Data wydania: 03.04.2019
Tytuł oryginału: Sword song
Tłumacz: Mateusz Pyziak
ISBN: 978-83-7515-530-3
Wymiary: 135 x 210 mm
Strony: 496
Cena: 54,90 zł
Cykl: Wojny Wikingów #4
Cykl: Wojny Wikingów #4
Moja miłość do twórczości Bernarda Cornwella wciąż trwa.
Zapewne kojarzycie już to nazwisko, bowiem wznowienie sagi Wojny Wikingów nie obeszło się bez echa. Dodatkowo autor ten ma na
swoim koncie wiele innych cenionych powieści historycznych, z którymi również
miałam do czynienia, ale aktualnie cała moja uwaga skupia się właśnie na tej
wznowionej sadze. I nie bez przyczyny – to naprawdę kawał genialnej i
wciągającej historii!
Akcja Pieśni miecza
rozgrywa się w roku 885, kiedy to między Sasami a Duńczykami panuje względny
spokój. Uhtred z Bebbanburga strzeże granic Wessexu, ale gdy król Alfred
dowiaduje się, że wikingowie podbili należący do Mercji Londyn, koniecznie
pragnie go odzyskać. Choć nie przepada za Uhtredem, wie, że tylko on będzie w
stanie wyzwolić miasto z rąk wroga… Jednak nowi jarlowie norwescy próbują
przeciągnąć Uhtreda na swoją stronę, a co więcej, pragną, by pomógł on im
porozumieć się z Ragnarem.
Uhtred z każdym kolejnym tomem sprawia wrażenie coraz
bardziej dojrzałego i pewnego siebie wojownika. To już nie jest ten nastolatek,
którego poznaliśmy w pierwszym tomie – to zawzięty i ambitny człowiek, który
wie, czego pragnie. Choć wciąż nie potrafię do końca rozgryźć jego strategię i
przekonania, wciąż nie jestem pewna, komu tak naprawdę jest wierny i po której
stronie opowie się na sam koniec, to mimo wszystko przepadam za tym bohaterem.
Jego sylwetka jest świetne zaprezentowana, nie tylko dzięki temu, że
rozgrywające się wydarzenia rozpoznajemy z jego perspektywy – Cornwell po
prostu stworzył bohatera z krwi i kości, który staje się czytelnikowi bardzo
bliski.
Chociaż w tym tomie akcja przede wszystkim skupia się na odzyskaniu
Londynu, to mimo wszystko pojawia się kilka wątków pobocznych, urozmaicających
fabułę. Oczywiście sceny wojenne po raz kolejny zostały genialnie opisane,
podobnie jak wszelkie intrygi i potajemne spiski. Tak naprawdę do samego końca
nie byłam pewna, jak potoczy się akcja i co zrobi główny bohater. Uwielbiam to,
jak na kartach tej sagi przebija się klimat i kultura wikingów, a dodatkowo w
każdej części uwydatnione zostają inne aspekty konfliktu pomiędzy Sasami i
Duńczykami. Teraz Cornwell wprowadził nowych jarlów i okazuje się, że nie
wszyscy wikingowie trzymają się razem. Ja wciąż pozostaję wierną fanką Ragnara
i uwielbiam to, że chociaż Uhtred i Ragnar nie są w bliskich stosunkach, to
mimo wszystko ich braterska miłość trwa i nie przemija.
Dzięki jednemu z wątków pobocznych, jakim jest małżeństwo
kuzyna Uhtreda, który ma władać Londynem z rozkazu króla Alfreda, mamy okazję
dostrzec nieco inne oblicze głównego bohatera. Aethelflaed, dziewczyna
przyrzeczona Aethlreadowi, dopiero wkracza w okres dojrzałości, a Uhtred jest
wobec niej bardzo opiekuńczy. Kocha ją jak młodszą siostrę i chociaż wie, że to
kobieta podlega mężowi, to zrobi wszystko, aby ją chronić. Jego podobne oblicze
– to bardziej uczuciowe – mamy okazję obserwować również w relacjach z jego
obecną ukochaną, Giselą, chociaż nie ukrywam, że wolę go jako ambitnego
stratega, który niejednokrotnie posługuje się też wyszukanym podstępem.
Bernard Cornwell posiada tak lekkie pióro, że całą sagę
czyta się wyjątkowo dobrze i przyjemnie. Czasami trafiają się takie powieści
historyczne, przez które naprawdę ciężko jest przebrnąć, a sceny wojenne są
pisane w sposób bardzo toporny – ale nie tutaj! Pieśń miecza, podobnie jak i poprzednie trzy tomy, są napisane w
sposób bardzo przyjazny, ale też niebanalny i mimo wszystko dojrzały oraz
przemyślany. Warta akcja i porywająca fabuła sprawiają, że nie sposób oderwać
się od lektury! Oto powieść, przez którą się po prostu płynie… I to bez
potrzeby nadmiernego wiosłowania. Wiatr same wieje w żagle! Jeżeli jeszcze nie
znacie tego cyklu to najwyższa pora to zmienić!
Za egzemplarz dziękuję wydawcy.