Data wydania: 27.11.2019
Tytuł oryginału: Catwoman
Tłumacz: Małgorzata Strzelec
ISBN: 978-83-6640-941-5
Wymiary: 140 x 205 mm
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 334
Cena: 35,00
Sarah J. Maas zdecydowanie należy do grona moich ulubionych
pisarzy, chociaż niejednokrotnie potrafię w jej twórczości dostrzec pewne
mankamenty. Mimo wszystko uwielbiam Szklany
tron i całe uniwersum, które w nim stworzyła. Dwory są u mnie na drugim miejscu, ale przyszła pora na coś
zupełnie nowego! Maas podjęła się próby opisania historii Seliny Kyle, znane w
uniwersum komiksów DC jako kobieta-kot. Tak oto powstała bestsellerowa powieść Catwoman. Złodziejka dusz!
Przyznam szczerze, że z początku czytanie tej powieści
wydało mi się być czymś dziwnym. Maas w zupełnie innym wydaniu, w
zaprezentowaniu czegoś, co już jest znane od dawna, bowiem historia Catwoman
była niejednokrotnie prezentowana na różne sposoby, a przede wszystkim kojarzona
jest z komiksów. Mimo tego Sarah J. Maas postanowiła pokazać tę bohaterkę na
swój własny sposób, zmieniając pewne elementy jej życia, chociaż nie zapomniała
o tym, że słynna kobieta-kot to niesamowicie silna i zadziorna babka!
Dla nastoletniej Seliny życie nigdy nie było łatwe – rodzice
to istna porażka, a ona robiła wszystko, aby zapewnić odpowiedni byt swojej
chorej na mukowiscydozę siostrze, Maggie. Niestety, kilka razy naraziła się na
gniew policji, aż w końcu doszło do tego, co najgorsze – obie miały trafić do
nowych rodzin zastępczych, bowiem nikt nie pozwoli na to, aby nieletnie
mieszkały same. Selina jednak nie dawała za wygraną, dlatego naraziła się
władzom jeszcze bardziej – jednak jej potencjał dostrzegła szefowa Ligi
Zabójców, która wzięła ją pod swoje skrzydła i wytrenowała. Tak oto narodziła
się zupełnie nowa Selina, narodziła się kobieta-kot.
Z początku też nie do końca przekonał mnie fakt, że główna
bohaterka ma zaledwie dziewiętnaście lat. Nigdy nie postrzegałam catwoman jako
tak młodej osoby, jednak co ciekawe, jej zachowanie nie do końca
odzwierciedlało ten wiek. Wynika to zapewne z tego, że z powodu problemów
rodzinnych musiała zacząć inaczej postrzegać świat, szybciej dorosnąć, stać się
kimś, kto zapewni młodszej siostrze byt i bezpieczeństwo. A potem trafiła do
Ligi, w której nie było czasu na użalanie się nad sobą – można to dostrzec w
przebłyskach jej wspomnień, które pojawiają się w tej powieści co jakiś czas,
dając nam obraz tego, jak wyglądało jej szkolenie.
Generalnie lubię styl i język, jakimi posługuje się Maas,
dlatego pod tym względem nie mam żadnych zarzutów. Właściwie muszę przyznać, że
powieść ta jest całkiem niezła, chociaż nie urzeka tak, jak normalna twórczość
tej autorki. Mimo wszystko pojawiają się tutaj bohaterowie, których po prostu
lubię – Poison Ivy czy Harley Quinn wręcz emanują charakterystycznymi dla
siebie cechami. Właściwie całe to trio, które w komiksach w końcu znane jest
jako Gotham City Sirens, to naprawdę udany zespół. Każda z nich jest inna, ale
razem potrafią zdziałać cuda, osiągnąć swoje cele. I nawet w tej powieści można
się zacząć zastanawiać nad tym, czy są tak naprawdę złoczyńcami czy
bohaterkami, zwłaszcza Ivy.
Skorumpowane i mroczne Gotham City to coś niesamowicie
klimatycznego, a powrót głównej bohaterki do korzeni był czym nieuniknionym. Od
samego początku widać, że ta kobieta ma cel w życiu, że śmiało do niego dąży,
niejednokrotnie ryzykując wszystko, nawet własne życie. Mimo wszystko podoba mi
się jej siła, konsekwencja, ten koci pazur i zadziorność. Jest świetna w swoim
fachu, a kocia otoczka dodaje jej uroku. W tej książce nie brakuje dobrego
klimatu i akcji, bohaterowie są całkiem nieźle wykreowani i zdecydowanie nie
można narzekać na nudę. Z resztą… nuda w Gotham? Rzecz nie do uwierzenia.
W ogólnym rozrachunku była to całkiem przyjemna przygoda, z
interesującymi bohaterami i przemyślaną fabułą. Nie wiem, jak to ujęcie
historii catwoman odbiorą zagorzali fani DC Comics, bowiem ja czytam komiksy
raczej wybiórczo, ale w jakiś sposób jestem tą powieścią usatysfakcjonowana.
Była akcja, były silne babki, była dobra atmosfera – czasami najlepiej jest
podejść do niektórych tytułów bez wyjątkowych oczekiwań i po prostu cieszyć się
dobrą lekturą.