Data wydania: 09.06.2017
Tytuł oryginału: Kaivos
Tłumacz: Edyta Jurkiewicz-Rohrbacher
ISBN: 978-83-6578-104-8
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 320
Cena: 32,90 zł
Tłumacz: Edyta Jurkiewicz-Rohrbacher
ISBN: 978-83-6578-104-8
Wymiary: 135 x 205 mm
Strony: 320
Cena: 32,90 zł
Do sięgnięcia po książkę Anttiego Tuomainena przekonały mnie
dwie rzeczy. Pierwsza z nich to świetna, bardzo klimatyczna okładka – liczyłam
na to, że cała powieść będzie utrzymywana właśnie w takiej atmosferze. Druga sprawa
to miejsce akcji, Helsinki, czyli stolica Finlandii. Odkąd pamiętam coś mnie
ciągnie do tego kraju i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się go odwiedzić – może
i nie raz. A sam fakt, że mamy do czynienia z thrillerem był już w ogóle
argumentem nie do odparcia, aby sięgnąć po tę powieść!
Choć wydawałoby się, że styczniowy mróz może sparaliżować,
albo chociaż lekko spowolnić życie w Helsinkach, to nie w przypadku Jannego
Vuori. To dziennikarz, który stale poszukuje sensacji i stara się pogodzić
życie prywatne ze swoją wymagającą pracą. Jego dusza tropiciela nie jest w
stanie się oprzeć wielkiej aferze, jaka wiąże się z kopalnią w Laponii i
morderstwami członków zarządu spółki. Jakby tego było mało, do jego życia
wkracza ojciec, którego Janne nie widział przez 30 lat. Choć prowadzone przez
niego śledztwo jest niezwykle ryzykowne, Vuori nie cofnie się przed niczym, aby
dopiąć swego. Jest gotów wiele zaryzykować, nawet utratę najbliższej mu osoby
czy też własnego życia.
Przyznaję, że było to moje pierwsze spotkanie z twórczością
tego autora i nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Choć mamy tutaj do
czynienia z naprawdę intrygującym pomysłem na fabułę, tak chwilami czułam się
lekko zagubiona. Pojawiają się tutaj nie tylko przeskoki w czasie, ale również
w narracji, co bywa nieco mylące. Trzeba się bardzo mocno skupić, aby się nie
pogubić i zrozumieć całkowity sens tej powieści. Książka niby nie należy do
wyjątkowo skomplikowanych thrillerów, ale jednak nie polecam podczas czytania
jej błądzić gdzieś daleko myślami. Wtedy naprawdę zwiększacie szanse na to, że
nie zrozumiecie tego, z czym mierzy się główny bohater. I moglibyście tego później
żałować, bo w ogólnym rozrachunku Kopaliśmy
sobie grób wypada całkiem dobrze.
Pierwszym, co udziela się czytelnikowi, jest mroczna i
ciężka atmosfera. Całe szczęście! Właśnie tego oczekiwałam, gdy sięgałam po tę
powieść. Ten klimat pięknie odwzorowuje miejsce akcji, idealnie podsyca
napięcie i rosnącą ciekawość czytelnika. Język autora nie należy do wyjątkowo
skomplikowanych, jednakże sama fabuła jest nieco zawiła, a śledztwo prowadzone
przez głównego bohatera faktycznie zmusza do myślenia. O ile oczywiście obudzi
się w nas taki zmysł detektywistyczny, bowiem wydaje mi się, że nie każdy
będzie w stanie przebrnąć przez tę powieść. Mogłabym napisać, że jest ona nieco
przygnębiająca, choć też nie jest to do końca odpowiednie słowo opisujące jej
charakter. Jest specyficzna, nieco mroczna, nieco smutna, ale na swój sposób
pociągająca.
Główny bohater jest postacią ciekawą, choć wydaje mi się, że
chwilami nierozsądną. Rozumiem to, że jego praca jest bardzo istotnym elementem
jego życia, że wykonuje ją z prawdziwą pasją, ale poświęcenie samego siebie?
Poświęcenie rodziny? Czy aby na pewno podejmowanie takiego ryzyka i stąpanie po
tak grząskim gruncie jest rzeczą rozsądną i słuszną? Teoretycznie jest to
kwestia perspektywy, ale wydaje mi się, że Janne nie wiedział, kiedy się
zatrzymać. Owszem, z pewnością napędzała go adrenalina, czym można po części
wyjaśnić jego zachowanie, ale też nie powinien zapominać o swojej rodzinie.
Mimo wszystko podziwiam go za tak wielkie oddanie sprawie, ale uważam, że w
takich sytuacjach jak ta, która go spotkała, bardzo łatwo jest przekroczyć tę
cienką linię graniczną.
Kopaliśmy sobie grób
to powieść dobra i ciekawie napisana, ale zdecydowanie nie jest ona odpowiednia
dla każdego. To dosyć specyficzna tematyka, specyficzna atmosfera i oryginalny
główny bohater, którego teoretycznie nie powinniśmy oceniać, ale ciężko jest
tego nie zrobić. Mimo wszystko w ogólnym rozrachunku powieść Tuomainena ma w
sobie coś urzekającego, dlatego wydaje mi się, że powinniście posłuchać swojej
intuicji. Jeśli tylko podpowiada Wam ona, że to jest coś dla Was, to nie
wahajcie się ani chwili tylko czytajcie!