Data wydania: 17.01.2018
Tytuł oryginału: This Savage Song
Tłumacz: Agnieszka Brodzik
ISBN: 978-83-7976-937-0
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 432
Cena: 39,90 zł
Cykl: Świat Verity #1
Cykl: Świat Verity #1
Victoria Schwab już za pomocą swojej powieści Mroczniejszy odcień magii udowodniła, że
potrafi tworzyć niesamowite i niepowtarzalne historie. Nie inaczej jest w
przypadku Okrutnej Pieśni. Choć
książka jest skierowana raczej do młodzieży, to w ogólnym rozrachunku wpasowuje
się w gatunek dark urban fantasy, a to zdecydowanie coś, za czym przepadam. Na
polskim rynku nie ma zbyt wielu powieści tego typu, dlatego tym bardziej warto
zapoznać się z historią Kate Harker i Augusta Flynna. Choć tak naprawdę
przemawia za tym jeszcze wiele innych powodów.
Akcja powieści rozgrywa się w niesamowicie opisanym świecie.
To taka postapokaliptyczna wizja podzielonego miasta, w którym
niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. I wydawać by się mogło, że mieliśmy z
tym do czynienia już wiele razy, chociażby w Niezgodnej, czy też z czymś podobnym w przypadku znakomitych Igrzysk Śmierci, a także w wielu innych
książkach tego typu, jednak styl Schwab sprawia, że jest to coś zupełnie
innego, niespotykanego, oryginalnego. Z ludzkiej przemocy rodzą się potwory,
istnieją ich trzy rodzaje, a każdy posiada konkretne cechy, które go
charakteryzują i sprawiają, że wzbudzają one w ludziach lęk. Porządek na ulicach
miasta jest utrzymany dzięki Callumowi Harkerowi, który przejął władzę nad
monstrami. Ale istnieje trójka potworów zwanych Sunajami, nad którymi nie
potrafił zapanować…
Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z dwóch perspektyw.
Pierwszą jest perspektywa Kate, córki Harkera. To istna buntowniczka, która
brnie po trupach do celu. Czasami dosłownie. Nie boi się pobić koleżanek ze
szkoły czy spalić kaplicy. Chce być taka jak jej ojciec. Chce budzić strach i
respekt. Chce, aby ojciec był z niej dumny. Przyznam szczerze, że polubiłam tę
szaloną dziewczynę. W wielu momentach byłam w stanie się z nią identyfikować.
To taka twarda dusza, śmiało idąca przez życie, która swoim zachowaniem potrafi
zaskoczyć czytelnika. Jest niebezpieczna i nieprzewidywalna. Podoba mi się.
Druga perspektywa to przeżycia Augusta Flynna, potwora w ludzkiej skórze, który
za pomocą pieśni wygrywanej na skrzypcach potrafi odebrać ludziom duszę. Żywi
się nimi, jednak chce być tym dobrym bohaterem w swojej bajce. Jednym słowem, w
ogóle nie przypomina potwora.
Victoria Schwab stworzyła naprawdę porywający świat i
zadbała o jego szczegółowe przedstawienie. Choć stopniowo dawkuje nam
informacje o świecie Verity, to przed naszymi oczami już od pierwszych stron
zaczyna się on budować w naszej wyobraźni. W mocny i dosadny sposób, począwszy
od samochodu, którym jeździ Kate, na brutalnych scenach walki kończąc. Ta
historia to po prostu pełnowymiarowa i niezwykle dopracowana opowieść,
porywająca czytelnika w swoje objęcia po prostu momentalnie, nawet nie wiadomo,
kiedy. Pięknie nas otacza swoimi mackami, a potem nie chce wypuścić. A
właściwie nie! To my nie chcemy, żeby nas wypuściła! Cały ten klimat, ta
nieziemska atmosfera, Ci bohaterowie! To się po prostu chce czytać, stale i
ciągle! Wciąga maksymalnie.
Zdecydowaną zaletą tej książki jest nieprzewidywalność.
Naprawdę. Victoria Schwab nie trzyma się schematów, nie powiela tego, co już
było. Idzie swoim rytmem, nie boi się przekraczać granic i naprawdę potrafi
zaskoczyć. Nie tylko samym pomysłem na fabułę i świat, w którym rozgrywa się
akcja, ale również fabularnymi zwrotami i decyzjami podejmowanymi przez
bohaterów. Tak naprawdę nie można wiedzieć, czy zaraz cegła nie spadnie nam na
głowę. Jednak jedno jest pewne – w tej książce nie ma schematów, nie ma nawet
romansu, choć wielu osobom mogłoby się wydawać, że takowy się narodzi, ale nie!
Są piękne relacje, poruszające, ale nie ma kolejnego, ckliwego, zakazanego
romansu. I tak naprawdę poruszane są tutaj ciekawe i konkretne tematy: dobro i
zło, walka, przetrwanie, poszukiwanie siebie, ale w zupełnie innym stopniu niż
znamy to z powieści typowo młodzieżowych, nawet młodzieżowo-fantastycznych.
Okrutna Pieśń to
naprawdę udana pozycja. Porządnie napisana, wciągająca, konkretna i pozbawiona
stereotypów. Uwielbiam książki, które mnie zaskakują i to w takim stopniu, że
naprawdę mówię w trakcie lektury: „Wow!”. Oby tak dalej!