Data wydania: 19.09.2018
Tytuł oryginału: Dead Girls Dancing
Tłumacz: Paweł Korombel
ISBN: 978-83-8125-309-3
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 464
Cena: 36,90 zł
Seria: Katie Maguire #7
Kolejny tom serii o nadkomisarz Katie Maguire ma niezwykle
chwytliwy tytuł – Tańczące martwe
dziewczynki. Trzeba jednak przyznać, że brzmi on dosyć przerażająco, bo
jeżeli należymy do grona ludzi o niesamowicie bujnej wyobraźni, to faktycznie
przed naszymi oczami pojawi się obraz uroczych małych dziewczynek w baletkach,
które po chwili przemieniają się w upiorne, płonące demony. Ale w przypadku
Grahama Mastertona nie byłoby to aż tak zaskakujące…
Graham Masterton to człowiek, który swoją przygodę z
pisarstwem rozpoczynał od poradników seksualnych, ale obecnie wszyscy kojarzą
go z grozą i kryminałami. Seria o Katie Maguire zalicza się do drugiej
kategorii, aczkolwiek nie brakuje w niej elementów rodem z horrorów, a i
elementy seksualne są tutaj prezentowane w dosadny i odważny sposób. Tym razem
pani nadkomisarz prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczego pożaru, w którym
zginęła grupa słynnych tancerzy. Jednak to nie pierwszy raz, kiedy w Cork
wybucha pożar. Jedyną osobą, która ocalała z pożogi jest mała dziewczynka,
aczkolwiek szok sprawił, że w ogóle się nie odzywa. Z tego powodu Katie wraz ze
swoimi współpracownikami musi znaleźć inny sposób na odkrycie prawdy.
Przyznaję, że Graham Masterton często tak operuje akcją, że choć
wydawałoby się, że dany motyw morderstwa wydaje się być oczywisty, to nagle
okazuje się, że pojawia się ogrom innych możliwości, równie realistycznych. W
tym przypadku od pożaru przechodzimy do czegoś zupełnie innego, a mimo wszystko
ma to ręce i nogi. Dobra fabuła, z mocną akcją, w której nie brakuje chwil
pełnych napięcia czy brutalności. Ten autor nie boi się szokować czytelnika,
tortury i gwałty są na porządku dziennym, jako mroczny element całego
kryminału. I choć doskonale wiem, że ten człowiek trzyma się mocno tego typu
elementów, to zawsze podziwiam go za tę odwagę – niektórzy czytelnicy mogą to
uznać za niesmaczne i pozbawione sensu, ale Masterton ma to już zapisane w
swojej twórczości. Co ciekawe, nadaje to jego książkom charakteru, a ja
przepadam za mocnymi kryminałami.
Doskonale wiem, że niektóre książki tego autora są słabe i
mało wymagające, ale seria o Katie Maguire trzyma naprawdę dobry poziom.
Wszystko dobrze ze sobą współgra, każdy element jest przemyślany, całość jest
dopracowana. Za każdym razem otrzymujemy nowe śledztwo, raz bardziej, raz mniej
oczywiste, ale zawsze wciągające i angażujące czytelnika. Nie inaczej jest tym razem.
Dodatkowo z każdym kolejnym tomem lepiej zaznajamiamy się z główną bohaterką i
jej życiem osobistym, aczkolwiek warto zauważyć, że ten wątek nie dominuje nad
tym, co w kryminałach najważniejsze – czyli nad śledztwem i prowadzonym
dochodzeniem. Masterton zawsze wprowadza jakiś czarny charakter i grupę zbirów,
których poczynania bywają naprawdę okrutne i brutalne, wie, gdzie uderzyć, aby
naprawdę trafiło to do czytelnika.
W Katie Maguire podoba mi się to, że posiada ona niesamowite
poczucie sprawiedliwości, choć chwilami jej podejrzliwość wydaje się być
przesadzona. Ta kobieta jednak ma swoją misję, chce bronić słabych, chce karać
zbirów, chce pomagać, dbać o społeczeństwo i zapewnić każdemu to, na co
zasługuje. Przy tym wszystkim jest ambitną i atrakcyjną kobietą, dlatego nie
zapomina o swoich codziennych potrzebach, aczkolwiek nie jest łatwą osobą do
trwania w związku. Przyznaję, że w tym tomie relacje pomiędzy nią a Conorem i
Kane nieco się… zaogniły. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji jeżeli chodzi
o jej życie towarzyskie. Ale to właśnie jest dobre w tej historii – niby mamy
mocne śledztwo, które jest najważniejszym elementem fabuły, ale życie Kate jest
dobrym urozmaiceniem, chwilą wytchnienia, ale wciąż potrafi zaskakiwać.
Jeżeli jeszcze nie znacie serii o Katie Maguire to polecam
to zmienić. Zwłaszcza jeżeli lubicie serie kryminalne i szukacie czegoś
zaskakującego, utrzymanego na dobrym poziomie. Myślę, że w tym przypadku Graham
Masterton Was nie zawiedzie.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: