Dobrze pamiętam moment, w którym książki Debory Harkness
pojawiły się w naszym kraju. Było to już kilka dobrych lat temu, ale Księga
Wszystkich Dusz całkowicie mnie urzekło! Zdziwiło mnie wręcz to, że ta seria
nie zyskała popularności, na jaką zasługuje. Choć wydawnictwo Amber rozbiło
trylogię na więcej tomów (jeden tom na dwa) i nie skończyło jej wydawać, to
mimo wszystko historia Diany i Matthew (zwłaszcza jego!) mocno zakorzeniła się
w moim sercu. Po kilku latach usłyszałam pierwsze przesłanki na temat serialu,
potem, ponownie po dłuższym czasie, mój znajomy udostępnił w mediach zwiastun –
byłam w szoku! Nawet nie śledziłam specjalnie informacji związanych z
produkcją, a tutaj proszę! Mamy zwiastun. Aż w końcu pojawił się cały sezon,
złożony z ośmiu odcinków. No i przepadłam.
Ale nie tak od razu! Pierwszy odcinek obejrzałam podczas
zeszłorocznych Targów Książki z Krakowie. Nudziło nam się z Magdą wieczorami,
więc tak jakoś włączałyśmy co popadnie. I przyznam szczerze, że choć spodobała
mi się ogromnie cała sceneria, tak do reszty, w tym przede wszystkim do
aktorów, nie byłam przekonana. I tak się stało, że przerzuciłyśmy się na
Sabrinę, ale coś mnie podkusiło i w końcu postanowiłam obejrzeć kolejne odcinki
– to dzięki nim zaczęłam sobie na nowo przypominać, dlaczego pokochałam tę
historię i dlaczego pewien wampir skradł moje serce. Czarownice to chyba po
prostu mają do nich taką jakąś słabość, wiecie?
Sama historia jest niesamowicie wciągająca – cały motyw
współistnienia wampirów, czarownic i demonów wypada znakomicie – jak dla mnie
zarówno w książce, jak i serialu. Bardzo dobrze zaprezentowano tutaj hierarchię
tych istot, zasady, jakie panują w ich świecie oraz względem świata ludzi, a
także narastający między nimi konflikt. Choć od początku wiadomo, że ta historia
w dużej mierze nastawiona jest na romans, dodatkowo zakazany romans, Diany i
Matthew, to tak naprawdę to nie on był zapalnikiem w tym konflikcie. Napięcie
pomiędzy rasami istniało od dawien dawna, panował względny spokój, ale każdy
szukał pretekstu do wywołania wojny, która nie wiadomo komu tak naprawdę
mogłaby przynieść więcej korzyści. Pojawia się jednak ważniejsza kwestia – te
trzy gatunki powoli wymierają, co w tym przypadku jest pokazane dzięki pracom
laboratoryjnym Matthew i jego współpracowników – urzekający element naukowy,
który pokochałam!
Jakby brakowało Wam jeszcze atrakcji, to pojawia się tutaj
również kwestia tajemniczej Księgi Życia, do której jakimś cudem dostęp ma
tylko Diana, a pożądają jej wszyscy inni. To tam zapisane są sekrety powstania
wampirów, demonów, historia czarownic… To także ta Księga może być końcem
istnienia ich wszystkich. Wszystkie motywy i wątki idealnie ze sobą współgrają,
tworzą cudowną i barwną całość, która całkowicie omamia, intryguje i wciąga.
Nie sposób oderwać się od tego serialu, podobnie jak i od książek, które
chętnie sobie odświeżę w nowych wydaniach. Genialny klimat i obłędne miejsca, w
których kręcono serial, tylko potęgują moje pozytywne odczucia względem tej
produkcji – jestem naprawdę zadowolona z tego, jak wypadła adaptacja jednej z
moich ulubionych serii książkowych.
Napisałam jednak na początku, że nie byłam przekonana do
aktorów, którzy wcielali się tutaj w poszczególne postacie. Nie ukrywam, że
najważniejsi byli dla mnie główni bohaterowie – Matthew i Diana. Okazuje się
jednak, że Matthew Goode znakomicie się spisał! Genialnie odwzorował wampira,
który skradł moje serce i sprawił, że moja miłość odżyła na nowo. Dostojny,
inteligentny, pełen pasji, szarmancki, stanowczy, opiekuńczy… Ludzie! Dajcie mi
go! Będziemy razem badać genomy istot nadprzyrodzonych! Teresa Palmer w roli
Diany Bishop wypada nieco gorzej – momentami jest sztywna jak deska, ale mimo
wszystko da się na to przymknąć oko – liczę na to, że w drugim sezonie się
rozkręci. Doskonale wypadła również Malin Buska w roli Satu, a także Lindsay
Duncan w roli eleganckiej matki Matthew, Ysabeau de Clermont.
Serial naprawdę mnie oczarował, a jeżeli weźmiemy pod uwagę
to, w jaki sposób zakończono pierwszy sezon, to po prostu aż cała chodzę! Nie mogę
się doczekać kontynuacji i jestem przekonana, że rzucę wszystko inne, gdy tylko
będzie już ona dostępna! Z ogromną przyjemnością powrócę do tego pełnego magii
i tajemnic świata, który oczarowuje widza (i czytelnika) na każdym kroku. Moja
miłość została odświeżona.