Data wydania: 17.04.2019
Tytuł oryginału: The Perfect Stranger
Tłumacz: Maria Jaszczurowska
ISBN: 978-83-240-5380-3
Wymiary: 140 x 205 mm
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 416
Cena: 39,90
Z twórczością Mirandy Megan miałam do czynienia już jakiś
czas temu – sięgnęłam po powieść Miasteczko
kłamców i chociaż nie była to zła lektura, to zdecydowanie nie została ze
mną na dłużej. Szybko o niej zapomniałam, była historią do przeczytania na raz
i nic więcej. Ciekawa jednak byłam, czy podobnie sprawa wygląda w przypadku
innych książek tej autorki, dlatego dałam się skusić na jej najnowszą powieść, Co o mnie wiesz? Niestety, sprawa chyba
wygląda podobnie jak w przypadku pierwszego spotkania. Dobre, ale szału nie ma.
Tak naprawdę najciekawszym elementem tej powieści jest chyba
sam tytuł – wskazuje na to, że w trakcie lektury będziemy mieć do czynienia z
kimś, kto skrywa mroczne sekrety i tajemnice, ale o kim mowa? Tego już nie
możemy być pewni. Chociaż już po kilku stronach można nabrać pewnych podejrzeć,
to tak naprawdę aż do samego końca nie wiadomo, kogo autorka miała na myśli.
Tytuł ten można rozumieć na kilka sposobów i dopasować go do wielu bohaterów,
którzy się pojawiają na kartach tej historii. Oznacza to jedno: każdy ma coś do
ukrycia, nie zawsze muszą to być mroczne sekrety czy makabryczne zbrodnie,
chociaż i tych tutaj nie brakuje, ale jednak każdy ma swoje tajemnice –
mniejsze lub większe.
Makabryczna zbrodnia się pojawia, a i owszem. Chociaż
Miranda Megan nie wchodzi w szczegóły i nie doświadczycie tutaj mocnych opisów,
to mimo wszystko książka jako thriller spełnia swoje zadanie. Całkiem nieźle
prezentuje pracę policji i przedstawia dochodzenie w sprawie zaginięcia danej
osoby czy morderstwa innej, chociaż tak naprawdę to nie opisywanie policyjnego
śledztwa krok po kroku ma tutaj być najważniejsze. Najbardziej istotni są
prawdopodobnie bohaterowie, ich sposób postrzegania rzeczywistości, patrzenia
na świat, próba życia własnym życiem, bez ograniczeń czy uprzedzeń. Warstwa
psychologiczna jest tutaj nieźle nakreślona.
Co ciekawe, pojawia się tutaj sporo wątków budzących
niepokój czy skłaniających się do zastanowienia na tym, kto jest tutaj
największym zbrodniarzem, kto coś ukrywa i czy wszystkie te elementy łączą się
w jedną układankę: z jednej strony zaginięcie współlokatorki głównej bohaterki
(Leah), z drugiej nachalny adorator, z trzeciej dziwaczne spojrzenia uczniów, z
czwartej brutalna napaść na młodą kobietę, która do złudzenia przypomina Leah.
Czy to wszystko to tylko zbiegi okoliczności czy może jednak mają wspólne
ogniwo? Megan Miranda stopniowo odkrywa kolejne karty, dając czytelnikowi
możliwość przeprowadzenia własnej analizy i uruchomienia wyobraźni.
Główna bohaterka jest niestety postacią lekko irytującą – z
jednej strony chce żyć własnym życiem, a jakimś cudem odnosiłam wrażenie, że
próbuje na siłę wpychać się w życie innych. Niby wydaje się być spokojna i
opanowana, oddana swojej pracy, a jednak okazuje się, że nie można sobie
poradzić ze sprawami z przeszłości i ciągle je przeżywa. Momentami jej
zachowania są niewybaczalnie głupie i totalnie nie na miejscu – zdecydowanie
nie przypadłyśmy sobie do gustu. Podobał mi się natomiast klimat całej
tajemnicy, jaki wykształcił się wokół zaginięcia jej współlokatorki i
popełnionych tutaj zbrodni.
Książkę czytało się lekko i przyjemnie, nie zaprzeczę, że
towarzyszyła mi przy tym niezła atmosfera, a fabuła była ciekawa, aczkolwiek
doskonale wiem, że to była historia na raz i więcej do niej nie wrócę. Chociaż
Miranda Megan ma dobre pomysły, którym wtóruje równie dobre wykonanie, to jakoś
po prostu nie jest to ten typ thrillerów, które wrzynają się w moją pamięć.