Data wydania: 02.10.2019
Tytuł oryginału: Kastanjemanden
Tłumacz: Justyna Haber-Biały
ISBN: 978-83-280-6993-0
Wymiary: 150 x 225 mm
Wymiary: 150 x 225 mm
Strony: 464
Cena: 44,99
Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam spędzać długie, jesienne
wieczory z naprawdę dobrą i pochłaniającą książką. Gatunkiem, po który
najczęściej sięgam w tym okresie są zdecydowanie thrillery i horrory, ale
zapewne część z Was zrozumie mój problem – jeżeli już dużo tego typu książek
przeczytało się w swoim życiu, to ciężko o coś, co naprawdę wywoła w nas efekt
„WOW!”. Fakt, stałam się bardzo wymagającym czytelnikiem i chociaż potrafię
dostrzec dobre aspekty w wielu historiach, to jednak naprawdę rzadko trafiam na
coś, co mnie wbije w fotel. Ale okazuje się, że Kasztanowy ludzik był blisko tego celu…
Dzieło Sorena Sveistrupa było zdecydowanie czymś, co mi się
spodobało. Gdy skończyłam lekturę to jeszcze przez chwilę siedziałam w fotelu,
aż w końcu powiedziałam na głos: „Kurcze, ale to było dobre”. Bo było naprawdę
bardzo dobre! Już pierwsze strony dały mi nadzieję na to, że trzymam w rękach
konkretny, przemyślany thriller, w którym nie będzie brakować mocnych
elementów. Autor nie boi się dokładnego opisywania zwłok, tym bardziej, że
sposób, w jaki zostają one okaleczone i „zaprezentowane”, ma istotne znaczenie dla fabuły, choć wychodzi to na jaw
dopiero po jakimś czasie. Lubię momenty, w których są przekraczane pewne
granice, w których autorzy wychodzą poza pewne konwenanse – nie każdy jest w
stanie tak skupić się na zwłokach, na makabrze, a ja za elementem makabry
przepadam od zawsze.
Ta książka to po prostu idealny tytuł na jesień i wierzcie
mi, że nie tylko kasztany się do tego przyczyniają! Chociaż faktycznie akcja
powieści rozgrywa się o tej porze roku, co więcej, właśnie w październiku,
czyli w miesiącu, który dopiero wprowadza nas w ten piękny klimat jesieni nieco
mocniej niż wrzesień, to po prostu ta historia całą sobą pasuje na te długie,
jesienne wieczory z kubkiem herbaty w ręku. A kto wie, może po tej lekturze już
nigdy nie spojrzycie tak samo na leżące na ziemi kasztany… A gdy Wasze dziecko
przyjdzie do was i powie, że w szkole będą robić kasztanowe ludziki, to ciarki
przejdą Wam po plecach. Tak, może tak być, bowiem dzieło Sveistrupa naprawdę
porusza umysł, wyobraźnię, działa na człowieka w każdym calu.
Ciekawym zabiegiem jest to, że nie mamy tutaj do czynienia z
jednym detektywem prowadzącym śledztwo, a z całą grupą policjantów. Dzielą się
oni obowiązkami, aby w odpowiednich momentach spróbować zebrać do kupy
wszystkie tropy, wszystkie ślady i jak najszybciej odnaleźć mordercę. To jak
wyścig z czasem, bowiem każda kolejna ofiara traci coś więcej… To jak gra w
kotka i myszkę, bo wydaje się, że zabójca zawsze jest o krok przed nimi. Po
prostu śmieje im się w twarz, a na miejscach zbrodni zostawia kasztanowe
ludziki. Czy jednak mogą być one jakąś wskazówką dla policji? A widzicie,
okazuje się, że tak! I to pod wieloma względami… Bardzo spodobało mi się zaprezentowanie
pracy całego zespołu, bo to właśnie dodało tej historii mocnego realizmu. Każdy
sprawdza innych świadków, każdy ma swój udział w dochodzeniu.
Oto piękny przykład na to, że da się znakomicie poprzeplatać
przeszłość z teraźniejszością. Tropy zebrane przez policję pokazują, że obecne
morderstwa wiążą się w jakiś sposób z porwaniem córki pani minister, ale także
z dawnym zabójstwem, w którym również swój udział miały kasztanowe ludziki.
Autor wymyślił naprawdę wspaniałą intrygę, znakomicie zaprezentował skłonności
psychopatyczne, pokazał, że trauma potrafi człowieka całkowicie zniszczyć,
doprowadzić do tego, że posuwa się on do okrutnych czynów – czasami rządza
zemsty jest tak ogromna, że całkowicie zaślepia człowieka i przeradza się w coś
znacznie gorszego, zwiększa swój zasięg, rozrasta się tak, że nie da się już
jej zatrzymać.
Ta książka ma też niesamowity klimat. Mroczna i ponura Dania
oraz jej obrzeża, trudne śledztwo policji, uczucie niepokoju towarzyszące
czytelnikowi przez cały czas – ciężko takich elementów nie docenić. To
wielowarstwowa powieść, która łączy w sobie elementy thrillera i kryminału. To
historia, która naprawdę wciąga i fascynuje, a jest napisana tak znakomitym
językiem, że ciężko ją po prostu odłożyć na półkę. Wszystkie elementy idealnie
ze sobą współgrają, autor stopniowo dawkuje poszczególne informacje, wie, jak
zaciekawić czytelnika i zatrzymać go przy lekturze. W pełni przemyślał swoje
dzieło, bowiem to naprawdę jest coś mocnego i konkretnego.
Kasztanowy ludzik
jest zdecydowanie tym tytułem, obok którego nie powinniście przejść obojętnie.
To znakomita książka, która urzeka swoim dopracowaniem, atmosferą, realizmem i
wciągającą fabułą.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawcy.