Data wydania: 18.01.2016
ISBN: 978-83-7964-120-8
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 416
Cena: 39,90
Cykl: Szamańska Seria #1
Aneta Jadowska wielokrotnie już przekonała mnie swoją
twórczością, do tego stopnia, że uważam ją za najlepszą polską autorką urban
fantasy. Choć nie udało mi się przeczytać całej heksalogii o Dorze Wilk, a
zaledwie pojedyncze tomy, to chętnie sięgam po każdą kolejną książkę, która
wyjdzie spod jej pióra. Dorę oczywiście nadrobię, ale tym razem przyszła pora
na bliższe zapoznanie się z jej partnerem, Witkacym. I wiecie co? Ten facet
jest niesamowicie urzekający! Już sobie wyobrażam spotkanie jego i Harry’ego
Dresdena… To byłby nieziemski duet, a ja chętnie bym do nich dołączyła!
Choć kryzys wieku średniego zazwyczaj wiąże się z uganianiem
się za młodymi, ponętnymi kobietami i nabywaniem drogich samochodów, aby
odpowiednio prezentować się na mieście, to w przypadku Witkacego wygląda to
zupełnie inaczej. Magia, duchy i upiory – oto jego kryzys. I to nie tylko wieku
średniego, to kryzys całego jego życia. Chłop nigdy się nie ustatkował, choć oczywiście
próbował, ale jego młodzieńcza miłość uciekła bez słowa wyjaśnienia. Aż tu
nagle po szesnastu latach pojawia się na progu jego mieszkania. Dlaczego?
Konstancja wierzy, że tylko Witkacy jest w stanie jej pomóc. W szpitalu, w
którym pracuje jako pielęgniarka, zaczynają umierać zdrowe noworodki. Kobieta
czuje, że ma to związek z czymś więcej, czymś, co zawsze czuła w obecności
Witkacego…
Spójrzmy prawdzie w oczy – mało jest książek urban fantasy,
w których głównym bohaterem jest facet. Ciekawe dlaczego? Przecież to sprawdza
się naprawdę świetnie! Owszem, jako dziewczyna preferuję kobiecy punkt
widzenia, bo wtedy jestem w stanie się zżyć z główną bohaterką, tak jak to mam
chociażby w przypadku mojej ukochanej Kate Daniels, ale hej! Faceci też mają w
sobie potencjał. I to spory. Witkacy jest naprawdę genialną postacią,
humorystyczną, sympatyczną… Naprawdę ciężko go nie polubić, bo jest po prostu
niesamowity. Świetnie działa jako szaman, choć kłopotów mu nie brakuje.
Zwłaszcza teraz, kiedy powróciła Konstancja. Witkacy musi się zmierzyć nie
tylko z mrocznymi siłami zła, ale i ze swoją osobistą przeszłością. Musi zrobić
wszystko, aby Konstancja wyjaśniła mu, czemu odeszła bez słowa. No, może nie
to, że nie będzie spał po nocach, bo i tak ma z tym problem, ale jednak prawda
mu się należy.
Już od pierwszych stron wiedziałam, że polubię głównego
bohatera. Aneta Jadowska ma talent do tworzenia takich postaci, które po prostu
momentalnie zyskują sympatię czytelnika. Każdy bohater jest inny, w całym tym
uniwersum, poczynając od Dory, kończąc na Witkacym, a nawet idąc dalej do
Nikity, mamy gamę tak różnobarwnych bohaterów, że po prostu ciężko ich pomylić
z kimkolwiek innym. Są tak realistyczni, jakby istnieli gdzieś naprawdę, stają
się nam bliscy, niczym dobrzy przyjaciele. Już sobie wyobrażam wyjście na piwo
z taką ekipą! A po drodze byśmy zgarnęli kilka duchów czy innych stworów. Jest
moc ludzie, jest moc! A sam fakt, z jakimi zaskakującymi zwrotami akcji mamy
tutaj do czynienia – czy to w przypadku śledztwa w sprawie śmierci noworodków,
czy też tych dotyczących życia osobistego Witkacego, sprawia, że ta powieść
staje się wielowymiarowa – poznajemy każdy obszar życia szamana, nie ma tutaj
miejsca na nudę, a wszystko łączy się w porywającą, świetnie dopracowaną i w
pełni przemyślaną całość.
Istotnym elementem tej powieści jest motyw duchów, magii i
szamanizmu. Tutaj autorka pokazała klasę! Jest to naprawdę świetnie zaprezentowane,
bardzo realistycznie, to rasowe urban fantasy, które po prostu porywa do
swojego świata. Cała magiczna otoczka jest niesamowita, a Aneta Jadowska
czerpie inspiracje z wielu mitologii, ma głowę pełną pomysłów i naprawdę w
znakomity sposób wplata je w swoje historie. Posługuje się też niezwykle
barwnym, plastycznym i dojrzałym językiem, dlatego jej książki są po prostu
klasą samą w sobie, a ja jestem zachwycona każdą kolejną opowieścią, jaką
Jadowska stworzy.
Jestem zachwycona, że mogłam bliżej poznać Witkacego! To
była niesamowita przygoda, którą pochłonęłam w mgnieniu oka. To jest chyba ten
minus genialnych powieści – po prostu się je pożera, a chciałoby się nimi
delektować dłużej. Ale jak, skoro akcja ma niesamowite tempo, bohaterowie są perfekcyjnie
wykreowani, a fabuła nie pozwala się oderwać od lektury choćby na chwilę? Jak
żyć?! Myślę, że oficjalnie mogę się przyznać, że uniwersum stworzone przez
Anetę Jadowską całkowicie mnie pochłonęło i stałam się jego częścią. Nadal
najbliższa memu sercu jest chyba Dora, ale sama już nie wiem… Nikita jest
niesamowita, a Witkacy – jak się okazuje – profesjonalny i urzekający. Chyba po
prostu zostanę sobą i będę towarzyszyć im wszystkim na każdym kroku. Będę
przenikać pomiędzy ich historiami, ale jedno jest pewne – każda z tych historii zajmie kawałek mojego
czytelniczego serca.