Data wydania: 14.06.2017
Tytuł oryginału: The Kill Switch
Tłumacz: Maria Gębicka-Frąc
ISBN: 978-83-6578-106-2
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 480
Cena: 40,00 zł
Cykl: Tucker Wayne #1
Cykl: Tucker Wayne #1
James Rollins wciąż potrafi mnie zaskakiwać! Uwielbiam jego
powieści i zawsze w ciemno sięgam po każdą kolejną książkę, na której widnieje
jego nazwisko. Cykl Sigma Force jest
naprawdę znakomity, ale także inne dzieła tego autora przypadły mi do gustu. A
teraz przyszła pora zapoznać się z zupełnie nowym cyklem, który nieco nawiązuje
do Sigmy, ale skupia się na bohaterze
znanym z Linii krwi, byłym żołnierzu
amerykańskiej armii, Tuckerze Wayne. No i oczywiście u jego boku nigdy nie mogłoby
zabraknąć wiernego towarzysza, Kaina.
Jednostka Sigma Force proponuje byłemu żołnierzowi na pozór
prostą do wykonania misję. Ma sprowadzić z Syberii jednego, dosyć znanego
naukowca. Jednakże wszelkiego rodzaju komplikacje pojawiają się już na
pierwszym kroku jego zadania, a Tucker uzmysławia sobie, że wcale nie będzie to
banalna misja. Samo wywiezienie z Syberii naukowca jest zaledwie początkiem
jego problemów. W czasie wykonywania zadania dowiaduje się o istnieniu
organizmu zwanego LUCA – ostatniego uniwersalnego wspólnego przodka, który może
być niezwykle niebezpieczną bronią, pożądaną przez wpływowych ludzi. Tylko ten
rosyjski geniusz może być w stanie zapobiec katastrofie, jaka może mieć
miejsce, gdy LUCA trafi w niepowołane ręce… Tucker i Kain muszą zrobić
wszystko, aby umożliwić Rosjaninowi pracę, ocalić własne życie, a może i całą
ludzkość.
Było to moje pierwsze spotkanie z Tuckerem, dlatego zupełnie
nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tym bohaterze. Właśnie dlatego
jego działania zaskakiwały mnie na każdym kroku! Wierzcie mi, gdyby polska
armia miała samych takich żołnierzy jak Tucker, to wygrywalibyśmy każdą wojnę.
Ba! Nikt nawet by się nie odważył nas zaatakować. Ten koleś to geniusz
strategii. Analizuje krok po kroku każdą sytuację, szuka potencjalnych
rozwiązań, polega tylko na sobie i swojej intuicji, która jest niezwykle
rozwinięta. Wie, jak się zachować w każdej sytuacji, ciężko go podejść, choć
niektórym się to udało. Ale w końcu każdy ma jakąś słabość, prawda? Jednak nie
polecam go oszukiwać… Można to przypłacić życiem. To ten typ, który nie ma nic
do stracenia.
Początkowo wydawało mi się, że nie do końca jest to powieść
Rollinsa. Fakt, pomijam od samego początku współautora tej powieści,
najwyraźniej niesłusznie, bo na pewno miał on wpływ na to, co się działo w tej książce.
Pierwsze rozdziały były takie w miarę spokojne, stateczne, umiarkowane… Ale
potem nastąpiło to, co Rollins robi najlepiej – istna burza porywających
wydarzeń, niesamowita akcja, dobre napięcie! To genialna sensacja, którą czyta
się z zapartym tchem, choć nie ukrywam, że nie jest to najlepsza pozycja tego
autora, jaką miałam okazję trzymać w rękach. Jest oczywiście doskonale
napisana, bardzo dopracowana, a autorzy dbają o najdrobniejsze szczegóły, ale
przyznaję, że były inne tytuły Rollinsa, które porwały mnie bardziej niż Wyłącznik awaryjny. Jednak muszę
przyznać, że Tucker to genialna postać i zdecydowanie jest największą siłą tej
powieści.
Bardzo spodobał mi się sam motyw LUCI, bo po raz kolejny
było to nawiązanie do nauki, której motyw w powieściach sensacyjnych uwielbiam.
Idealnie się to wpasowało w tę historię, każdy element układanki jest idealnie
przemyślany, co tworzy naprawdę urzekającą całość. Autorzy inspirowali się
rzeczywistą wiedzą, więc mamy tutaj do czynienia z dobrym realizmem całej
sytuacji, można się naprawdę mocno wczuć w opowiadaną tutaj historię. Choć LUCA
jest tylko organizmem hipotetycznym, to nie mamy pewności, że nie istnieje. A
jeżeli faktycznie staniemy kiedyś w obliczu takiego zagrożenia, jak bohaterowie
tej powieści? Szaleńców nie brakuje! Wtedy z pewnością przydałby się taki
Tucker… No i Kain. Czy wy uwierzycie w to, że pojawiają się tutaj nawet
wydarzenia opisywane w psiej perspektywy? Ich duet jest niesamowity, to
genialna więź człowieka z psem, gdzie można się porozumiewać nawet bez słów! To
nie tylko współpraca zawodowa, to głęboko zakorzeniona przyjaźń.
Wyłącznik awaryjny to bardzo dobra powieść, z którą macie
zagwarantowane świetnie spędzone chwile! Rollins i Blackwood gwarantują nam
jazdę bez trzymanki w walce o losy całego świata. Może i początek jest
spokojny, ale to cisza przed burzą. Śledzenie działań Tuckera jest świetną
przygodą i aż dziw bierze, że człowiek może być tak dobrze wyszkolony do
przetrwania w nawet najgorszych sytuacjach. To genialny agent, lepszy chyba
nawet od Bonda! Mógłby spokojnie stanąć obok uwielbianego przeze mnie
Pendergasta, choć chętnie się jeszcze co do tego upewnię i przeczytam kolejną
powieść z jego udziałem!
Za egzemplarz serdecznie dziękuję: