Data wydania: 11.06.2018
Tytuł oryginału: The Mists of Avalon
Tłumacz: Dagmara Chojnacka
ISBN: 978-83-8116-352-1
Wymiary: 155 x 235 mm
Strony: 1160
Cena: 69,00 zł
Historię Artura Pendragona chyba każdy w jakiś sposób
kojarzy. Chociaż być może jednak nie z nazwiska… Ale kiedy już napiszę to nieco
inaczej: Król Artur, Excalibur, Merlin, Okrądły Stół… Wtedy zaczyna coś świtać,
prawda? Mgły Avalonu to retelling, opowiedziana na nowo, historia Artura,
opowieść od momentu jego narodzin, do momentu śmierci. To historia o tym, jak
doprowadził Kamelot do czasów jego świetności, aczkolwiek to nie on prowadzi
czytelnika przez swoje życie. Robi to jego siostra, Morgiana.
Choć to właśnie Morgiana wychodzi tutaj na prowadzenie, to
jednak mimo wszystko nadal mamy do czynienia z narracją trzecioosobową.
Momentami pojawiają się tylko fragmenty napisane faktycznie za pomocą narracji
pierwszoosobowej w wykonaniu Morgiany, nie da się jednak zaprzeczyć temu, że to
ona jest tutaj najbardziej wyrazista. Nie można napisać, że jest główną
bohaterką, bowiem tak naprawdę wiele postaci ma tutaj sporo do zrobienia.
Równie często pojawia się Artur, Lancelot, Gwenifer i inni, aczkolwiek wciąż
można wyczuć perspektywę Morgiany. A może wynika to z tego, że wydała mi się
być ona najbardziej barwną postacią ze wszystkich i dlatego wybrałam ją na
swoją przewodniczkę po tym świecie?
Bardzo mocno można tutaj odczuć religijne intrygi. Morgiana,
kapłanka wychowana w Avalonie, pragnie ocalić świat przed nadchodzącymi
zmianami i inwazją chrześcijaństwa. Artur jej w tym wtóruje, ale jego małżonka
– Gwenifer – jest zagorzałą chrześcijanką. Dosyć dziwny związek, ale każdy
doskonale wie, jak w tamtych czasach wyglądało zawarcie małżeństwa – wszystko w
imię sojuszu. Mgły Avalonu to rozległa opowieść, której akcja rozgrywa się na
przestrzeni wielu lat – od momentu narodzin Artura, aż do jego śmierci. W tym
czasie Kamelot przeżywał niesamowity rozkwit, ale oczywiście w całej historii
nie mogło zabraknąć spisków, intryg, a nawet motywu wojennego. To opowieść o
przemijaniu, o zmianach, o władzy. Świetnie widoczne są tutaj skutki
podejmowanych przez bohaterów decyzji, od których momentami już nie ma odwrotu,
a i łatwo się domyślić, że widać także zmiany, jakie zachodzą w Kamelot i wśród
jego mieszkańców. Jedni poddają się tym zmianom, inni próbują się buntować i
walczyć o swoje przekonania.
Początkowo byłam nieco przerażona objętością tej powieści –
1150 stron to coś, co robi wrażenie, ale też wzbudza pewne obawy. Moje
dotyczyły głównie tego, że będzie to historia ciężka w odbiorze, napisana
niezbyt przyjemnym językiem, męcząca, a chwilami nużąca. Pomyliłam się i to
bardzo. Choć przyznaję, że dawkowałam sobie tę historię przez kilka dobrych
wieczorów, czytając po około 100-150 stron, to okazało się, że jest napisana
naprawdę genialnie. Marion Zimmer Bradley posiada niesamowitą lekkość pióra,
ale mimo wszystko mamy tutaj do czynienia z bardzo dojrzałym i pełnym pasji
stylem. Przez całą powieść można wyczuć to, co jest tutaj siłą napędową – dawna
religia powoli przemija, kult Bogini odchodzi w zapomnienie, pora na zmiany i
coś nowego. Pojawiają się przeciwnicy i zwolennicy nowego porządku, a Morgiana,
jako kapłanka Boginii, knuje swoje własne intrygi, aby to, co dla niej
najważniejsze, przetrwało.
Biorąc pod uwagę to, że akcja powieści rozgrywa się na
przestrzeni wielu lat, to możemy się domyślić, że pojawia się idealna okazji do
obserwowania zachowań bohaterów i zmian, które w nich zachodzą. Autorka
doskonale poradziła sobie z ich kreacją, choć trzeba przyznać, że pojawia się
ich tutaj sporo i żadnego z nich nie można zlekceważyć – każdy z nich jest dla
tej historii istotny i ma swoją rolę do odegrania. Nie ukrywam, że najbardziej
polubiłam Morgianę, bo mimo całego swojego spokoju i zachowania pokerowej
twarzy, ta kobieta zawsze potrafiła osiągnąć swój cel. Choć chwilami wiązało
się to z byciem bezwzględną, momentami bezduszną, to mimo wszystko kapłanka
jest moją ulubienicą. Nikt z pozostałych bohaterów nie wzbudził we mnie aż
takiej sympatii, ale trzeba przyznać, że są naprawdę świetnie nakreśleni.
Choć nie mamy tutaj scen, w których serce podchodzi do
gardła, bądź też szybkiego tempa akcji, to jest to historia, która naprawdę
wciąga i intryguje. To opowieść, która z pewnością ma wiele do zaoferowania, a
niesamowity klimat towarzyszy czytelnikowi na każdym etapie lektury. Znużenie?
Zapomnijcie o tym! Przez historię opowiadaną przez Morgianę po prostu się
płynie. To naprawdę KAWAŁ dobrej lektury, którą jestem w stanie polecić każdemu
– uniwersalna i ponadczasowa, w której łączy się wiele ciekawych elementów.
Recenzja napisana dla portalu secretum.pl