Data wydania: 02.04.2019
Tytuł oryginału: The Massacre of Mankind
Tłumacz: Paweł Wieczorek
ISBN: 978-83-8116-590-7
Wymiary: 140 x 205 mm
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 676
Cena: 47,90
Wojna światów H. G. Wellsa stała się praktycznie
klasykiem. Opowieść o tym, jak Marsjanie zaatakowali ziemię jest jedną z
najbardziej znanych i cenionych historii z nurtu science-fiction, aż do tego
stopnia, że inny autor, w tym przypadku Stephen Baxter, postanowił napisać jej
kontynuację. Możecie go kojarzyć ze współpracy z Terry’m Pratchettem, choć tak
naprawdę ma on na swoim koncie wiele szanowanych powieści, nad którymi pracował
w pojedynkę. I Masakra ludzkości jest właśnie jedną z nich.
Trzeba przyznać, że Baxter mierzy wysoko. Pokusił się o
stworzenie kontynuacji czegoś, co z jednej strony może faktycznie prosiło się o
to, ale z drugiej było rzeczą ryzykowną – pisanie dalszego ciągu historii,
którą tak naprawdę stworzył ktoś inny, ktoś, kto zapisał się na kartach
historii jako naprawdę wyjątkowy pisarz, było śmiałym przedsięwzięciem. I
przyznam szczerze, że chwilami wydawało mi się, że Baxter temu nie podołał – że
próbował na siłę opisać ponowną inwazję, ale pogubił się i nie wiedział, w
którą stronę chce podążyć. Jednak z czasem zaczęłam tę powieść postrzegać nieco
inaczej i wydaje mi się, że to właśnie było bardziej odpowiednie i prawidłowe
podejście.
Masakra ludzkości to istna cegiełka, która liczy sobie
niecałe 700 stron. Ponownie mamy okazję stać się świadkami czegoś w stylu końca
świata, bowiem Marsjanie w żadnym wypadku nie mają pokojowych zamiarów. Walter
Jenkins, kronikarz I wojny marsjańskiej (który był narratorem w powieści
Wellsa), uważał, że pierwszy najazd był tylko misją zwiadowczą – teraz kosmici
szykują się do prawdziwego ataku i podboju. Tym razem osobą, która pełni rolę
narratora, jest kobieta o imieniu Julie. To silna i pewna siebie osobowość,
którą da się lubić. Było to w moim odczuciu ciekawe zagranie ze strony autora,
bowiem akcja rozgrywa się w takich czasach, że raczej nie widziałabym kobiety w
działaniach zbrojnych, wojennych czy nawet strategicznych. Chociaż przebywa ona
praktycznie wśród samych mężczyzn, to właściwie żaden z nich nie daje jej
odczuć, że jest gorsza i powinna się zająć czymś innym – być może wynika to
właśnie z siły jej charakteru i pewnego zasobu wiedzy, który posiada.
Przyznam szczerze, że w pewnym momencie poczułam się lekko
znużona tą opowieścią, bowiem jestem fanką tego typu literatury, w której akcja
ma nieco szybsze tempo. Tutaj wydarzenia rozgrywają się powoli, Baxter jest
bardzo szczegółowy w opisywaniu swojej wizji inwazji, co oczywiście jest
ogromnym plusem, ale nie ukrywam, że nieco brakowało mi tutaj większego impetu.
Do czasu, bowiem w pewnym momencie nastąpił przełom i zaczęłam doceniać, że
Baxter opisał to właśnie w taki sposób – dokładny, stonowany, ale konkretny.
Mimo wszystko pojawia się tutaj kilka takich chwil, które zaskakują czytelnika,
a ja w końcu naprawdę zrozumiałam, że w przypadku tej książki, nie chodzi o
tempo akcji, a o samo przesłanie, o dopracowaną wizję, o ten swoisty klimat.
Baxter zrobił prawdopodobnie wszystko, aby utrzymać tę
powieść w atmosferze podobnej do Wojny światów i trzeba przyznać, że całkiem
nieźle mu to wyszło. Marsjanie ponownie wzbudzają lęk, może nawet w nieco
większym stopniu niż w Wojnie światów, bowiem stają się bardziej pewni siebie
i śmiali. To, w jaki sposób zaprezentowano obcą rasę jest rzeczą naprawdę
ciekawą. Pojawia się tutaj kwestia ogromnego postępu technologicznego, ale co
gorsza, Marsjanie zaczynają eksperymentować na ludziach – i jest to naprawdę
brutalna kwestia. Świat pustoszeje, panuje panika i uczucie beznadziei, a także
bezsilności. W ludziach zatraca się chęć walki, pozostaje tylko chęć
przetrwania i przeczekania tego, co najgorsze.
W ogólnym rozrachunku mogę śmiało stwierdzić, że to
porządnie napisana powieść science-fiction, w której pierwsze skrzypce gra coś
innego niż wartka i szybka akcja. Baxter bardzo dobrze poradził sobie z
kontynuowaniem wizji H.G. Wellsa i stworzył ciekawą historię, która ma w sobie
wiele intrygujących elementów i wzbudza w czytelniku szereg różnych emocji. To
naprawdę konkretna pozycja.
Recenzja napisana dla secretum.pl