Data wydania: 17.01.2018
Tytuł oryginału: The Broken Ones
Tłumacz: Anna Studniarek
ISBN: 978-83-65534-65-1
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 304
Cena: 36,90 zł
Seria: Trylogia Klątwy #0.5
Trylogia Klątwy to
jeden z bardziej poruszających cykli, jakie miałam okazję czytać. Choć nie
znajduje się on w takim moim ścisłym top ulubionych sag, to muszę jednak
stwierdzić, że na pewno jest to historia, która gdzieś tam zapisała się w mojej
pamięci, a jej zakończenie sprawiło, że wylałam morze łez. Porwana pieśniarka była takim typowym romansem paranormalnym, ale
już kolejne dwa tomy awansowały na nieco wyższy poziom, gdzie romans tak
naprawdę zszedł na nieco dalszy plan, choć wciąż pozostawał istotny dla całej historii.
Tam Danielle L. Jensen skupiła się przede wszystkim na historii Tristana i
Cecile, bo tak miało być, ale był też tam jeszcze jeden bohater, który zyskał
ogromną sympatię czytelników… Marc.
Z przyjemnością powróciłam do Trollus i zapoznałam się z
wydarzeniami rozgrywającymi się przed całą trylogią. To właśnie dzięki temu
prequelowi poznajemy genezę spisku, jaki zaczął się rodzić pod Samotną Górą.
Cel spisku jest jasny – obalenie tyranicznego władcy. Marc jest prawą ręką
przywódcy buntowników i nie może nikomu zdradzić jego prawdziwej tożsamości, a
także wszelkich działań podejmowanych przez spiskowców. Nie może się tym
podzielić nawet z ukochaną. Penelope, ukochana Marca i córka księcia d’Angouleme’a,
dostaje od swojego ojca ostatnią szansę przysłużenia się swojemu rodowi – ma przekonać
tego, którego kocha, żeby wyjawił się plany spiskowców i ich przywódcę. Na
drodze miłości Penelope i Marca pojawiają się same przeciwności losu: zarówno
polityczne, jak i rodzinne. A zakończenie tego romansu może być czystą
tragedią. Dla każdej ze stron.
Ta książka jest równie poruszająca, co całą trylogia. To
historia niespełnionej miłości, miłości tragicznej i zakazanej, która stale
musi walczyć o prawo do bycia, prawo do istnienia. A Marc i Penelope są tylko
pionkami w czyjejś grze. Jest to naprawdę smutne samo w sobie, bo oboje są
naprawdę porządnymi istotami, które z jednej strony chcą pomóc rodzinie i
przyjaciołom, ale z drugiej pragną żyć ze sobą do końca swoich dni. Niestety,
obie te rzeczy nie idą ze sobą w parze. Penelope pragnie udowodnić ojcu swoją
wartość, ale nie chce zdradzić Marca. Marc musi pozostać wierny Tristanowi i
sprawie spisku, ale jak ma to pogodzić ze swoim uczuciem do córki wroga? Toczy
się istna gra polityczna, w której nic nie jest pewne.
Danielle L. Jensen potrafi w piękny sposób dobierać słowa, a
tym samym uruchamiać w czytelniku mnóstwo emocji. Choć doskonale wiedziałam,
jak zakończy się historia Penelope i Marca, bo każdy, kto zna Trylogię Klątwy wie, co się z nimi
stało, to i tak nie byłam przygotowana na taki ból, który pojawił się na
ostatnich stronach. Nikomu nie było łatwo pogodzić się z tym, co się stało, a
jednak trzeba było ruszyć dalej, gnać do przodu i walczyć o nowy Trollus. Choć
tak naprawdę w tej książce jest wiele smutku, to nie raz pojawia się iskra
nadziei. Pojawia się motyw czystej, prawdziwej miłości, honoru, odwagi i
przyjaźni. To są szczere emocje, szczere przeżycia.
Choć mogłoby się wydawać, że Niedoskonali są nastawieni przede wszystkim na romans i trudną
miłość, to nie jest tak do końca. Podobnie jak w przypadku drugiego i trzeciego
tomu serii, pojawia się tutaj bardzo istotny aspekt całej historii Trollus –
klątwa, wojna, walka. Owszem, historia Marca i Penelope jest tragiczna, ale tak
naprawdę idealnie wpasowuje się dzięki temu w całość tej opowieści. Pokazuje,
że baśnie nie zawsze są piękne i kolorowe, że czasami trzeba podejmować trudne
decyzje, że bohaterowie mogą cierpieć, choć żyją w na pozór pięknym otoczeniu.
I czy to faktycznie kwestia jednego człowieka, który zasiada na tronie? Czy
może wina innych, którymi kieruje żądza władzy i zawiść? Kto tak naprawdę jest
winny temu, co się stało?
Niezmiernie się cieszę, że miałam okazję powrócić do
Trollus. Twórczość Danielle L. Jensen jest urzekająca, pełna pasji i wzbudza w
czytelniku ogrom emocji. Momentalnie dałam się wciągnąć do wykreowanego przez
nią świata – po raz kolejny – i przeżywałam wszystko wraz z bohaterami. I
chciałoby się napisać, że było to piękne przeżycie, ale niestety łzy popłynęły
po raz kolejny…
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: