Data wydania: 14.08.2019
Tytuł oryginału: Dark Shores
Tłumacz: Anna Studniarek
ISBN: 978-83-66173-19-4
Wymiary: 135 x 205 mm
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 408
Cena: 36,90
Cykl: Mroczne Wybrzeża #1
Cykl: Mroczne Wybrzeża #1
Jak tylko zobaczyłam zagraniczną zapowiedź najnowszej
książki Danielle L. Jensen, to wiedziałam, że czeka mnie nie zapomniana morska
przygoda. Nie pomyliłam się! Ogółem miałam ambitny plan czytać tę powieść w
oryginale i już niemal trafiła do mojego koszyka, a tu nagle się okazało, że
Galeria Książki kocha swoich czytelników i wyda tę historię tuż po zagranicznej
premierze. Radości nie było końca! A jaka radość mnie ogarnęła, gdy książka ta
już trafiła w moje ręce…
Dobrze pamiętam, jak mocno przeżywałam Trylogię Klątwy tej autorki. Pokochałam wykreowany przez nią świat
i bohaterów, a co najważniejsze, Jensen zapewniła mi ogromną dawkę emocji. Nie
inaczej było w przypadku Mrocznych
wybrzeży. Świat, który tym razem stworzyła jest iście niesamowity.
Fantastyczne krainy, które nie wiedzą o swoim istnieniu. Bezkresne Morza.
Mroczne wybrzeża. Potwory morskie, bogowie, nowe tradycje, kultura. To jest po
prostu magia! Uwielbiam pomysłowość tej autorki, a także sposób, w jaki opisuje
swoje wizje – ten świat stał się po prostu namacalny, porywający, wspaniały.
Danielle L. Jensen stworzyła zupełnie nowe społeczeństwa, a
główna bohaterka, Teriana, to przedstawicielka Maarinów. Trzeba przyznać, że
ich kultura i wierzenia są naprawdę urzekające. Co więcej jednak – Teriana jest
piratką, drugim oficerem na Quinsense, statku oddanemu bogini mórz. Legenda
głosi, że jej lud zrodził się z morza, więc ich największą misją jest ochrona
go, strzeżenie jego tajemnic, głęboka wiara w bogów. Z kolei drugi narrator, bo
mamy tutaj do czynienia z podziałem perspektywy na dwójkę bohaterów, należy do
Imperium Celendoru. Marek, mimo młodego wieku, jest dowódcą niesławnego
Trzydziestego Siódmego Legionu, który stanowi zarazem jego rodzinę. Chociaż
wydaje się być silny i bezwzględny, jak na żołnierza przystało, to skrywa
wielką tajemnicę…
Prawda taka, że los spłatał tej dwójce prawdziwego figla.
Teriana oraz jej ludzie trafili do niewoli, matka mocno oberwała i jest jeńcem,
a zaledwie siedemnastoletnia dziewczyna otrzymuje od okrutnego człowieka
Imperium szansę na to, aby ich wszystkich uratować. Niestety, cena jest bardzo
wysoka i Teriana nie wie, czy jest gotowa ją zapłacić. Z kolei Marek ma swoje
własne cele do osiągnięcia w tej grze, a być może młoda piratka będzie w stanie
pomóc mu je osiągnąć. Oboje nie pałają do siebie sympatią, ale wiedzą, że
współpraca może przynieść obopólne korzyści. I tak oto wyruszamy z nimi, z całą
flotą statków, na Mroczne Wybrzeża, na podbój Zachodu…
Tak na dobrą sprawę, mimo że mamy do czynienia z piratami,
to jest to raczej ich łagodna forma. Fakt, nie brakuje tutaj takiego pirackiego
klimatu, ale spodziewałam się mocniejszego uwidocznienia tej atmosfery. Mimo
wszystko okazało się, że swoista „delikatność” działała tutaj na plus – Jensen
odpowiednio wyważyła poszczególne elementy swojej powieści, połączyła lud mórz
z kwestią tajemniczych bogów, piratów, podbojami i spiskiem Imperium. Zdrada
mogłaby być drugim imieniem tej historii, bowiem w ostatecznym rozrachunku
okazuje się, że niemal nikomu tutaj nie można zaufać. Każdy stara się dbać
przede wszystkim o swój własnym interes, może z wyjątkiem Teriany, która ma
naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Pragnie zrobić wszystko, aby uratować
swoich ludzi, a i tak czuje się jak zdrajca.
Spiski, intrygi, butelki rumu, męskie klimaty… Tego tutaj
mimo wszystko nie brakuje, ale Jensen z niczym nie przesadza. Panuje tutaj
pozytywne umiarkowanie, dzięki czemu otrzymujemy naprawdę ładnie rozbudowaną
historię, która w jednym momencie wciąga do swojego świata. Wierzcie mi, nawet
nie wiedziałam, kiedy dobrnęłam do końca tej historii. Uświadomiłam sobie to
dopiero w momencie, w którym próbowałam szukać następnego rozdziału, a trafiłam
na glosariusz… Wykrzyknęłam momentalnie „Ale jak to już koniec?!” i poczułam
lekką pustkę. Ta historia naprawdę przypadła mi do gustu, była wspaniałą,
klimatyczną przygodą, w której tak naprawdę niczego mi nie brakowało.
Nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele z fabuły, ale naprawdę
sporo się tutaj dzieje. Podboje, zdrady, próba przetrwania, chwile wytchnienia
i rozrywki… Wszystko to jednak zmierza to nieuniknionej wojny. Jensen ponownie
urzekła mnie swoją oryginalnością, mistrzowską kreacją świata, bohaterami i nie
zapomniała o emocjach. Jestem przekonana, że kolejne tomy tej sagi będą równie
dobre, a może nawet lepsze! Tutaj szykuje się coś naprawdę mocnego, świetnie
napisanego, przemyślanego, urzekającego. Nie dziwię się, że Sarah J. Maas
pokochała „każde słowo tej książki”…
Recenzja napisana dla BookGeek.pl