Data wydania: 01.03.2016
Tytuł oryginału: Helix
Tłumacz: Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska
ISBN: 978-83-280-4231-5
Wymiary: 150 x 225 mm
Strony: 540
Cena: 44,99 zł
Najpierw pojawiło się Blackout.
Nie przeczytałam. Potem wyszło Zero.
Też nie przeczytałam. Ale gdy pojawiła się Helisa
to autor zyskał moją atencję w stu procentach! Te zawodowe zboczenia… Co ja
poradzę na to, że kocham DNA? Uwielbiam genetykę, biotechnologię i inżynierię
genetyczną? Taka piękna podwójna helisa na okładce… Nie mogłam tego
zlekceważyć. Nie tym razem. I gdy zaczęłam ją czytać – co ciekawe, w otoczeniu
laboratoriów biotechnologicznych, w przerwach między izolacją DNA – to w mojej
głowie pojawiło się tylko jedno pytanie: Dlaczego tak długo zwlekałam z
zapoznaniem się z twórczością Marca Elsberga?
Dawniej wydawało się, że kod genetyczny to coś niezmiennego,
że ludzie nie mogą zmieniać genów, nie mogą ich kontrolować. Dzisiaj, wraz z
rozwojem nauki i technologii okazuje się, że jest zupełnie inaczej. Możemy nimi
manipulować, a gdy weźmiemy pod uwagę epigenetykę to dodatkowo okaże się, że
nie potrzebujemy do tego laboratorium. Terapia genowa pozwala leczyć śmiertelne
choroby, inżynieria genetyczna wychodzi naprzeciw potrzebom dzisiejszego
społeczeństwa, a genetyka staje się powoli dziedziną bardziej informatyczną niż
biologiczną. Bioinformatyka to obecnie bardzo szybko rozwijająca się nauka,
niezwykle obiecująca. Jednak czy manipulacje genetyczne są w pełni bezpieczne?
Wszystko ma drugie dno. Oczywiście rozwój biotechnologii może nam pomóc w
tworzeniu lepszego świata, ale jak daleko możemy się posunąć w swoich
poczynaniach? Chwilami to już nawet nie jest kwestia rozwagi czy moralności, a
światowego bezpieczeństwa. I jest to pięknie widoczne w Helisie Marca Elsberga.
Autor zaprezentował w swojej książce świat, w którym
naukowcy zaczynają stosować innowacyjną metodę CRISPR/Cas9. Pozwala ona manipulować
genomem w taki sposób, że możemy wprowadzać do niego pożądane przez nas zmiany
czy też cechy, np. nowe geny, a ślad po jakiejkolwiek interwencji laboratoryjnej
zniknie. Nie zostaną żadne dodatkowe sekwencje nukleotydowe (jak na przykład
markery selekcyjne stosowane w transformacji genetycznej przy tworzeniu
konstruktów), poza konkretnym genem. Naukowcy od lat marzyli o technice, która
by to umożliwiła i w końcu się doczekali. CRISPR/Cas9 stopniowo się rozwija, a
ja ogromnie się cieszę, że Marc Elsberg tak umiejętnie połączył rzeczywistość z
fikcją literacką. Zaufajcie mi, wszystko, co dzieje się w tej książce, jest
możliwe. Kiedyś nie do pomyślenia było stworzenie człowieka idealnego, a z
CRISPR/Cas9 staje się to czymś niezwykle prawdopodobnym. To wspaniałe, że
Elsberg przeprowadził dokładny research w dziedzinie biotechnologii i
przedstawił ją taką, jaka jest naprawdę. Bo wiecie, osobiście uważam, że każda
książka (poza dokumentalnymi) to fikcja literacka, w pełni wymyślona przez
danego autora. Ale czy to się kłóci z prawdziwością pewnych faktów, które się w
niej pojawiają? Nie!
Tutaj sprawa dotyczy głównie ośrodka, w którym tworzy się
dzieci idealne. Każda para rodziców ma okazję zaprogramować swoje dziecko,
wybrać najlepsze dla niego cechy, a potem odpowiedni zespół naukowców wprowadzi
do genomu jeszcze nienarodzonego dziecka odpowiednie geny i przeprowadzi na
matce zapłodnienie in vitro. To obiecująca inwestycja w przyszłość waszego
potomstwa! Pomijam już nawet kwestię wyglądu, ale dzięki temu zabiegowi można
ukierunkować swoje dziecko na odpowiednią drogę kariery. Można mu zapewnić lepszą
zdolność przyswajania wiedzy, lepszą kondycję, wytrzymałość, odporność… A
przecież każdy rodzic chce dla swojego dziecka tego, co najlepsze. Jednak co na
to sami zainteresowani? I to staje się tutaj sporym problemem. Teoretycznie. W
ośrodku żyją niezwykle uzdolnione dzieci, super inteligentne, wręcz genialne.
Twórcom ośrodka wydaje się, że mają tych małych geniuszy pod kontrolą. Tylko im
się wydaje. Czy naprawdę wierzyli, że istoty przewyższające je pod względem
większości cech nie zobaczą, co się dzieje? Nie postanowią zmieniać świata na
własną rękę? Nie poczują się oszukane?
Jill i Gene wcale nie chcą zniszczyć świata. Chcą stworzyć
lepszy, odpowiedni do nich. Nie chcą być jedynymi wyrzutkami społeczeństwa.
Chcą, aby idealnych dzieci było więcej. Chcą, aby każdy rodzic mógł sobie
zaprogramować swoje dziecko. Układają swój własny plan, prowadzą badania na
własną rękę, jednak mimo wszystko ich postrzeganie jest dosyć ograniczone. Bo
co jeśli ktoś zacznie tworzyć armię niebezpiecznych psychopatów? Jednak to jest
tylko jeden punkt widzenia, a autor zapewnił nam ich kilka. Właściwie mamy
tutaj perspektywę każdego, kto jest związany z tą tematyką – rodziców, którzy
chcą mieć cudowne dzieci, ale widzą w tym pewne nieścisłości; naukowców z
całego świata, którzy wiedzą, że owszem, inżynieria genetyczna jest niezwykle
obiecująca, ale gdy dostanie się w niepowołane ręce, może stać się niezwykle
niebezpieczna; polityków, którzy boją się tego, do czego cała ta sytuacja i
rozwój mogą doprowadzić. To niezwykle kompleksowa i złożona powieść, która
porusza bardzo ważny temat. Niebawem może on dotyczyć nas samych.
Przyznaję, że autor najbardziej urzekł mnie dokładnym
researchem, jaki przeprowadził w związku z podjęciem tematu biotechnologii. Uwielbiam
książki pełne sensacji, które dodatkowo nawiązują do tego świata nauki. Tu mnie
miał, a dodatkowo okazało się, że Marc Elsberg po prostu doskonale pisze,
świetnie operuje wydarzeniami, nie boi się zaskakujących zwrotów akcji, dba o
odpowiednie tempo i dynamikę. Helisa
to powieść, która mnie całkowicie pochłonęła. To genialny pomysł i równie dobre
wykonanie. Gdyby wszyscy autorzy z takim zaangażowaniem pisali swoje powieści…
Może jedynie kreacja bohaterów nie jest zbyt mocna, a zakończenie było zbyt
„szybkie”, ale mimo wszystko jestem naprawdę usatysfakcjonowana tą lekturą.
Czytając niektóre opinie tej książki spotkałam się z określeniami
„science-fiction”. Ja tutaj tego nie widzę… Wierzcie mi, dzisiejsza nauka ma
spore możliwości, a CRISPR/Cas9 naprawdę istnieje. To nie jest wymysł autora.
Poszukajcie sobie naukowych artykułów na ten temat. Stworzenie człowieka
idealnego jest możliwe, choć się o tym głośno nie mówi. Choć autor nie stroni
od specjalistycznego nazewnictwa, to wyjaśnia wszystko w odpowiedni sposób tak,
aby każdy czytelnik mógł zrozumieć, o co chodzi. A ja, jako
biotechnolog-genetyk z wykształcenia, mogę jedynie potwierdzić prawdziwość jego
słów. I to jest zdecydowanie największa zaleta tej książki – realizm!
Serdecznie polecam i wiem, że nie powinnam była tak długo zwlekać z zapoznaniem
się z twórczością tego autora.