Data wydania: 30.08.2017
ISBN: 978-83-7976-726-7
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 400
Cena: 34,90
Wojciech Nerkowski to znany scenarzysta filmowy i
telewizyjny, który działa przy tworzeniu popularnych seriali takich jak Singielki, Brzydula czy Na Wspólnej. Czy można więc dziwić się
temu, że tworząc swoją powieść postanowił nawiązać do swojej pracy zawodowej?
Napisał powieść, która została zaliczona do gatunku kryminalnej komedii, a jej
akcja rozgrywa się nigdzie indziej tylko właśnie na planie serialu. W momencie, w którym ginie złośliwa i
wymagająca producentka Stój, bo strzelam!,
wszyscy stają się podejrzani. Aktorzy, scenarzyści, każdy, kto mógłby mieć
styczność z niesławną Palomą.
Początek tej książki jest naprawdę dobry, sam prolog
ogromnie zachęca do lektury, jednak nie jestem w stanie napisać, że jest to
powieść znakomita. Może dobra, poprawna, ale do ideału jej daleko. Mam na swoim
koncie czytelniczym naprawdę sporo kryminałów, choć akurat tak zwana komedia
kryminalna nie do końca do mnie przemawia. Lubię ironię, sarkazm i czarny
humor, ale komedia i kryminał? To mi się po prostu gryzie. I choć sam zamysł
Wojciecha Nerkowskiego był naprawdę dobry, tak brakuje tutaj porządnej intrygi
i dobrego klimatu. Książka nie porwała mnie tak, jakbym tego oczekiwała.
Przeczytałam ją od początku do końca, ale zdecydowanie nie jest to coś, co wbiłoby
mnie w fotel.
Dwójka scenarzystów pracujących przy serialu kryminalnym nie
wierzy w wersję wydarzeń ustaloną przez policję, dlatego postanawia rozpocząć
swoje własne, prywatne śledztwo w sprawie śmierci szefowej. Tak naprawdę wiele
osób miało motyw, żeby się jej pozbyć. Wkrótce ginie kolejna kobieta
zaangażowana w tworzenie serialu, a dwójka głównych bohaterów natrafia na nowe
ślady, które wyjawiają niewygodną prawdę. Romanse, skandale i spiski – oto
świat show-businessu. Mimo wszystko nie doświadczycie tutaj profesjonalnego
dochodzenia, bo po prostu nie prowadzą go profesjonaliści i ludzie odpowiednio
do tego przygotowani. Właściwie sam fakt, że ta dwójka scenarzystów wraz z
pomocą słynnego aktora postanawia się za takie śledztwo zabrać, wydaje mi się
być bardzo naciągane.
Myślę, że osoby, które piszą na co dzień scenariusze do
filmów czy seriali, nie do końca potrafią przerzucić się na pisanie powieści.
Nie chodzi mi o to, że Spisek scenarzystów
jest złą książką, bo tak nie jest. Po prostu ja oczekuję od lektury czegoś
więcej, ale nie powiem, żeby Nerkowski nie miał ciekawej wizji. Jednak
kilkukrotnie miałam już okazję czytać książkę, która wyszła spod pióra
scenarzysty. I o wiele bardziej cenię sobie produkcje, które powstały na
podstawie ich scenariuszy, niż ich powieści. Czegoś mi w nich zawsze brakuje,
nie są do końca wielowymiarowe, jakbym cały czas miała do czynienia tylko z
jedną płaszczyzną. Scenariusz to zawsze swego rodzaju zarys, który odpowiednio
rozwija cały sztab ludzi. A powieść? Tutaj najwięcej należy do autora.
Choć trzeba przyznać, że w ogólnym rozrachunku wszystko to
układa się w miarę sensownie, to ta książka nie należy do wyjątkowo
skomplikowanych, nie jest to literatura z wyższej półki i nie jestem pewna, czy
to odpowiednia powieść dla kogoś, kto lubi kryminały. Okazuje się, że samo morderstwo
nie czyni książki dobrym i konkretnym kryminałem. To jest taka powieść do
przeczytania na raz, niezobowiązująca, która nie angażuje zbytnio czytelnika.
Przyznam szczerze, że cały czas byłam gdzieś obok tej historii i chyba nie
czułam potrzeby zagłębiać się w nią bardziej. Jest pozytywna, Nerkowski ma
lekkie pióro, choć jak dla mnie zbyt lekkie.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: