Data wydania: 14.08.2019
Tytuł oryginału: The Empty Throne
Tłumacz: Paweł Lipszyc
ISBN: 978-83-7515-564-8
Wymiary: 135 x 210 mm
Wymiary: 135 x 210 mm
Strony: 416
Cena: 54,90
Cykl: Wojny wikingów #8
Bernardowi Cornwellowi, jak mało komu, udało się przyprawić
mnie o mikrozawał. Gdy rozpoczęłam lekturę ósmego już tomu serii Wojny Wikingów
to nie dowierzałam w to, co czytam. Opanowało mnie dziwne uczucie, rozlało się
w moim ciele, a ja siedziałam wpatrzona w strony tej książki i czułam całkowitą
dezorientację. Ale jak to? Naprawdę do tego doszło? To teraz tak to będzie
wyglądać? Błagam, nie! No ale dobra, może to ma sens… Ale rany, jak to możliwe?
No dobra, może nie będzie tak źle… Brawo panie Cornwell, rozbudził pan moje
emocje.
Nie mogę Wam zdradzić, co wywołało we mnie ten ogromny potok
słów i myśli, ale jedno jest pewne – w końcu nadeszła ulga i zrozumienie, a ja
powróciłam do świata niesamowitego, wręcz legendarnego Uhtreda z Bebbanburga.
Oto człowiek, któremu kibicuje od samego początku, obserwuję jego wzloty i
upadki, stałam się niemal jego wierną towarzyszką, która depcze mu po piętach.
To wspaniałe, jak autor zadbał o to, aby każde wydarzenie z jego życia
wywierało na niego wpływ. Cudownie obserwuje się zmiany, jakie w nim zachodzą,
a przecież miałam okazję poznać go jako małego chłopca. A od jakiegoś czasu
Uhtred budzi postrach wszędzie tam, gdzie się pojawi… Z resztą, tam, gdzie się
nie pojawi, też.
Tym razem nie pojawia się tutaj aż tak wiele pojedynków czy
wojennych bitew, ale sprawia jest równie istotna. Wiąże się z prawami do tronu,
z zagwozdkami politycznymi, z potencjalnymi sojuszami. Umiera władca Mercji
Aethelred, a nie zostawił na świecie prawowitego następcy. O sukcesji zdecyduje
zatem witan, ale kogo należy brać pod uwagę? Uhtred widzi nadzieję w córce
Alfreda Wielkiego, Aethelflaed, ale czy ktokolwiek byłby chętny obsadzić na
tronie kobietę? Toż to się nie godzi! Wszyscy oczekują, że jako wdowa po
Aethelredzie, kobieta uda się do klasztoru, bo tak nakazuje zwyczaj. Jednak to
nie ten ty, bowiem Aethelflaed jest dużo bardziej waleczna niż jej zmarły mąż
czy nawet brat, władca Wessex.
Mimo wszystkich potencjalnych intryg czy spisków, odniosłam
wrażenie, że ten tom jest dosyć spokojny. Ale zapewne to cisza przed burzą…
Wciąż czekam na ten historyczny moment, w którym Uhtred pokona wrogów i odzyska
należne mu miejsce. Powróci do domu, weźmie to, co mu się należy – choćby siłą.
Mimo wszystko ciekawie było obserwować to, jak przebiega cały proces sukcesji,
jakie wątpliwości rodzą się po drodze, ale Cornwell nigdy nie lekceważył
kobiecej siły. Aethelflaed to naprawdę konkretna kobieta, odważna i harda, a
przy tym wszystkim rozsądna i inteligentna. Sprytu również jej nie brakuje, a
posiadanie sprzymierzeńca w tak legendarnym wojowniku, jakim jest Uhtred,
zdecydowanie przemawia na jej korzyść.
W tym tomie można również bardziej dostrzec motyw rodziny
głównego bohatera. Jego syn próbuje być taki, jak ojciec, jednak nie widzę w
nim tego ognia, tej pasji. Za to w jego córce jak najbardziej! Ta dziewczyna to
wielka wojowniczka, harda, odważna – jak ojciec. Niejednokrotnie dało się
zauważyć, że Uhtred jest z niej dumny, choć oczywiście oficjalnie się do tego
nie przyznał. Jednak jeżeli weźmiemy pod uwagę, że to właśnie z jego punktu
widzenia poznajemy opisywane wydarzenia, to gdzieś między słowami da się do
dostrzec. Główny bohater nigdy nie zapomniał o tym, że jest nie tylko
wojownikiem, a również ojcem.
Chociaż Pusty tron
był nieco ukojeniem po tych wszystkich ogromnych bitwach i potyczkach, to czuję
w kościach, że to cisza przed burzą. Że już niebawem dojdzie do przełomu, do
historycznych momentów, które być może przyprawią mnie o kolejny mikrozawał. Uwielbiam
twórczość Bernarda Cornwella, a ten cykl zdecydowanie stał się bliski mojemu
sercu. Aż żal będzie go kończyć…
Za egzemplarz dziękuję wydawcy.