Data wydania: 26.04.2017
Tytuł oryginału: The Song Rising
Tłumacz: Regina Kołek
ISBN: 978-83-7924-566-6
Wymiary: 140 x 205 mm
Strony: 432
Cena: 36,90 zł
Seria: Czas żniw #3
Seria: Czas żniw #3
Czas żniw był
książką niezwykle urzekającą. Zakon mimów
nazwałam książką idealną. A jak wypada trzeci tom serii, czyli Pieśń jutra? Równie dobrze! Choć moim
faworytem nadal jest drugi tom, to Samantha Shannon wciąż potrafi zaskakiwać
czytelnika i rozdzierać jego serce na kawałki. Chwilami aż się boję, co
zaoferuje nam w kolejnych tomach i jak postanowi zakończyć całą tę historię.
Ale może nie powinnam się jeszcze przejmować? W końcu mam za sobą dopiero 3
tomy, a łącznie ma być ich 7. Jednak obawiam się, że autorce nie przeszkodzi to
w tym, aby zaoferować czytelnikom istną burzę emocjonalną i niepowtarzalną
jazdę bez trzymanki!
Po wielu trudach Paige Mahoney osiągnęła swój cel i została
Zwierzchniczką. Niestety, nie wszyscy popierają jej osobę na tym stanowisku.
Młoda dziewczyna ma teraz pod sobą całą bandę londyńskich kryminalistów, a
utrzymanie ich w ryzach jest nie lada wyzwaniem. Jednak to nie oni stanowią jej
największy problem, a Sajon, który powołał do życia śmiertelną technologię,
Tarczę Czuciową. Bardzo szybko może się ona stać zagładą całego świata
jasnowidzów. Jaxon Hall okazał się zdrajcą, ale Paige wciąż ma po swojej
stronie silnych sprzymierzeńców. Jednakże jej wrogowie zrobią wszystko, aby ją
dorwać i zniszczyć. Raz na zawsze. Zrobią wszystko, aby Paige umierała w
męczarniach na oczach całego Sajonu i swoich popleczników. Ale przecież Ćma się
tak łatwo nie da, prawda?
Samantha Shannon zmierza w naprawdę genialnym kierunku. Sam
pomysł na tę serię jest niezwykle oryginalny i jestem przekonana, że to coś
niepowtarzalnego. Oczywiście pewne motywy, takie jak wojna, zdrada czy intryga,
są stałymi elementami wielu dobrych powieści, ale osadzenie ich w tak
niesamowitym świecie, jaki stworzyła Shannon, jest po prostu obłędnym
połączeniem. Mamy tutaj do czynienia z pędzącą, niezwykle dynamiczną akcją,
której zaskakujące zwroty potrafią naprawdę omamić czytelnika. To jest ten typ
powieści, którego nie można odłożyć na półkę choćby na chwilę. A nawet po
dotarciu do ostatniej strony nie jest tak łatwo o niej zapomnieć. Ja nadal mam
w głowie pierwszy tom, podobnie jak i drugi, i niezwykle się cieszę, że
Samantha Shannon w tak doskonały i przemyślany sposób kontynuuje historię Paige
Mahoney.
Autorka w idealny sposób potrafi wyważyć wszystkie istotne
motywy. Wojnę, walkę o lepsze jutro, nadzieję, romans, przyjaźń. Każdy ten
element stanowi istotną część historii, ale żaden z nich nie przeważa, nic nie
dominuje. W książkach Shannon panuje idealna równowaga, niezwykle porywająca i
urzekająca. Jej powieści czyta się z zapartym tchem i chwilami jest aż ciężko
uwierzyć w to, że ta seria to jej debiut, że nigdy wcześniej nie napisała innej
historii. Ta kobieta ma po prostu niesamowity dar i głowę pełną pomysłów, a
dzięki bardzo barwnemu językowi potrafi idealnie przelać swoją wizję na papier.
Stworzyła bardzo złożony świat, do którego cudownie jest powracać, choć nie
brakuje w nim rozlewu krwi czy igrania z niebezpieczeństwem. To, co w tej
części wyprawia Paige, jest po prostu istną bombą! Jest w stanie poświęcić siebie,
aby ratować innych. Jest odważna i zawzięta, ale wie, kiedy należy się usunąć.
To doskonały strateg, choć chwilami jednak naiwny. Mimo wszystko potrafi
działać pod wpływem chwili i jasno trzyma się wyznaczonego celu. Nigdy się nie
poddaje i to jest w niej najpiękniejsze!
W tej części Samantha Shannon jeszcze bardziej rozwija swoje
uniwersum i zabiera nas do zupełnie nowych miejsc. Wprowadza też nowych
bohaterów, ale nie zapomina również o tych starych, którzy mają ogromne
znaczenie, a ich rola w całej historii jest niepodważalna. Niezwykle
emocjonalne są sceny prezentujące trudną relację Paige i Naczelnika, których
bacznie obserwuje przywódczyni Stowarzyszenia Refaitów, czyli Terebellum
Sheratan. Refaitka nie ufa ludziom, w tym również nowej Zwierzchnicce, a jednak
Mahoney koniecznie potrzebuje jej wsparcia. Dlatego robi wszystko, aby
udowodnić jej swoją prawdziwą wartość. Musi pokazać, że jest świetnym taktykiem
i wojownikiem, niezależne od wszystkiego. Niezależnie od tego, że Sajon robi
wszystko, aby namącić jej w głowie, aby ją złamać. Tutaj wszystko jest
dozwolone, ta gra nie ma reguł, a wojna wymaga ofiar. Dla Paige wiąże się to
nawet z utratą najbliższych jej osób, co okaże się bardzo bolesnym przeżyciem.
Jednak dziewczyna nie ma czasu na rozpacz i żałobę, musi wziąć się w garść i
walczyć o lepsze jutro. W imię wolności.
Autorka doskonale opisuje sceny akcji, świetnie kreuje
bohaterów, a całe uniwersum jest po prostu niesamowite. Z każdą kolejną częścią
są dodawane do niego nowe elementy i nieumykające uwadze czytelnika drobiazgi,
za które autorka zasługuje na ogromne uznanie. Pieśń Jutra zaskakuje, daje i odbiera nadzieję, pobudza i
intryguje. Znakomita pierwszoosobowa narracja sprawia, że zżycie się z główną
bohaterką jest tylko kwestią czasu. Ta książka przepełniona emocjami, niestety
w dużej mierze tymi przykrymi. To ból, przemoc, strata i rozpacz, w których
jednak tli się mała iskierka nadziei. Nie da się też ukryć, że Samantha Shannon
po raz kolejny zapewniła swoim czytelnikom nieprzewidywalne zakończenie, które
zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po kolejny tom przygód Paige Mahoney. I
jestem przekonana, że będzie on równie dobry, a może nawet i lepszy (o ile to
możliwe), jak trzy poprzednie tomy!