Data wydania: 16.03.2018
ISBN: 978-83-65973-02-3
Wymiary: 135 x 210 mm
Strony: 400
Cena: 36,99 zł
Cykl: Tom Mara #1
Cykl: Tom Mara #1
Choć Ślepy archeolog
jest dopiero drugą powieścią Marty Guzowskiej, jaką przeczytałam, to już czuję,
że ma ona spore szanse zostać moją ulubioną, polską autorką. Głównie dlatego,
że w swoich książkach nawiązuje do archeologii, a ja od dziecka marzyłam o tym,
aby pracować w tym zawodzie. Oczywiście nie było to moje jedyne marzenie, bo
chciałam też być egiptologiem, paleontologiem, kryminologiem, oceanologiem i
ogólnie jakimś tam –ologiem, a zostałam genetykiem. Ale zamiłowanie do
starożytnych kultur i grzebania w ziemi pozostało… Niby nic straconego, ale
raczej nie planuję zmieniać branży. Dlatego zostają mi właśnie tego typu
książki, dzięki którym choć na chwilę mogę zasmakować archeologicznego klimatu.
Głównym bohaterem jest Tom Mara, tytułowy ślepy archeolog.
Bardzo nie lubi, gdy nazywa się go niewidomym, woli po prostu określenie
„ślepy”. Stracił wzrok podczas trzęsienia ziemi, gdy miał 18 lat, ale nauczył
się znakomicie funkcjonować bez tego zmysłu. Znacznie wyostrzył mu się słuch, a
on sam wypracował sobie taki system, który pozwala mu pracować w zawodzie
archeologa – aż dziw ogarnia człowieka! To niesamowity bohater, który zrobił
naukową karierę – jest człowiekiem pewnym siebie, odnoszącym sukcesy i lekko
aroganckim. Ma doskonałą pamięć, kontroluje otaczającą go rzeczywistość, zrobił
doktorat i teraz kieruje grupą, która prowadzi wykopaliska na Krecie. I
wszystko toczyłoby się swoim rytmem, gdyby nie to, że Tom zaczyna otrzymywać
smsy z pogróżkami i tajemniczymi zagadkami. A to wszystko chwilę po tym, gdy na
terenie wykopalisk zostają odnalezione zwłoki dwójki turystów.
Marta Guzowska po raz kolejny namieszała mi w głowie. Mam
tutaj na myśli oczywiście intrygę powiązaną z pogróżkami i zagadkami, które ma
rozwikłać Tom. W pewnym momencie byłam już tak zagubiona, że nie wiedziałam,
kogo podejrzewać. Potem, gdy teoretycznie główny bohater odkrył, kto za tym
stoi, poczułam lekkie zdezorientowanie – czy to naprawdę było takie oczywiste?
Czy autorka naprawdę zrobiła coś tak przewidywalnego, co nasuwało się na myśl
od początku? No tak to zaczęło wyglądać… Ale potem oczywiście wszystko się
posypało i cała tajemnica nieco zmieniła swój sens. Być może jej rozwiązanie
nie było innowacyjne, ale całe to plątanie się wokół tych pogróżek i
zbrodniczej intrygi dało mi w kość. To takie w sumie lekkie znęcanie się nad
czytelnikiem – zabieranie mu tej pewności. To tak, jakby zaczął nam szwankować
GPS – jesteśmy rzucani po różnych miejscach, choć tak naprawdę wiemy, gdzie
powinniśmy się znaleźć.
Główny bohater niesamowicie mi się spodobał! To naprawdę
równy gość, który sam potrafi żartować ze swojego kalectwa. W większości
przypadków nie sprawia mu ono najmniejszego problemu, choć gdy zostanie zbity z
pantałyku, to niestety traci wypracowaną kontrolę. Mimo wszystko to bardzo sympatyczny
bohater, który uwielbia sarkazm i ironię. Świetnie wykreowana postać. A co z
pozostałymi? Jest równie dobrze: dziewczynka Toma, Ifigenia, to twarda, nawet
bardzo twarda babka. Bardzo impulsywna, harda kobieta. Natomiast jego
asystentka to jej totalne przeciwieństwo – Mona jest wrażliwa, subtelna i
delikatna. Czy można się dziwić temu, że te kobiety od początku miały ze sobą
konflikt?
Autorka tak świetnie poprowadziła fabułę oraz zaprezentowała
relacje panujące pomiędzy bohaterami, że naprawdę ciężko było dojść do sedna
sprawy. Dodatkowo w genialny sposób zaprezentowała pracę archeologów, co
zapewne wynika z tego, że sama jest jednym z nich. Udało jej się stworzyć ten
charakterystyczny klimat – możemy wręcz poczuć na własnej skórze pył, piach,
przenieść się do obozu wykopaliskowego czy też do muzeum lub pomieszczeń
konserwacji zabytków. Przepadam za książkami, które aż tak pobudzają
wyobraźnię!
Ślepy archeolog to naprawdę znakomita pozycja. Po raz kolejny
czytając powieść tej polskiej autorki miałam wrażenie, że czytam międzynarodowy
bestseller na najwyższym poziomie. Z pozoru lekka powieść rozwija się z
skomplikowaną i zagmatwaną intrygę, której tło stanowi to, co uwielbiam –
archeologia. Jestem oczarowana i w pełni usatysfakcjonowana tą lekturą.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję wydawcy.