Data wydania: 07.12.2016
ISBN: 978-83-7924-506-2
Wymiary: 165 x 235 mm
Strony: 288
Cena: 39,90 zł
Fitrewolucja w 4krokach to poradnik i praca zbiorowa, która ma pomóc każdej kobiecie być fit. Pod
każdym względem. To nie tylko trening, ale również dieta, relaks i dobry
wygląd. Powstała pod redakcją Magdaleny Dereweckiej z portalu myfitness.pl, a
łącznie wypowiadają się w niej cztery młode kobiety znane ze zdrowego stylu
życia. Niestety, tak się pechowo
złożyło, że książka raczej nie spełniła moich oczekiwań i lekko mnie
rozczarowała. Dlaczego?
Przede wszystkim zacznę od tego, że nie jestem w takowych
tematach żółtodziobem. Odpowiednie treningi, dobór diety czy relaks to stale
elementy mojego życia, w których dokształcam się już od dłuższego czasu. Jest
to bardzo bliska mi tematyka, sama z siebie nie raz robiłam królika
doświadczalnego, aby przetestować różne nowinki dietetyczne czy treningowe.
Natomiast ta książka skierowana jest raczej do typowego laika, który nie robi
nic innego, tylko podąża za trendami. Ja uważam, że to nie o to chodzi, aby być
„na topie”. Chodzi o to, aby słuchać swojego ciała, być tu i teraz i wiedzieć,
co jest dla nas najlepsze. Porady „Jak zrobić idealne selfie?” nie są raczej
nikomu potrzebne i moim zdaniem było to po prostu przesadą.
Każda z czterech części książki opracowana została przez
jedną z czterech współautorek. „Jak trenować” to dział należący do mistrzyni
świata w Fitness Figure Classic, czyli Kasi Dziurskiej. „Jak jeść” to tematyka
Ady Palki, trenerki personalnej i absolwentki AWF. Modę i wygląd prowadzi
Sylwia Nowak, aktorka i pasjonatka zdrowego trybu życia. Natomiast relaksu uczy
nas Paulina Kuczyńska, trenerka personalna. W każdej części można wyróżnić
kwestionariusz i krótką historię każdej z Pań, po których następuje już ta
zasadnicza część rozdziału, czyli porady i wskazówki dotyczące diety, wyglądu i
innych elementów, które razem składają się na fit rewolucję.
Niestety, w moim odczuciu wszystko było bardzo oczywiste.
Nie znalazłam tutaj żadnych nowych informacji, nic wyjątkowego. Wszelkie
informacje z tej książki przewijają się już od dawna w Internecie czy pocztą
pantoflową. W przystępny i nawet niezły sposób opisane są treningi, chociaż nie
jestem pewna, czy osoba, która dopiero rozpoczyna swoją przygodę z byciem fit
połapie się w każdym ćwiczeniu i będzie wiedziała, na co zwracać szczególną
uwagę. Na pewno przyjemne są niektóre przepisy, które podają autorki – chętnie
kilka wypróbuję, przynajmniej tych w wersji wegańskiej bądź spróbuję je
przerobić na swój tryb odżywiania.
Plusem zdecydowanie jest sposób wydania książki. Jest
przejrzysta i kolorowa, czyta się ją przyjemnie i lekko, ale niestety pewne
błędy i zarzuty, które wobec niej mam, zniechęciły mnie do lektury. Osobiście
nie uważam, żeby makijaż był istotnym elementem na siłowni, choć wiem, że są
kobiety, które koniecznie muszą wyglądać dobrze nawet podczas treningu, choć
uważam, że malowanie się na siłownie i kupowanie super drogich strojów tylko po
to, aby się zaprezentować, jest złym podejściem. Chodzi o to, żeby się skupić
na treningu i na własnym ciele, a nie na tym, czy przypadkiem tusz nam się nie
rozmazał. Intensywny trening i tak zrobi swoje z makijażem… W ogóle nie
spodobały mi się plany tygodniowe autorek. Nie wiem, czy faktycznie służą one
do czerpania inspiracji, ale prawda taka, że są one dostosowane indywidualnie,
gdzie żadna z pań nie ma normalnych godzin pracy. Taki plan tygodniowy nie
pomoże nikomu, kto pracuje codziennie od 8-16.
Niestety, osobiście mam wobec tej pozycji sporo zarzutów –
widocznie „bycie fit” jest dla mnie czymś nieco innym. Ta książka skierowana
jest raczej do tych, którzy zawsze podążają za modą i trendami, uwielbiają
różnego rodzaju aplikacje i bajery. Chociaż wiem, że obecnie to wszystko, co
zostało zawarte w tej książce jest „na topie”, to ja nie czuję się przekonana.
Niestety, nie przeprowadzę tej fitrewolucji, a zostanę przy swoim stylu bycia
fit.