Data wydania: 05.07.2017
Tytuł oryginału: Orphan X
Tłumacz: Robert P. Lipski
ISBN: 978-83-7985-945-0
Wymiary: 125 x 195 mm
Strony: 448
Cena: 35,50 zł
Cykl: Evan Smoak #1
Cykl: Evan Smoak #1
„-Twoja mama ma dużo pracy, co?
-Taa. Wsadza do więzienia morderców i różnych takich. Jeden facet kogoś
zastrzelił. Jak można kogoś zastrzelić?
-Za pomocą dwóch kul w pierś i jednej w głowę, na wypadek gdyby nosił kamizelkę
kuloodporną.
Peter przełknął ślinę.
-Chodziło mi o to, jak można kogoś tak po prostu zabić?
Och.
-Kwestia praktyki. Długoletniej, jak przypuszczam.”
Szanowni Państwo, przed Wami jedna z najlepszych książek
tego roku! Nowa powieść autora komiksów Marvela i DC, prezentująca losy Evana Smoaka,
człowieka, który nie istnieje. Człowieka, którego nie ma. Evan Smoak wychowywał
się w sierocińcu. Do czasu. W trakcie bardzo starannej selekcji stał się
członkiem tajemnego rządowego programu o nazwie Orphan. Małych chłopców chciano
wychować na maszyny do zabijania, bezbłędnych agentów, którzy spełnią się w
każdej, nawet najbardziej niemożliwej misji. Po wielu latach Evan wykorzystał
to, czego go nauczono i zniknął. Porzucił program i zaczął działać na własną
rękę pomagając tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Wkrótce jednak zaczyna
dojrzewać brutalną prawdę – o ile do tej pory to on polował na innych, tak
teraz ktoś poluje na niego.
Orphan X. Człowiek,
którego nie ma to naprawdę znakomita książka. Już od pierwszych stron
zaczęła mi przypominać znakomitego Ghostmana
autorstwa Rogera Hobbsa, co totalnie mnie urzekło, bowiem twórczość Hobbsa
uważam za doskonałą, idealną sensację. Nie należy jednak sądzić, że Gregg
Hurwitz skopiował pomysł kolegi po fachu. Owszem, zarówno Evan jak i Ghostman
są trudnymi do zlokalizowania ludźmi, znakomitymi w swoim fachu, ale są
pomiędzy nimi zauważalne różnice. Wydaje mi się nawet, że Ghostmana jeszcze
trudniej znaleźć, ale Evan Smoak spokojnie mógłby mu dorównać w swoich
umiejętnościach. Starcie tej dwójki byłoby niesamowitym doświadczeniem. Próbuję
sobie wyobrazić sytuację, w której obaj dostają zlecenie na zlikwidowanie
siebie nawzajem. To byłby istny ogień i wierzcie mi, nie jestem w stanie
przewidzieć, jak to by się skończyło. Ghostman likwiduje dla pieniędzy, Evan
jest nieco bardziej „ludzki”, chce pomagać tym, którzy popadli w tarapaty. Ma w
sobie chyba więcej empatii, ale wie, kiedy należy postawić kropkę, a nie
kolejny przecinek. Jeżeli ktoś zawiedzie jego zaufanie, nie zazna litości.
Ta książka jest naszpikowana akcją, co w przypadku sensacji
jest rzeczą konieczną! Nie wyobrażam sobie, aby mogło być tutaj inaczej. Evan
stale żyje w biegu, musi kombinować, wykazywać się sprytem i inteligencją.
Doskonale wykorzystuje swoje umiejętności oraz to, czego nauczył go jego mentor
z programu. Dzięki retrospekcjom z przeszłości dowiadujemy się, jak przebiegało
jego szkolenie, co z pewnością nie jedna osoba uzna za brutalne – w końcu Evan
był wtedy dzieckiem, a żeby stać się tym, kim jest obecnie, musiał całkowicie
zapomnieć o jakimkolwiek dzieciństwie, musiał się nauczyć ignorować ból,
porzucić strach, stać się przebiegły, skierować umysł na zupełnie inną drogę. Jednak
w niektórych momentach poczułam się rozczarowana… Evan stał się najlepszym
Orphanem. Nie było lepszego agenta od niego. Dlaczego więc komuś udało się go
nie raz wykiwać? Sprawić, że musiał szybko uciekać i na nowo poddawać daną
sytuację analizie? Tak, w pierwszej chwili był to lekki zawód, ale dopiero
potem zrozumiałam, skąd to wszystko wynikało. I wtedy właśnie rozczarowanie
przestało być rozczarowaniem, a punkt kulminacyjny wywołał ogromny uśmiech na
mojej twarzy.
Gregg Hurwitz zapewnia czytelnikom nie tylko ogromną dawkę
akcji. Umiejętnie rozbudza ich ciekawość, sprawia, że jego historia trzyma w napięciu
od początku do samego końca. To powieść nieprzewidywalna, zagadkowa,
tajemnicza, świetnie napisana. Evan jest świetnie wykreowaną postacią, widoczny
jest dystans, jaki utrzymuje względem każdego człowieka. Na każdym kroku
poddaje wszystko analizie, jest na tyle sprytny, aby zawsze zapewnić sobie
odpowiednią drogę ucieczki. W tym fachu to niezwykle istotne – zawsze miej
wyjście awaryjne! Co ciekawe, nie brakuje tutaj specyficznego, ale raczej
czarnego humoru, który mimo wszystko wywołuje uśmiech na twarzy – to coś w
stylu cytatu, jaki znajduje się na początku tej opinii. To takie rozluźnienie
napiętej atmosfery, które nie odbiega od swoistego klimatu Orphana X.
Orphan X to
książka, której nie sposób odłożyć na półkę. To historia, której nie sposób zapomnieć,
bo wciąga już od pierwszych stron. To naprawdę bardzo dobry kawał sensacji,
który urzekł mnie w jednej chwili. Autor dba o każdy szczegół, a całość jest
niezwykle przemyślana – jest to widoczne w wielu scenach, chociażby w samym
postępowaniu Evana. Stworzenie tak przenikliwego bohatera, który zdecydowanie
jest lepszy niż James Bond, wymaga naprawdę sporo pracy. Tutaj wszystko musi ze
sobą współgrać, nie może zabraknąć logiki, musi być sens. Dodajcie do tego
jeszcze dobre tempo akcji i wciągającą fabułę, a otrzymacie powieść niemal
idealną. Gregg Hurwitz miał przed sobą trudne zadanie, ale świetnie sobie z nim
poradził. Ta książka jest genialnie napisana i zdecydowanie na długo pozostanie
w mojej pamięci. Mam tylko nadzieję, że nie było to moje ostatnie spotkanie z
Człowiekiem, Którego Nie Ma.
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: