Data wydania: 16.02.2018
ISBN: 978-83-65601-86-5
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 456
Cena: 39,90 zł
Tkanki Dominiki
van Eijkelenborg szybko zyskały status bestsellera i to całkiem słusznie.
Pochodząca z Suwalszczyzny autorka podjęła się prezentacji niełatwego, a nawet
lekko kontrowersyjnego tematu, jakim jest transplantacja organów oraz pamięć
tkankowa. Co tak naprawdę decyduje o tym, kim jesteśmy? Czy wraz z nowym
organem istnieje możliwość przeszczepienia czegoś więcej? Wspomnień, emocji,
osobowości?
U nastoletniej Evi już okresie dziecięcym wykryto poważną
chorobę – kardiomiopatię mięśnia sercowego. Choć dzięki odpowiedniej terapii mogła
normalnie funkcjonować, to w końcu serce ostatecznie się zbuntowało. Jedyną
nadzieją pozostał przeszczep serca, ale na to trzeba poczekać. Tak naprawdę
trzeba poczekać na to, aż ktoś umrze. Młoda osoba, w wieku bliskim Evi.
Czekanie na operację to jak czekanie na śmierć – albo czyjąś, albo swoją… Po
kilku miesiącach pojawia się dawca i Evi pomyślnie przechodzi operację. Z
czasem jednak jej zachowanie ulega diametralnej zmianie – nowe serce przejmuje
kontrolę i odmienia naturę dziewczyny.
Niejednokrotnie czytałam artykuły i informacje o pamięci
tkankowej. To naprawdę fascynujący temat, jednak wydaje mi się, że ciężko
znaleźć jednoznaczną odpowiedź na to, dlaczego ona w ogóle istnieje i działa w
taki sposób. Ale chyba nikt nie zaprzeczy temu, że jest to zjawisko, które
faktycznie ma miejsce, było niejednokrotnie dokumentowane i analizowane przez
lekarzy. I mimo tej całej medycznej otoczki, temat ten jest niezwykle
obiecujący również w zwyczajnej literaturze. Daje szereg różnych możliwości, co
dokładnie przedstawiła Dominika van Eijkelenborg w swojej powieści. Pokazuje
nie tylko to, jak osoba po przeszczepie musi się dostosować do nowego życia,
ale ukazuje również perspektywę pozostałych osób z jej otoczenia.
Choć to Evi jest tutaj główną bohaterką, to tak naprawdę
książka jest pisana z kilku różnych punktów widzenia. Jednym z nich jest
perspektywa Chantal, jej matki. Jest ona dowodem na to, jak silna potrafi być
więź matki i córki, jak bardzo matka potrafi się poświęcić dla swojego dziecka.
To właśnie Chantal była pierwszą osobą, która zaczęła wyczuwać subtelne zmiany
w zachowaniu Evi. To ona zawsze przy niej stała, nie spała po nocach, właściwie
całe swoje życie podporządkowała chorobie córki. Czy było to prawidłowe
zachowanie? Ciężko oceniać to komuś, kto nigdy nie stał w takiej sytuacji. Ale
co innego miała zrobić matka? Wielokrotnie współczułam tej kobiecie… Kobiecie
pozbawionej własnego życia, która niemal zaczęła popadać w paranoję w związku z
tym, co działo się z jej córką. Pojawia się także kilka innych perspektyw, w
tym narracja z punktu widzenia brata dziewczyny, której serce Evi w sobie nosi
czy też jej nowego chłopaka. Historie wszystkich bohaterów łączą się ze sobą,
co oczywiście nikogo nie dziwi. Autorka połączyła je w bardzo umiejętny sposób.
Choć książka ta zyskała miano thrillera, to ja jednak bym
jej tak nie nazwała. Zdecydowanie nie zauważyłam tutaj żadnych elementów
charakterystycznych dla tego gatunku. W moim odczuciu jest to zwykła (i
niezwykła zarazem) literatura obyczajowa. Prezentuje codzienne życie bohaterów,
nie brakuje tutaj dosadnych opisów ich myśli i emocji, przeżyć, wzlotów i
upadków. Wydaje mi się, że autorka bardzo dobrze postąpiła, że podzieliła
narrację na kilka różnych perspektyw, bo dzięki temu wytworzył się taki całościowy
obraz tego, jak zaprezentowany tutaj temat jest postrzegany przez różnych
ludzi. Nawet czytelnik ma okazję obserwować to, co się dzieje z główną
bohaterką. Choć dawczynię jej serca znamy tylko ze wspomnień jej brata, to
widoczne są zmiany zachodzące w Evi, która powoli zaczyna zbyt mocno
przypominać tę dziewczynę, której serce w niej bije.
Mimo tego, że książka jest naprawdę porządnie skonstruowana
i napisana świetnym językiem, to muszę przyznać, że fabuła była dosyć oczywista
i do przewidzenia. Być może tak miało być, bo sam wydźwięk powieści
zdecydowanie pozostaje istotny. To książka, która skłania do refleksji.
Zdecydowanie wygrywa jeśli chodzi o oryginalność podjętego tematu, wykonanie
również jest w porządku, ale to raczej nie jest ten typ lektury, który trzyma
czytelnika w napięciu, przy którym mamy okazję doświadczyć zaskakujących
zwrotów akcji czy czegoś w tym stylu. Jej charakter jest zupełnie inny.
Jednakże uważam, że Tkanki to
naprawdę ciekawa powieść, która zasługuje na uwagę.