwierząt, nasze współczucie i
szacunek wobec nich, nasze podejście do tych spraw, to temat rzeka. Można by
snuć różnego rodzaju wywody, analizować, przekonywać innych, ale przykre jest
to, że wciąż istnieją ludzie tak zamknięci, tak pozbawieni otwartości umysłu,
że i tak się ich nie przekona. Mimo wszystko nadal uważam, że są to bardzo
istotne kwestie, o których po prostu trzeba głośno mówić.
Recenzja napisana dla portalu duzeka.pl