Data wydania: 19.07.2017
Tytuł oryginału: The Gunslinger
Tłumacz: Andrzej Szulc
ISBN: 978-83-6578-131-4
Wymiary: 145 x 205 mm
Strony: 320
Cena: 34,90
Nastał ten sądny dzień, ten magiczny dzień, w którym
przekonałam się do twórczości Stephena Kinga. Chociaż to chyba za dużo
powiedziane. Po mało porywającym Joyland,
po nużącym Lśnieniu, postanowiłam
porzucić na chwilę grozę w wykonaniu tego autora i sięgnęłam po pierwszy tom Mrocznej Wieży, porównywanej do dzieł
Tolkiena. I jestem w stanie szczerze napisać, że ta powieść Kinga przypadła mi
do gustu. Naprawdę. Choć to zaledwie początek i jestem na pierwszym etapie
drogi, to chętnie zrobię kolejny krok i zapoznam się z kolejnymi przygodami
Rolanda. Ale zanim to nastąpi, to może co nieco o tej części…
Akcja rozgrywa się w ponurym, postapokaliptycznym świecie,
zamieszkiwanym przez różnego rodzaju stworzenia, od wampirów zaczynając, na
mutantach kończąc. Roland Deschain, ostatni z niesamowitego rodu rewolwerowców,
przemierza miasta i krainy w poszukiwaniu człowieka w czerni. Jest przekonany,
że zna on tajemnicę Mrocznej Wieży, centrum wszystkich światów. Być może to tam
można odkryć zagadkę istnienia, zagadkę czasu i przestrzeni. Roland liczy na
to, że wyciągnie z człowieka w czerni wszelkie informacje o Mrocznej Wieży, ale
czy na pewno jest to możliwe? Czy w ogóle uda mu się go schwytać?
Chciałabym napisać, że ta książka spodobała mi się dlatego,
że jest w niej wszystko to, co lubię w dobrej literaturze. Ale stop! Przecież
horrory i grozę też lubię, a jednak czytając Lśnienie kilka razy przysnęłam. No
to o co tutaj chodzi? Nie mam pojęcia, naprawdę. Może o to, że w grozie mam
większe wymagania, naprawdę musi być to coś mocnego i konkretnego, mam dosyć
wyjątkowe podejście do tematu, dlatego wiele potrzeba, aby mnie w tym gatunku
zadowolić. Z fantastyką jest łatwiej, bo tam nie muszę czuć się aż tak
pobudzona. Wystarczy mi wciągająca historia, dobre odwzorowanie realiów świata,
w którym rozgrywa się akcja oraz konkretny bohater, z którym będę w stanie się
zaprzyjaźnić. I w przypadku Mrocznej
Wieży wszystkie te 3 elementy zostały spełnione.
Świat, który tutaj stworzył King jest dosyć osobliwy. To
połączenie fantastyki i postapokalipsy, bardzo ciekawe i oryginalne,
zdecydowanie trafiające w mój gust. Czuję, że to zaledwie początek, bo pierwsze
tomy mają to do siebie, że ich celem jest wprowadzenie nas do czegoś większego,
więc liczę na to, że zaprezentowana tutaj wizja urzeknie mnie jeszcze bardziej.
Fabuła? Interesująca. Akcja toczy się dosyć umiarkowanym tempem, ale wytwarza
się tutaj bardzo przyjemna atmosfera – lekka nutka tajemnicy i niebezpieczeństwa
tylko ją podsyca i zdecydowanie działa na plus. Czuję się zaintrygowana motywem
Mrocznej Wieży, podobnie jak i Roland. Rewolwerowiec jest bardzo ciekawą
postacią, którą od razu polubiłam. To ciekawy charakter, z którym chętnie
wybrałabym się w tę daleką podróż.
Historia przedstawiona w tej książce jest wielowątkowa.
Poszukiwanie człowieka w czerni i chęć odkrycia tajemnicy istnienia to jedno,
ale tak naprawdę pojawia się tutaj kilka wątków pobocznych, równie ciekawych,
które razem tworzą spójną i logiczną całość. King świetnie kreuje swoich
bohaterów, są bardzo realistyczni, podobnie jak i ich ogólny sposób bycia,
postępowanie czy zachowanie w konkretnych sytuacjach. Co ciekawe, w tym całym
połączeniu fantastyki i postapokalipsy, pojawia się nutka westernu, co było
naprawdę czymś znakomitym! Uwielbiam takie klimaty, a okazuje się, że
połączenie, które na pozór wydaje się być nieco ekscentryczne, może być
naprawdę urzekające i świetnie pokazane.
Bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałam z próby porozumienia
się z tym autorem tak szybko. Mogłabym przegapić wtedy szansę na naprawdę
dobrze zapowiadający się cykl. A kto wie, może i kiedyś przekonam się do grozy
w jego wykonaniu, może po prostu muszę znaleźć odpowiedni dla siebie tytuł. W
końcu różne są gusta! Ale jedno jest pewne, Mroczna
Wieża naprawdę mi się spodobała! Doskonała przygoda u boku Rolanda… A to
dopiero początek! I jestem niezmiernie ciekawa, co czeka nas dalej!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: